- Chcieliśmy zobaczyć, wrócić do kraju po prostu i spędzić miło czas. No i na dzień dobry takie przywitanie, że zostaliśmy oszukani przy pierwszej próbie powrotu do kraju - relacjonują Justyna Świder i Dominik Konior, którzy zostali oszukani.
- Niektórzy wpłacali tylko zaliczki, były to kwoty od 100 do 300 zł. Ale były też osoby, które wpłaciły całość. Na przykład ponad 3 tysiące - mówi o skali przestępstwa mł. asp. Karina Kamińska z sopockiej policji.
Luksusowe apartamenty były oferowane przez stronę internetową. Można było zarezerwować np. noclegi w samym centrum Sopotu. Warunkiem rezerwacji była wpłata zaliczki. Część osób wpłaciła od razu całą kwotę, co miało zagwarantować korzystny rabat.
Oszuści byli w stałym kontakcie z klientami, potwierdzali rezerwację. Dopiero po przyjeździe na miejsce turyści orientowali się, że pod wskazanym adresem znajduje się prywatne mieszkanie, którego nikt nie wynajmuje. Kontakt z firmą oferującą apartamenty w tym momencie się urywał.
Sprawą zajęła się prokuratura z Otwocka, ponieważ tam zarejestrowane było konto bankowe, na które wpływały zaliczki.
Fakty TVN/x-news
Konto oszustów zostało zablokowane, ale odzyskać udało się tylko część pieniędzy, ponieważ resztę przelano na inne rachunki.
Policja wytypowała oszusta, który stoi za tym przekrętem. Jest poszukiwany listem gończym.
X-news, "Dziennik Bałtycki", bk