Dostawy broni poprawiły sytuację Ukrainy. Ekspert wskazał sprzęt, który najskuteczniej spowalnia Rosjan

Mathieu Boulegue, ekspert z Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (Chatham House) w Londynie, przyznał, że przekazywany przez Zachód sprzęt wojskowy znacząco poprawił sytuację Ukrainy. Wśród najskuteczniejszej broni wymienił pociski przeciwlotnicze, systemy artyleryjskie krótkiego zasięgu i broń przeciwczołgową.

2022-05-27, 07:06

Dostawy broni poprawiły sytuację Ukrainy. Ekspert wskazał sprzęt, który najskuteczniej spowalnia Rosjan
Przekazywany przez Zachód sprzęt wojskowy znacząco poprawił sytuację Ukrainy . Foto: Forum/UKRAINIAN JOINT FORCES OPERATION

- Odpieranie przez Ukrainę rosyjskiej napaści jest oczywiście związane z dostawami przez Zachód broni - bo sprzęt, który wysyłamy, przez ostatnie dwa miesiące przynosi efekt - ale nie tylko z tym. To także kwestia tego, że ukraińskie wojska używają go skutecznie. Jedną rzeczą jest wysyłanie samego sprzętu, ale drugą - demonstrowanie właściwym osobom we właściwym miejscu i właściwym czasie, jak go używać. I ta wojskowa logistyka do tej pory udaje się dobrze - wyjaśnia Boulegue.

Dodaje, że to, iż ukraińskie siły zbrojne są w stanie utrzymywać wysoką intensywność działań militarnych przez ostatnie prawie trzy miesiące, jest także skutkiem ich większej woli walki, wyższego morale, zdolności do dostrzegania rosyjskich błędów i umiejętności przekładania ich we własne taktyczne przewagi. - Te wszystkie czynniki łącznie są ważne. Dostawy broni poprawiły sytuację Ukrainy, ale są raczej jednym z czynników niż jedynym decydującym - wskazuje.

Broń, która spowalnia rosyjską inwazję na Ukrainie

Zapytany, co spośród przekazanej dotychczas pomocy najbardziej wzmocniło ukraińską armię, Boulegue zaznacza, że nie ma dokładnej listy tego, co Kijów otrzymał, bo nie wszystko jest ujawniane, ale jeśli chodzi o sprzęt stricte wojskowy, wymienia trzy elementy. - Są to pociski do obrony przeciwlotniczej, które pozwalają na zestrzeliwanie rosyjskich samolotów i dronów, broń przeciwczołgowa, która umożliwiła zatrzymanie natarcia lądowego, oraz systemy artyleryjskie krótkiego zasięgu, dzięki którym możliwe jest utrzymywanie rosyjskich wojsk na dystans - mówi.

Ale podkreśla, że choć niektóre efekty wymienionych dostaw wyglądają spektakularnie, to nie można zapominać o innych aspektach pomocy. - Dobrze jest mieć pociski, ale nie wygrasz wojny bez sprzętu medycznego czy racji żywnościowych. Dobrze jest zestrzelić samolot, ale nikt nie pójdzie na front bez hełmu czy amunicji do karabinu maszynowego. Dopiero te wszystkie rzeczy razem dają efekt i widzimy to teraz na polu bitwy - mówi Boulegue.

Ogromna przewaga w lotnictwie i marynarce

Ekspert wskazuje, że zachodnie dostawy sprzętu dla Ukrainy zniwelowały przewagę, którą Rosja miała przed rozpoczęciem wojny, ale tylko jeśli chodzi o wojska lądowe, bo w lotnictwie i marynarce ona nadal jest ogromna.

- Ukraina nie ma obecnie prawdziwej marynarki. Miała siły patrolowe na Morzu Azowskim, ale w 2014 r. straciła większość zasobów i nie jest ona teraz krajem morskim w znaczeniu militarnym. Możliwości jej lotnictwa też są bardzo ograniczone. Nie może konkurować z Rosją, jeśli chodzi o kontrolę przestrzeni powietrznej. Jedynym sposobem, by niwelować przewagę Rosji, są działania z ziemi i to właśnie robią Ukraińcy od początku wojny przy użyciu systemów przeciwlotniczych - wskazuje.

»

Przypominając o strefie zakazu lotów, której utworzenia chciały władze w Kijowie, czy o pomyśle przekazania przez Polskę myśliwców, wyjaśnia jednak, że ukierunkowanie pomocy na siły lądowe ma uzasadnienie.

Wojna wejdzie w fazę pozycyjną

- Jeśli chcesz osiągnąć realny efekt militarny, trzeba brać pod uwagę rachunek zysków i kosztów. Znacznie taniej jest wysłać tysiące pocisków Javelin, tysiące systemów przeciwlotniczych Stinger niż przeszkolić jednego czy dwóch pilotów myśliwca. Jeśli wystrzelisz Javelina i nie trafisz w cel, używasz następnego, użyjesz Stingera, zastępujesz go kolejnym. W przypadku myśliwców mówimy o 100-150 milionach dolarów za sztukę i szkoleniu pilotów, które nie trwa tygodnie, lecz miesiące, zanim są gotowi do walki. Biorąc pod uwagę pilność sytuacji, trzeba patrzeć, co szybciej przyniesie strategiczny efekt. Z punktu widzenia militarnego planowanie to ma sens. Te Javeliny, Stingery, cały lądowy sprzęt przeciwlotniczy dają znacznie większy efekt niż dałyby samoloty - przekonuje Boulegue. Dodaje, że to samo tyczy się okrętów.

Jak podkreśla, ważne jest, że to władze Ukrainy mówią, czego najbardziej potrzebują, i jeśli jest to możliwe, dostają to. Jest to znacznie lepsze rozwiązanie niż przekazywanie im tego, co kraje zachodnie akurat mają na zbyciu, niezależnie od tego, czy jest to ukraińskim wojskom realnie potrzebne, czy też nie. Wskazuje jednak, że problemem będzie to, jak w jaki sposób podtrzymywać wysiłek wojenny Ukraińców w długim okresie, jeśli wojna wejdzie w fazę pozycyjną.

- Sądzę, że nie później niż w ciągu kilku tygodni pozycje na froncie zaczną się stabilizować i wojna wejdzie w fazę pozycyjną, w której konflikt będzie mniej intensywny, ale może się ciągnąć nawet przez następne lata - uważa Boulegue.

REKLAMA

Czytaj także:

***

Polskie Radio tymczasowo uruchomiło transmisję w czasie rzeczywistym sygnału Ukraińskiego Radia poprzez swoje nadajniki cyfrowe w technologii DAB+. Sygnał publicznego ukraińskiego nadawcy dostępny jest także na kanałach internetowych Polskiego Radia. Dzięki temu przebywający w Polsce Ukraińcy będą mogli łatwiej słuchać audycji swojego radia publicznego.

Oglądaj całodobowy przekaz z Ukrainy w streamingu portalu PolskieRadio24.pl:

dn

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej