Turcja: śledztwo ws. przecieku rozmowy o interwencji w Syrii
Prokuratura w Ankarze wszczęła śledztwo w sprawie okoliczności opublikowania w internecie nagrania rozmowy przedstawicieli władz Turcji na temat ewentualnej operacji wojskowej w Syrii - poinformowała turecka prasa.
2014-03-28, 12:59
Z powodu przecieku, który pojawił się tuż przed niedzielnymi wyborami samorządowymi, rząd Turcji nakazał zablokowanie serwisu internetowego YouTube.
<<<Turcja zablokowała serwis Youtube. "Przeprowadzono cyberatak na nasz kraj">>>
Na anonimowym koncie na YouTube umieszczono niekorzystne dla tureckiego rządu nagranie audio z poufnego spotkania czterech wysokich rangą przedstawicieli władz. Wśród nich jest szef wywiadu Hakan Fidan i minister spraw zagranicznych Ahmet Davutoglu, którzy rozmawiają o ewentualnej operacji wojskowej w północnej Syrii, na terenach będących pod kontrolą islamistów.
W nagraniu Fidan mówi o wysłaniu do Syrii "czterech mężczyzn, którzy wystrzeliliby osiem pocisków" w stronę Turcji. Operacja ta miałaby uzasadnić turecką interwencję wojskową w pogrążonej w wojnie domowej Syrii.
REKLAMA
Częściowo zmanipulowane?
Tureckie MSZ nie zdementowało informacji o spotkaniu, ale podało, że nagranie zostało "częściowo zmanipulowane". Premier Recep Tayyip Erdogan nazwał opublikowanie rozmowy "nikczemnym, tchórzliwym, niemoralnym" czynem. O umieszczenie jej w sieci oskarżył swoich byłych sojuszników z ruchu Hizmet, na czele którego stoi charyzmatyczny muzułmański kaznodzieja Fethullah Gulen, mieszkający w USA.
- To akt szpiegostwa - skomentował wicepremier Bulent Arinc. - Tylko syryjski reżim mógłby skorzystać na takich działaniach - powiedział dziennikarzom.
Od początku lutego na YouTube regularnie pojawiają się nagrania sugerujące korupcyjne powiązania członków rządu Turcji i szkodzące wizerunkowi gabinetu Erdogana przed niedzielnymi wyborami lokalnymi. Rozmowy te są następnie rozpowszechniane na Twitterze.
Czytaj<<<Premier przegrał z Twitterem. Turcy znów będą "ćwierkać">>>
REKLAMA
Aby uniemożliwić propagowanie nagrań, 20 marca turecki urząd telekomunikacyjny (TIB) zablokował Twittera, a w czwartek także YouTube'a. Jednak - jak pisze agencja AFP - w piątek YouTube był w większości Turcji dostępny.
Niedzielne wybory będą testem dla rządu, który jest osłabiony wskutek skandali korupcyjnych.
Czytaj też<<<Erdogan blokuje Twitter: niech wszyscy zobaczą, jak potężna jest Turcja>>>
PAP,kh
REKLAMA
REKLAMA