Koniec rozejmu? Eksplozje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich
Obrona powietrzna Zjednoczonych Emiratów Arabskich odpiera ataki rakietowe i dronowe ze strony Iranu - podało we wtorek tamtejsze ministerstwo obrony. To już drugi dzień uderzeń po niemal czterech tygodniach względnego spokoju, który nastąpił po ogłoszeniu zawieszenia broni przez Stany Zjednoczone.
2026-05-05, 18:01
Zjednoczone Emiraty Arabskie. Ataki dronów i pożary w porcie
Resort podkreślił, że ataki stanowią "poważną eskalację" i bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Władze zaznaczyły jednocześnie, że zastrzegają sobie "pełne i uzasadnione prawo" do odpowiedzi.
Już w poniedziałek wieczorem informowano o zagrożeniu ze strony irańskich rakiet i dronów. W tym samym czasie strażacy walczyli z pożarem w dużej strefie przemysłu naftowego. Według władz ZEA ogień był skutkiem uderzenia bezzałogowców nadlatujących z Iranu.
We wtorek potwierdzono, że systemy obrony przeciwlotniczej przechwyciły 19 pocisków i dronów. Mimo to część ataków doprowadziła do strat - w tym pożaru w porcie naftowym w regionie Fudżajra.
Rozejm z Iranem pod znakiem zapytania
Eskalacja stawia pod znakiem zapytania obowiązywanie kruchego zawieszenia broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. W ostatnich dniach doszło do wymiany ognia w rejonie cieśniny Ormuz - jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie. Donald Trump unika jednak jednoznacznych deklaracji. Pytany o dalsze obowiązywanie rozejmu, odmówił odpowiedzi. - Tego panu nie powiem - stwierdził w rozmowie radiowej. W innym wystąpieniu ostrzegł, że ewentualny atak na amerykańskie okręty spotka się z "miażdżącą odpowiedzią".
Amerykańskie wojsko poinformowało we wtorek o zniszczeniu irańskich jednostek, pocisków manewrujących i dronów. Operacja eskortowania tankowców przez cieśninę, nazwana przez Trumpa "Projektem Wolność", ma na celu przywrócenie bezpieczeństwa żeglugi.
Napięcia wokół cieśniny Ormuz
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth zapewnił, że operacja ochrony statków handlowych ma charakter tymczasowy, a zawieszenie broni formalnie wciąż obowiązuje. - Nie szukamy walki, ale uważnie obserwujemy sytuację - podkreślił.
Zupełnie inaczej przedstawia to Teheran. Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Baqer Qalibaf oskarżył USA i ich sojuszników o naruszanie rozejmu i zagrożenie dla żeglugi w regionie. W ostrym wpisie w mediach społecznościowych zaznaczył, że Iran "jeszcze nawet nie zaczął" działań.
Cieśnina Ormuz pozostaje w praktyce sparaliżowana od końca lutego, gdy rozpoczęły się ataki na Iran. Zakłócenia w transporcie surowców przełożyły się na wzrost cen na rynkach światowych. Choć USA twierdzą, że częściowo przywróciły żeglugę i eskortują statki handlowe, Teheran temu zaprzecza.
Dodatkowe napięcie wprowadziły doniesienia o eksplozjach i pożarach na statkach handlowych w Zatoce Perskiej. Jednocześnie Iran ostrzega przed dalszą eskalacją - szef tamtejszej dyplomacji Abbas Araghchi stwierdził, że region może zostać wciągnięty w "grzęzawisko", a konflikt nie ma rozwiązania militarnego.
Czytaj także:
- Ataki USA bez efektu? Media ujawniły ustalenia amerykańskiego wywiadu
- "Flamingi" uderzyły w cele w Rosji. Pokonały 1500 km [WIDEO]
Źródło: Reuters