more_horiz
Wiadomości

Rosja ociepla wizerunek Nord Stream 2. Kreml rozpoczyna akcję propagandową

Ostatnia aktualizacja: 23.04.2020 18:00
- Rosja ruszyła z kampanią ocieplającą wizerunek Nord Stream 2 - stara się przekonać społeczeństwa zachodnie, że ma same zalety, nawet dla tych państw, których interesom de facto szkodzi. Nord Stream 2 AG opłacił raport chwalący projekt gazociągu m.in. jako "narzędzie obniżki cen dostaw gazu do Polski" - informuje portal biznesalert.pl. Pewne jest, że to dopiero początek akcji propagandowej, Rosja wykorzystuje pandemię, by uzyskać od Zachodu korzyści gospodarcze, zwolnienie od sankcji - zaznaczają eksperci w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: shutterstock.com/Stefan Dinse

Raport EWI, jak zaznacza na portalu biznesalert.pl dziennikarz Grzegorz Krzyżanowski, to część szeroko zakrojonej kampanii Nord Stream 2 (NS2) w celu budowania narracji o pozytywnej roli gazociągu dla UE i poszczególnych krajów członkowskich. 


Rosja korona kreml PAP-1200.jpg
"From Russia with Love" i fala fake newsów. Kreml chce obniżyć status Polski, skłócić Zachód

”Podobnym narzędziem są badania opinii publicznej, które pokazują, że w Niemczech jest społeczne poparcie dla budowy gazociągu. Warto przy tym podkreślić, że podmiot, który zlecił te badania, OAOEV (niemieckie NGO zajmujące się promocją biznesu ze Wschodem) ma powiązania z Kremlem i spółką Nord Stream 2 AG. Informowała o tym ostatnio Fundacja Wolna Rosja” – informuje biznsalert.pl.

Portal dodaje, że w raporcie, który powstał w Niemczech, można dostrzec również "akcenty bezpośrednio lub pośrednio wymierzone w USA (które wprowadziły sankcje uniemożliwiające dalszą budowę gazociągu)". ”W badaniach OAOEV zaledwie 10 procent ankietowanych Niemców określiło USA jak wiarygodnego dostawcę gazu (Rosja uzyskała 41 procent), a w innym miejscu 77 procent osób odpowiedziało, Nord Stream 2 powinien być ukończony pomimo amerykańskiego oporu”. – podaje portal biznesalert.pl. Raport zawiera też tezę, że bez NS2 cena gazu będzie wyższa, bo wymusi konieczność ”zwiększenia importu droższego LNG”.

Polska bynajmniej nie skorzysta na NS2

Tymczasem Polska, jak przypomina biznesalert.pl, "wspiera unijną politykę dywersyfikacji kierunków i źródeł dostaw gazu, sprowadza LNG, a jego cena jest bardziej konkurencyjna od dostaw do Polski gazu z Rosji i buduje Baltic Pipe, aby sprowadzać surowiec z Norwegii". Zaś Nord Stream 2 przyczyni się do wzrostu zależności UE od importu gazu z Rosji - przypomina biznesalert.pl.

Biznesalert.pl dodaje, że inne formy walki Kremla z NS2 to np. "składanie pozwów przeciwko PE, Radzie UE, oraz UE jako całości w kontekście znowelizowanej Dyrektywy Gazowej (która nie dopuszcza derogacji dla NS2)".

"Żerują na demokratyzacji mediów"

Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny portalu biznesalert.pl, podkreśla w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl, że raport EWI to tylko część szerzej zakrojonej  kampanii, mającej przekonać Europejczyków do Nord Streamu 2. - Dzieje się to w obliczu pandemii koronawirusa, która dodatkowo może podkopać ten projekt – z jednej strony, ale z drugiej jest przydatną zasłoną dymną, zza której można prowadzić działania zakulisowe. W mediach zachodnioeuropejskich widać bezkrytyczne podejście do materiałów tego typu, choć bez trudności można stwierdzić, że raport EWI i kilka innych materiałów tego typu z NS2, nie może zostać uznanych jako opinia naukowców czy też opinia społeczeństwa obywatelskiego – zauważa ekspert.


kreml 1200.png
Rosja atakuje dezinformacją. W dobie pandemii fake newsy jeszcze groźniejsze 

Ale, jak dodaje, raport o rzekomych pożytkach NS2 w Niemczech został właśnie bezkrytycznie przedstawiony jako opinia ekspercka przez część tamtejszych mediów.

