more_horiz
Wiadomości

"Niewolnictwo i ludobójstwo". Wywiad: Kreml wysyła ludzi z pseudorepublik na rzeź, Rosjan tak nie traktuje

Ostatnia aktualizacja: 13.08.2022 17:30
- Od samego początku mieszkańcy tzw. pseudorepublik ługańskiej i donieckiej byli traktowani jak mięso armatnie. Źle wyszkolonych i słabo uzbrojonych wysyłano ich w trudne rejony frontu. Rosjanie traktowani są zupełnie inaczej - przekazuje przedstawiciel wywiadu wojskowego (HUR) Andrij Jusow w wywiadzie dla portalu Apostrof.
Rosyjscy żołnierze przed obozem filtracyjnym w Ołeniwce na terenach zajętych obecnie przez rosyjskie wojska
Rosyjscy żołnierze przed obozem filtracyjnym w Ołeniwce na terenach zajętych obecnie przez rosyjskie wojskaFoto: PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY

- Wyraźnie widzimy, że Federacja Rosyjska traktuje mieszkańców tzw. pseudorepublik jako ludzi gorszego gatunku, stosuje wobec nich specjalną politykę. Podczas gdy w Rosji ma miejsce ukryta mobilizacja, Moskwa stara się (Rosjan) motywować pieniędzmi, lub kampanią z ideologicznym celem, kanałami propagandowymi, na terenie tzw. pseudorepublik wszystko jest proste. Nie ma agitacji - ludzi po prostu zabiera się na ulicach […]. Są informacje, że np. niedawno w Ługańsku odbyło się spotkanie przedstawicieli administracji okupacyjnej z miejscowymi przedsiębiorcami, gdzie przekazano, że w najbliższym czasie konieczne jest zmobilizowanie kolejnych 8 tys. mężczyzn poniżej 60. roku życia. To ogromna liczba - podał.

Przedstawiciel wywiadu Ukrainy zaznaczył, że przymusowa mobilizacja uzupełnia tzw. 2. Korpus sił wojskowych Rosji. - Dlaczego to się robi? W celu odrobienia strat, przywrócenia zdolności bojowej jednostek. Przede wszystkim mówimy o tzw. 2 Korpusie Armii. Więc tak - ci ludzie to mięso armatnie. Od samego początku mieszkańcy tzw. okupowanym republik - nawet ci z rosyjskimi paszportami - byli wykorzystywani jako mięso armatnie w rozpoznaniu bojowym. Źle wyszkoleni i źle uzbrojeni zostali wrzuceni w trudne rejony frontu. A Rosjanie byli traktowani zupełnie inaczej - dodał Jusow.

- Na terenie pseudorepublik nie ma żadnej możliwości przedstawienia opinii publicznej czy sprzeciwu. Jest gorzej niż terytorium samej Federacji Rosyjskiej. Chociaż zdarzały się przypadki protestów i apeli, nikt nie słucha tamtejszej ludności. Dlatego ma miejsce tam przymusowa mobilizacja w najgorszej i najbardziej obrzydliwej formie. Ludzie próbują stawiać cichy opór. Przedsiębiorstwa dosłownie ukrywają wykwalifikowanych pracowników, bez których nie mogą funkcjonować. Matkichowają swoje dzieci i mężów, zdając sobie sprawę, że w wojnie Putina z Ukrainą czeka ich pewna śmierć. Niemniej jednak machina okupacyjna Putina działa, a ludzie są zabierani siłą, a nawet zatrzymywani na skrzyżowaniach, i wyciągani z własnych samochodów - przekazał Jusow.

Czytaj także:

"To ludobójstwo, niewolnictwo"

- Kampania mobilizacyjna na terytorium samej Rosji jest niezadowalająca. Niezadowalająca jest również na okupowanym Krymie. Oznacza to, że zakładane plany nie są realizowane. Jedynym miejscem, w którym mogą szybko, bez obaw, bez względu opór opinii publicznej, uzupełnić kadry jest tak naprawdę teren okupowanych republik. Nie ma tam praw i wolności obywatelskich, nie obowiązują tam żadne prawa. Dlatego właśnie tam odbywa się najbardziej brutalna akcja mobilizacyjna. To nie jest nawet mobilizacja, to tylko niewolnictwo. Ludzie są dosłownie wysyłani na rzeź. To ludobójstwo - powiedział gazecie internetowej „Apostrof” Andrij Jusow, przedstawiciel Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Komunikacji Ukrainy.

Również władze obwodów częściowo okupowanych przez rosyjskie wojska, np. zaporoskiego, informowały wcześniej o przymusowym wcielaniu do rosyjskiej armii mieszkańców tamtejszych terenów.

***

PolskieRadio24.pl/[Telegram, Apostrof]/in./agkm

Zobacz także

Zobacz także