more_horiz
Wiadomości

B. attaché USA w Polsce: Putin raczej nie zamierza ustąpić ws. Ukrainy, drugie wielkie wyzwanie dotyczy Białorusi

Ostatnia aktualizacja: 12.02.2022 23:00
- Działania podejmowane przez Aleksandra Łukaszenkę przy wsparciu Rosji na granicach Białorusi, Polski, Litwy i Łotwy pokazują nam skalę potencjalnych zagrożeń. Widzimy też, że Putin traktuje poważnie kwestię zapewnienia sobie kontroli nad Ukrainą - ocenił płk Ray Wojcik, były attaché wojskowy USA w Polsce, analityk think tanku CEPA, w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl. Dodał, że państwa Europy Zachodniej powinny pilnie udzielić większego wsparcia Ukrainie, Polsce i sojusznikom wschodniej flanki NATO.
Ćwiczenia dowódczo-sztabowe Zamieć śnieżna 2022 na Ukrainie w obwodzie sumskim na północy kraju
Ćwiczenia dowódczo-sztabowe "Zamieć śnieżna 2022" na Ukrainie w obwodzie sumskim na północy krajuFoto: PAP/EPA/OLEKSANDER YESMANCHUK
  • Zachód powinien wprowadzić sankcje już teraz, aby wysłać Władimirowi Putinowi mocny sygnał, że USA i Zachód nie pozwolą Rosji autorytarnie kierować biegiem zdarzeń
  • Nawet jeśli Władimir Putin ustąpi w kwestii Ukrainy, to obok tworzy się Państwo Związkowe Rosji i Białorusi. To potencjalnie kilkaset kilometrów granic, za którymi nagromadzone są rosyjskie wojska
  • Należy pilnie przygotować pakiet sankcji dotyczących różnych form "integracji" i Państwa Związkowego i różnych form aneksji
  • NATO, o ile wiem, pozostaje wciąż na pierwszym poziomie ostrzeżenia przed zagrożeniem. Tymczasem jesteśmy w sytuacji, w której powinniśmy być na wyższym poziomie Reagowania Kryzysowego w NATO (Crisis Response level) i omawiać plany rozmieszczenia tzw. szpicy (Very High Readiness Joint Task Force, VJTF)

- Jedną ze składowych zagrożenia związanego z Białorusią jest kryzys graniczny, drugim jest rozmieszczenie na Białorusi rosyjskich sił zbrojnych gotowych wesprzeć atak na Ukrainę choćby w ramach bieżących ćwiczeń. Nie umyka naszej uwadze także rozwój Państwa Związkowego Rosji i Białorusi - mówi portalowi PolskieRadio24.pl płk Ray Wojcik, były attaché USA w Polsce, obecnie analityk think tanku The Center for European Policy Analysis.

Płk. Ray Wojcik ocenił, że sytuacja jest poważna. - Łukaszenka doszedł do wniosku, że potrzebuje Putina bardziej niż kiedykolwiek, aby pozostać u władzy po protestach w związku ze sfałszowanymi wyborami 2020 roku. Łukaszenka uznaje teraz za "uprawnioną" nielegalną aneksję Krymu przez Rosję. Niedawno Łukaszenka oświadczył, że jest gotów udzielić wsparcia w przypadku nowego ataku Rosji na Ukrainę, i że cieszy go stacjonowanie wojsk rosyjskich na Białorusi, także w pobliżu granic z Polską i Litwą - powiedział.

"Sankcje potrzebne już teraz"

Płk Ray Wojcik mówił, że ​​Zachód powinien wprowadzić sankcje już teraz, aby wysłać Władimirowi Putinowi mocny sygnał, że USA i Zachód nie pozwolą Rosji autorytarnie kierować biegiem zdarzeń, i na nowo definiować architekturę bezpieczeństwa w Europie. Stwierdził, że sankcje przeciwko Nord Streamowi 2 mogłyby stać się pierwszym krokiem w odzyskaniu inicjatywy przez Zachód. Do tej pory, jak dodał, Rosja poprzez agresywne działania wymusza na Zachodzie reakcję, starając się wytrącić go z równowagi.