- To sposób Rosji na wywieranie miękkiego wpływu na opinię publiczną, podobnie jak inne działania, takie  jak sponsoring wydarzeń sportowych, drużyn piłkarskich, samochodów wyścigowych przez rosyjski Gazprom. To jeden z wielu instrumentów stosowanych przez Rosjan, Gazprom – mówi Wojciech Jakóbik. W efekcie coś, co jest treścią lobbystyczną, pokazuje się jako równoprawny głos w debacie publicznej.


PAP PAP

- Rosjanie żerują na demokratyzacji dostępu do mediów, demokratyzacji opinii. Dziś trudno wskazać autorytatywne media, które zawsze podają prawdę, a zatem większość informacji jest traktowana jako potwierdzona. Ale informując o raporcie, nie piszą że to opłacony przez NS2 raport wychwalający tenże projekt Nord Stream 2. Opinia publiczna w krajach mniej wrażliwych na takie mechanizmy otrzymuje przekaz, gotowy raport, który pozwoli im pozostać w przekonaniu, że NS2 wręcz pomoże Polsce. Ciekawa teza w tym raporcie głosi, że Polacy a dzięki NS2 będą mogli zarabiać tyle, co Niemcy – dodał nasz rozmówca.  

Analityk biznesalert.pl zwrócił uwagę, że w raporcie mowa jest o niskich cenach gazu dla Polski. Miałaby to być pozytywnym skutkiem NS2. To może zakrawać na ironię, bo przecież Polska na mocy kontraktu z Gazpromem miała do tej pory najwyższe ceny w Europie

- Takie informacje trafiają jednak na podatny grunt, bo przeciętny odbiorca tego typu informacji nie jest w stanie ocenić i zweryfikować tego typu informacji, do tego jest mu potrzebny pewien aparat pojęciowy, kontekst – dodał Wojciech Jakóbik.

Uderzenie w USA i LNG oraz rosyjskie fałszywe dogmaty energetyczne

Wojciech Jakóbik podkreślił też, że w opinii publicznej rozpowszechnia się też tezę, że LNG z USA zawsze jest droższe od gazu z Rosji. - Teraz będą przeceny na dostawy gazu, i to co najmniej przez kilka lat, przez co LNG może trafiać do Europy niemal za bezcen. Amerykanie mogą być do tego zmuszeni. Rosjanie tworzą jednak takie dogmaty w ocenie polityki gazowej, jak na przykład, że gaz łupkowy nigdy się nie opłaci. Tymczasem dzięki gazowi łupkowemu jest rewolucja gazu skroplonego w Europie – dodał.

Analityk wskazał na pewne złagodzenie przekazu w raporcie EWI w postaci sugestii, że trzeba utrzymać pewien poziom dostaw przez Ukrainę. To dezinformujące, bo NS2 jest jednak szczególnie silnie wymierzony w Ukrainę. Czytelnik ma jednak odnieść wrażenie, że jest inaczej  -  To wyrafinowany materiał propagandowy – mówi ekspert.

"Gazprom jest narzędziem polityki zagranicznej, powstał z sowieckiego ministerstwa gazu"

Do tego dochodzi ważny aspekt, że trudno dyskutować o rynku czy rynkowych cenach w przypadku Gazpromu, bo w tym przypadku o poziomie cen nie decyduje rynek.

- Gazprom nie jest spółką rynkową, realizuje zlecenia wynikające z celów polityki zagranicznej Kremla, często wbrew własnym interesom ekonomicznym. Przez to jest graczem nieprzewidywalnym, zawodzącym swych klientów i nie wywiązujący się ze zobowiązań, nawet jeśli zmusza do ich realizacji sąd. To przykład sporu z Naftohazem, który musiał sięgnąć po komorników, by wyegzekwować cokolwiek od Gazpromu. To nie jest tak, że Gazprom nie chce być spółką biznesową na złość Europejczykom – on jest narzędziem polityki zagranicznej, powstał z sowieckiego ministerstwa gazu i dalej pełni taką rolę w specyficznym aparacie politycznym w Rosji, który jest całkiem inny niż europejski i opinia publiczna zachodniej części Europy może czasem o tym zapominać – mówi redaktor naczelny biznesalert.pl Wojciech Jakóbik.


