more_horiz
Wiadomości

Masowe dymisje w brytyjskim rządzie. Ciężkie chwile Borisa Johnsona

Ostatnia aktualizacja: 07.07.2022 05:00
Mimo buntu we własnej partii brytyjski premier próbuje utrzymać się na stanowisku. Przez całą środę opuszczali go sojusznicy. Jedni podawali się do dymisji, inni - wzywali go by odszedł. Ale Boris Johnson mówi "nie" - informuje z Londynu korespondent IAR Adam Dąbrowski.
Mimo buntu premier Boris Johnson próbuje utrzymać się na stanowisku
Mimo buntu premier Boris Johnson próbuje utrzymać się na stanowiskuFoto: PAP/EPA/TOLGA AKMEN

Brytyjski premier pobił rekord. Jeszcze nigdy w historii nie zanotowano na Wyspach tylu dymisji na przestrzeni zaledwie jednej doby. Poprzedni rekord to 11. Padł w 1932 roku. Premierem był wtedy Ramsay MacDonald. Wczoraj w nocy, po dymisjach ministra ds. Walii i sekretarza stanu w ministerstwie zdrowia "dorobek" Borisa Johnsona to 45.

Jednoznaczne słowa Borisa Johnsona

Na Downing Street przybyła wczoraj delegacja czołowych polityków prawicy, by przekazać premierowi prosty komunikat: gra skończona, czas na dymisję. Buntownicy mają nadzieję, że w końcu Boris Johnson da się przekonać, że stracił zaufanie partii i nie jest już w stanie nią sterować. W

Wielu ekspertów pyta np. czy w ugrupowaniu znajdą się ludzie chcący wypełnić kilkadziesiąt miejsc po członkach i pracownikach rządu, który podali się do dymisji. Przeciwnicy premiera Johnsona mają nadzieję, że zadziała ta sama presja, która doprowadziła do ustąpienia Margaret Thatcher czy Theresy May.

Na razie premier twardo mówi: "zostaję". Przypomina, że trzy lata temu to on dał partii imponujące zwycięstwo wyborcze i to jest dla niego najważniejszy mandat, by rządzić dalej. Podkreśla, że zmiana premiera to zły pomysł w dobie wojny na Ukrainie, inflacji i rosnących kosztów życia.

Posłuchaj
00:51 11829519_1.mp3 Mimo buntu premier Johnson próbuje utrzymać się na stanowisku. Relacja Adama Dąbrowskiego (IAR)

Odejście bliskiego współpracownika

Szef rządu zwolnił swego bliskiego współpracownika, ministra ds. mieszkalnictwa i wyrównywania szans. W obliczu narastającego buntu Michael Gove nie poparł premiera, za to -według brytyjskich mediów - powiedział Borisowi Johnsonowi, że powinien odejść. BBC donosi, że rozstanie premiera z sojusznikiem dodatkowo rozdrażniło część posłów Partii Konserwatywnej.

Co gdyby premier nie dał się przekonać do odejścia? Buntownicy chcą kolejnego głosowania ws. wewnątrzpartyjnego wotum nieufności. Dziś nie pozwalają na to wewnętrzne zasady, bo szef rządu wybronił się ledwie miesiąc temu. Teoretycznie oznacza to dla niego 11 miesięcy spokoju, ale przeciwnicy Borisa Johnsona są przekonani, że będą w stanie zmienić te reguły. Spróbowaliby to zrobić prawdopodobnie w przyszłym tygodniu.

Zobacz także:

jp

Zobacz także

Zobacz także