Podkreślił, że Rosja musi przekonać się już teraz, że Zachód nie zgodzi się na plany kontroli nad Białorusią i Ukrainą.

- Powinniśmy już teraz zastosować sankcje przeciwko Rosji - apelował.

Coraz poważniejsze wyzwania związane z Białorusią

- Trzeba pamiętać, że nawet jeśli Władimir Putin ustąpi w kwestii Ukrainy, to obok tworzy się Państwo Związkowe Rosji i Białorusi. Z dnia na dzień wygląda to gorzej. Szczególnie mogą odczuć te zmiany Polska i Litwa, jeśli przy ich granicach na dwóch kierunkach nagromadzono by nie widziane od 25 lat w takiej skali siły wojskowe Rosji - podkreślił nasz rozmówca.

Więcej w wywiadzie.

PolskieRadio24.pl: Rosja organizuje na Białorusi w drugie ciągu kilku miesięcy ćwiczenia strategiczne - niedawno mieliśmy Zapad 2021, a teraz mamy sprawdzian gotowości bojowej Państwa Związkowego. Mamy tez nową doktrynę wojskową Państwa Związkowego i fazę aktywną ćwiczeń Sojusznicze Zdecydowanie. Jednocześnie widzimy pełzającą integrację Białorusi z Rosją, podporządkowywanie Białorusi Rosji w aspektach wojskowych i nie tylko. To wszystko dzieje się wbrew woli obywateli Białorusi. Jak postrzega pan tę sytuację?

Płk Ray Wojcik, analityk CEPA (The Center for European Policy Analysis), były attaché wojskowy USA w Polsce: CEPA i wiele innych think tanków mówi o tym od lat. Sprawa Białorusi to ogromne wyzwanie. Gdybyśmy nie mierzyli się obecnie z poważnymi problemami dotyczącymi Ukrainy, to i tak pozostałyby nam te związane z Białorusią.

Chodzi o tworzenie Państwa Związkowego Rosji i Białorusi oraz inne formy integracji Białorusi z Rosją i potencjalną pełzającą aneksję. Wedle niektórych ona już de facto ma miejsce.

Działania podejmowane przez Łukaszenkę w ostatnich miesiącach z udziałem Rosji na pograniczu Białorusi, Polski, Litwy i Łotwy, pokazują skalę zagrożenia. Jednocześnie widzimy jeszcze większą integrację rosyjskich i białoruskich sił zbrojnych. Widzimy wyraźnie, że Mińsk - przy aprobacie i udziale Moskwy - kontynuuje agresywne działania wobec swoich sąsiadów, w tym Polski.

W tym miejscu można zauważyć, że Unia Europejska i państwa zachodnie chwaliły państwa flankowe za obronę granic. Moim zdaniem jednak UE nie zapewniła odpowiedniego wsparcia w odpowiedzi na kryzys.

Obecnie jednak niektórzy sojusznicy w NATO wspierają wschodnią flankę - Estonia i Wielka Brytania wysłały żołnierzy, m.in. wojsk inżynieryjnych, na misje doradcze.

Wielka Brytania w ciągu ostatnich kilku dni wysłała do Polski prawie 400 dodatkowych żołnierzy, podczas gdy Stany Zjednoczonej 1700, którzy dołączyli do prawie 5000 amerykańskich żołnierzy stale obecnych w Polsce.

Jedną ze składowych zagrożenia jest zatem kryzys graniczny, drugą oczywiście rozmieszczenie rosyjskich sił wojskowych na Białorusi, choćby w ramach obecnych ćwiczeń.

Rosja i Białoruś od lat mają w pełni zintegrowaną obronę powietrzną. Zasadniczo to Rosjanie zarządzają systemem obrony powietrznej Białorusi. Widać przejmowanie, integrowanie innych zdolności białoruskiej armii z rosyjską, zwłaszcza sił lądowych, artylerii oraz zdolności wywiadowczych, obserwacyjnych i rozpoznawczych (ISR,  Intelligence, Surveillance, and Reconnaissance). Im więcej rosyjskich sił bojowych znajduje się blisko granic Polski i Litwy, na Białorusi, tym jej pozycja jest silniejsza. Oznacza to m.in., że Rosja może tworzyć więcej stref antydostępowych (A2AD), ukierunkowanych przeciwko obronie NATO.

To duże zagrożenie. Trzeba mieć na uwadze, że nawet jeśli Władimir Putin ustąpi w kwestii Ukrainy, to trzeba będzie mierzyć się z problemem tworzącego się Państwa Związkowego. To zresztą może być kolejny "pretekst", którego Putin użyje by pozostać u władzy na zawsze.

Sytuacja nie wygląda dobrze. Nawet jeśli uda nam się poradzić z zagrożeniami dotyczącymi Ukrainy, będziemy mieli poważny problem z Białorusią.

**

Czytaj także:

***

Są głosy, by przygotować sankcje na wypadek, gdyby Kreml zdecydował się na jeszcze głębszą integrację Białorusi ze swoimi strukturami wbrew woli obywateli. Państwo Związkowe jest formą przymusowej integracji, a nawet aneksji, ani Władimir Putin, ani Aleksander Łukaszenka nie dbają o wolę narodu białoruskiego. "Integracja" opiera się arbitralnych ustaleniach autorytarnych i agresywnych przywódców Białorusi i Rosji, nie wspominając już o prowadzonej od lat przez reżim Łukaszenki rusyfikacji i sowietyzacji społeczeństwa.

Oczywiście należy pilnie przygotować pakiet sankcji dotyczących różnych form "integracji" i Państwa Związkowego i różnych form aneksji. I znów, wyzwaniem dla Zachodu jest to, że to Putin stale swoimi działaniami stara się wytrącić nas z równowagi.

Do tego większość obserwatorów skupia się na okrążeniu Ukrainy, nie dostrzegając innych działań i sygnałów, które Putin wysyła. NATO, o ile wiem, pozostaje wciąż na pierwszym poziomie ostrzeżenia przed zagrożeniem.

Tymczasem jesteśmy w sytuacji, w której powinniśmy być na wyższym poziomie Reagowania Kryzysowego w NATO (Crisis Response level) i omawiać plany rozmieszczenia tzw. szpicy (Very High Readiness Joint Task Force, VJTF), i Sił Odpowiedzi NATO (NATO Response Force) w państwach sojuszników ze wschodniej flanki NATO, jako dodatkowych środków odstraszających.

Powinniśmy też wdrażać sankcje, zanim Putin zdecyduje się na dodatkowe kroki, a nie po tym, a już na pewno nie czekając, aż całkowicie zamknie wszystkie luki w okrążeniu Ukrainy.

Widzimy przecież, co robi teraz na Morzu Czarnym, jeśli chodzi o rozmieszczenie sił morskich, w tym jednostek zdolnych do operacji desantu morskiego.

Dlatego bardziej racjonalne jest nałożenie sankcji już teraz. Należy nałożyć na Rosję jeszcze ostrzejsze sankcje niż implementowano do tej pory, za to, co robi teraz, grożąc Ukrainie,  sojusznikom i partnerom NATO w regionie.

Przez ostatnie osiem lat Zachód nie jest w stanie przejąć inicjatywy - widzimy też, że podjęte przez nas działania nie są wystarczające. W tym momencie mamy możliwość przejęcia inicjatywy. Do tej pory zawsze było tak, że Putin coraz to inicjuje nowe kryzysy i wyzwania dla Zachodu - poszerza spektrum wyzwań, o zagrożenia hybrydowe, szarady dyplomatyczne, grozi atakiem sił konwencjonalnych, a nawet nuklearnych. Obecnie widzimy niekontrolowane rozmieszczenie wojsk Putina na Białorusi i niemal w pełni wokół Ukrainy. Do tego Kreml każe nam zgadywać, co "będzie dalej".

Powinniśmy przejąć inicjatywę. To może oznaczać: cios, który wyrządzi szkody Putinowi, nałożenie odpowiednich sankcji. Taki krok zniechęcałby Moskwę do dalszej agresji. Najwyraźniej to, co robimy teraz, nie jest wystarczające.