PAP PAP

Rosja wykorzystuje pandemię

Grzegorz Kuczyński, ekspert ds. międzynarodowych, przypomina w tym kontekście w komentarzu dla portalu PolskieRadio24.pl, że Kreml próbuje zrobić użytek z pandemii, wykorzystać ją do swoich celów. Strategicznym celem zaś jest zniesienie sankcji.

- Rosja próbuje wykorzystać pandemię koronawirusa do wzmocnienia swojej pozycji w różnych krajach zachodnich. Temu służą takie propagandowe operacje, jak wysłanie rzekomej pomocy Włochom czy USA. Celem strategicznym Moskwy jest zniesienie różnych sankcji. Wysocy rangą politycy i urzędnicy rosyjscy mówią, że po pandemii należy wspólnie odbudować gospodarkę, a temu sankcje nie sprzyjają. Potrzeba współpracy. Więc w ramach tej strategii Rosjanie będą chcieli doprowadzić także do zniesienia sankcji i ograniczeń blokujących dokończenie Nord Stream 2 oraz jego potencjału eksportowego – zauważył Grzegorz Kuczyński.

Nord Stream 2 będzie wyliczał swoje rzekome zalety

Mateusz Kubiak, ekspert ds. energetyki w firmie doradczej Esperis, zauważa w komentarzu dla portalu PolskieRadio24.pl, że raport EWI ma służyć temu, by szanse NS2 w postępowaniu o wyłączenie spod unijnego prawa antymonopolowego zostały wzmocnione.

- Rzeczony raport został przygotowany na zlecenie Nord Stream 2 AG, przez co nie może on być postrzegany jako niezależny. Jego publikacja ma na celu przede wszystkim dostarczyć dodatkowych argumentów promotorom budowy NS2 w kontekście trwających procedur ws. przyznania (bądź też nie) gazociągowi wyłączeń z unijnego prawa anty-monopolowego. Innymi słowy, Nord Stream 2 potrzebuje wskazywać, że budowa nowego rurociągu Rosja-Niemcy będzie miała wyłącznie pozytywne skutki dla rynku gazu w regionie, w tym dla państw takich jak Polska, by zwiększać swoje szanse w rozpoczynającej się batalii prawnej ws. derogacji z obowiązywania regulacji UE – zaznacza.

"Chodzi o postępowanie derogacyjne ws. obowiązywania regulacji UE"

Należy przyjmować, że Rosjanie będą koncentrowali swoją narrację w kolejnych miesiącach m.in. na przedstawionych przez siebie obliczeniach, wskazujących na korzyści z tytułu budowy Nord Stream 2 dla Polski. Jest to szczególnie prawdopodobne biorąc pod uwagę, że PGNiG (wraz ze swoją niemiecką spółką-córką) zostały miesiąc temu włączone do ww. postępowania derogacyjnego NS2 – zauważa Mateusz Kubiak.

- Niezależnie od przedstawionych w raporcie wyliczeń, spór na linii przeciwnicy-promotorzy Nord Stream 2 pozostaje bez zmian. Zasadniczą rozbieżnością pozostaje sama percepcja wpływu inwestycji na stan konkurencji i bezpieczeństwo dostaw w regionie. Z punktu widzenia zwolenników NS2, nowy gazociąg z Rosji oddziałuje pozytywnie, jako że stanowi jedynie dodatkowy kanał dostaw gazu. Z punktu widzenia przeciwników Nord Stream 2, w tym Polski, poziom konkurencji i bezpieczeństwa dostaw spadnie, jako że zwiększy się ekspozycja regionu na import od dominującego dostawcy, jakim jest Rosja, co z kolei będzie miało swoje dalsze, również polityczne – ostrzega ekspert.

***

Obecnie, od czasu wprowadzeniu amerykańskich sankcji pod koniec 2019 roku, budowa Nord Stream 2 została zawieszona. Niewybudowany jest wciąż odcinek na wodach terytorialnych Danii. Żadna z globalnie działających firm nie podejmie się jego budowy, Kreml jednak twierdzi, że zdoła dokończyć go własnymi siłami. Zakończenie projektu ulegnie jednak opóźnieniu.

PolskieRadio24.pl/biznesalert.pl/inne/zebrala Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl

Zobacz także

Zobacz także