Sąd Okręgowy w Warszawie uznał niedopuszczalność prawną wydania Rosji Alberta S. (wcześniej nazywał się Murad I.). O wydanie takiej opinii przez sąd wnosiła nie tylko polska pełnomocnik nieobecnego w sądzie S., ale także i Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Decyzja sądu jest jeszcze nieprawomocna, ale zapewne żadna ze stron nie będzie się od niej odwoływać.
Rosyjska prokuratura zarzuca S. branie udziału w walkach po stronie czeczeńskiej w "celu obalenia porządku konstytucyjnego" i próby "budowy państwa szariackiego". Sąd podkreślił, że nie ocenia zasadności zarzutów, ale wskazuje na uzasadnioną obawę naruszenia praw i wolności S. w przypadku wydania - co w takiej sytuacji jest niedopuszczalne.
- Ścigany wykazał, że nie ma szans na sprawiedliwy proces w Rosji - mówiła sędzia Maria Turek w uzasadnieniu postanowienia sądu. Powołując się na raporty organizacji międzynarodowych, zaznaczyła, że przy ściganiu uczestników walk w Czeczenii dochodzi w Rosji do "poważnych naruszeń praw człowieka", a tamtejsze sądy uznają zeznania wymuszone torturami za pełnoprawne dowody.
Sędzia podkreśliła, że S. ma w Polsce status uchodźcy, co dla sądu było kolejną przesłanką odmowy zgody na ekstradycję - taka osoba nie może być wydana krajowi pochodzenia. Dodała też, że S. od 11 lat mieszka w Polsce, prowadzi tu ustabilizowane życie, ma żonę i dwoje dzieci.
PAP/fc