To dobrze, że UE i NATO dyskutują o sposobach wsparcia Ukrainy i sojuszników ze wschodniej flanki. Wspaniale, że na froncie dyplomatycznym działa kilka krajów, m.in. USA, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Polska i inne. Świetnie, że obecnie na Ukrainę docierają liczne dostawy potrzebnego tak badzo sprzętu wojskowego z USA, Wielkiej Brytanii, Polski, Litwy i innych krajów. To bardzo dobrze, że Grupa Morska NATO znajduje się na Morzu Bałtyckim, ale to samo powinno się widzieć i na Morzu Czarnym.

Mimo tych wszystkich działań wydaje się, że Zachód do tej pory gra w warcaby, podczas gdy Putin gra w szachy. Codziennie wykorzystuje nasze słabości, co raz to próbuje wbijać klin w Sojusz. Widzieliśmy np., że rządy zachodnie popełniały poważne błędy w strategicznym przekazie w kwestii Rosji. Możemy tu wymienić USA, gdzie prezydent przez przypadek dawał "zielone światło" dla "drobnej rosyjskiej inwazji na Ukrainę", bardzo niejasne stanowisko Niemiec w sprawie Nord Streamu 2 i, rezygnację szefa niemieckiej marynarki wojennej po wypowiedzi na temat Krymu, incydent w Chorwacji.

Jeśli na Zachodzie pojawiają się pozory wahania lub braku spójności, Putin będzie starał się to wykorzystać. Spójność poprawia się w ujęciu makro, ale brak koordynacji. Przez to francuski prezydent Emmanuel Macron został rozegrany przez Moskwę, uwierzył, że zobowiązała się do deeskalacji. Wygląda na to, że Rosja nie zobowiązała się do niczego, zasugerowała w dodatku, że Macron nie jest właściwym rozmówcą dla Kremla, mimo że stracił on w Moskwie sporo kapitału politycznego i spędził pięć godzin z Putinem.

Co powinniśmy sądzić o różnych, częstych ostatnio rosyjskich wojskowych działaniach Moskwy w różnych częściach Europy, świata, na morzach, w powietrzu? Czy ma to odwrócić uwagę, czy zasygnalizować, że Rosja może wyrządzić wiele szkód, czy może Rosja po prostu szpieguje w ten sposób? Te incydenty są agresywne. Ale jaki jest ich cel?

To element rosyjskiej agresji Rosji. Kreml chciałby, żeby każdy kraj ze strachu przed Kremlem schował się pod łóżkiem. Putin byłby bardzo zadowolony, gdyby Zachód zaczął się bać tego, że Putin może uderzyć gdziekolwiek i kiedykolwiek.

Rosja dysponuje znaczną siłę ognia na swoich statkach, w tym gdy chodzi o systemy rakietowe dalekiego zasięgu Kalibr. Rosja zaostrzyła też bezpardonowo retorykę o gotowości nuklearnej Rosji. Do tego Rosja zwiększyła nacisk na ćwiczenia nuklearne, by dodać kolejny dylemat, o który musi się martwić NATO, oprócz licznych kryzysów, które zainicjował Władimir Putin.

Jeśli chodzi o morza, Rosja dominuje na Morzu Czarnym, które tak naprawdę stało się rosyjskim jeziorem.

Rosja przenosi teraz dodatkowe jednostki na Morze Czarne, aby wzmocnić tam Flotę Czarnomorską. Obecnie, poza państwami NATO położonymi nad Morzem Czarnym, nie można mówić o obecności marynarki wojennej NATO na Morzu Czarnym, która mogłaby odstraszyć Putina. Rosja jest teraz bardziej gotowa niż kiedykolwiek do przeprowadzenia połączonego ataku z powietrza, ziemi i morza na Morze Azowskie, zajęcia portu Mariupol i zablokowania ważnego ukraińskiego centrum eksportowego.

***

Rozmawiała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl

Potencjał militarny Rosji i Ukrainy (opr. Maciej Zieliński/PAP) Potencjał militarny Rosji i Ukrainy (PAP)

Zobacz także

Zobacz także