"Ten kraj po Brexicie może się rozpaść". Po burzliwej debacie europarlament przyjął rezolucję w sprawie warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z UE
Parlament Europejski przegłosował rezolucję, w której określa warunki, na jakich zgodzi się na porozumienie o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE. Europosłowie żądają wywiązania się Londynu z zobowiązań finansowych i przestrzegają przed brakiem ugody w sprawie wyjścia.
2017-04-05, 15:32
Posłuchaj
Rezolucję, którą uzgodnili chadecy, socjaliści, liberałowie, Zieloni oraz skrajna lewica poparło 516 europosłów; 133 było przeciwko, a 50 wstrzymało się od głosu.
Deputowani podkreślili znaczenie zapewnienia równych praw dla obywateli unijnych żyjących na Wyspach i Brytyjczyków mieszkających na kontynencie. Domagają się w tym kontekście traktowania wszystkich na zasadach wzajemności, równości, symetrii i niedyskryminacji.
REKLAMA
"Jakakolwiek degradacja praw związanych ze swobodą przemieszczania się, w tym dyskryminacja między obywatelami UE pod względem dostępu do praw pobytu, byłaby przed datą wystąpienia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej sprzeczna z prawem Unii" - zaznaczono w rezolucji.
Parlament oświadczył, że negocjacje w sprawie przyszłych relacji nie mogą wiązać się z żadnym kompromisem między z jednej strony bezpieczeństwem wewnętrznym i zewnętrznym, w tym współpracą w dziedzinie obrony, a z drugiej strony – przyszłymi stosunkami gospodarczymi.
"Będziemy działać na rzecz spójności UE"
- Zasady są proste: będziemy przede wszystkim bronić interesów 445 milionów mieszkańców UE i działać na rzecz zachowania integralności i spójności Europy. Naszym obowiązkiem jest bronić wartości, które są podstawą UE, zapewnić, iż Wielka Brytania wywiąże się ze swoich zobowiązań finansowych, oraz wypracować odpowiednie rozwiązania dla Irlandii Północnej - oświadczyła szefowa komisji ds. konstytucyjnych PE Danuta Huebner (PO).
REKLAMA
Komisja, której przewodniczy polska europosłanka, będzie odpowiedzialna za przygotowanie stanowiska PE na temat wynegocjowanego z Wielką Brytanią porozumienia. PE może odrzucić lub przyjąć wynegocjowany tekst, ale nie może do niego składać poprawek.
Europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski apelował, by w negocjacjach nie zapominać, iż Wielka Brytania opuszcza UE, ale nie Europę. - Musimy pamiętać o wspólnym dziedzictwie, wspólnych interesach, które będą nas łączyć także wtedy, gdy Wielka Brytania opuści Unię – zaznaczył.
Jak dodał, w negocjacjach nie może chodzić o ukaranie Wielkiej Brytanii za demokratyczną decyzję, zgodną z zapisanym w traktatach prawem do opuszczenia UE. - Unia nie może być wspólnotą opartą na strachu i przymusie, bo to jest droga do jej końca – ostrzegał polityk PiS.
Nie będzie tak, jak wcześniej
Europosłowie wskazali, że najlepszym rozwiązaniem byłoby nieprzerwane uczestnictwo Wielkiej Brytanii w jednolitym rynku, ale - jak podkreślili - jest to niemożliwe, dopóki rząd w Londynie będzie podtrzymywał chęć ograniczenia swobodnego przepływu osób, swe zastrzeżenia wobec jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości UE oraz odmawiał wpłat do unijnego budżetu.
REKLAMA
"Zjednoczone Królestwo musi przestrzegać wszystkich swoich zobowiązań prawnych, finansowych i budżetowych, w tym zobowiązań podjętych w obecnych wieloletnich ramach finansowych, których termin płatności przypada przed terminem wystąpienia z Unii oraz po tym terminie" - czytamy w rezolucji.
PE ostrzegł, że w przypadku braku porozumienia dotyczącego wyjścia, Zjednoczone Królestwo automatycznie opuści Unię Europejską 30 marca 2019 roku w sposób nieuporządkowany.
Europosłowie jasno wskazują w swoim stanowisku, że państwo występujące z Unii nie może korzystać z podobnych przywilejów co państwo członkowskie. Dlatego PE zapowiedział, że nie wyrazi zgody na żadne porozumienie, które przeczyłoby tej zasadzie.
Podkreślono również, że do momentu opuszczenia Unii Zjednoczone Królestwo może korzystać z wszystkich praw i musi wypełniać wszystkie zobowiązania wynikające z Traktatów.
Europosłowie oświadczyli, że sprzeciwią się porozumieniu, które zawierałoby fragmentaryczne lub sektorowe przepisy, w tym dotyczące usług finansowych, zapewniające Zjednoczonemu Królestwu preferencyjny dostęp do rynku wewnętrznego lub unii celnej.
REKLAMA
Zwrócili uwagę, że jeśli Wielka Brytania wyrazi chęć uczestnictwa w niektórych unijnych programach, będzie musiała jako państwo trzecie wpłacać odpowiednie składki do budżetu UE.
PE wyraził w rezolucji zgodę, by w razie "znacznych postępów" na drodze do przyjęcia umowy o Brexicie mogły zostać rozpoczęte rozmowy na temat ram przyszłych stosunków między obiema stronami. Zastrzeżono przy tym, że taka umowa może być zawarte jedynie po wystąpieniu Zjednoczonego Królestwa z UE.
Warunkiem przyszłego porozumienia dla PE ma być przestrzeganie przez Wielką Brytanię prawodawstwa unijnego i polityk w takich obszarach jak ochrona środowiska, zmiana klimatu, walka z unikaniem opodatkowania, uczciwa konkurencja, handel i prawa socjalne, a zwłaszcza ochrona przed dumpingiem socjalnym.
Parlament Europejski otworzył drzwi do wynegocjowania przejściowego porozumienia, które będzie obejmowało okres po Brexicie i przed zawarciem przyszłego partnerstwa. Umowa taka miałaby być ograniczona maksymalnie do trzech lat; nie mogłaby też być substytutem członkostwa w UE.
REKLAMA
Europosłowie zwrócili też uwagę, że rozpoczynanie przez Wielką Brytanię negocjacji w sprawie ewentualnych umów handlowych z państwami trzecimi przed jej wystąpieniem byłoby sprzeczne z prawem Unii.
Chcą też, by w negocjacjach zapewniono, że po wystąpieniu z UE Wielka Brytania i poszczególne państwa unijne nie będą zawierały dwustronnych umów, które źle wpłyną na wspólny rynek i spowodują nierówne traktowanie obywateli UE.
Europarlament zaapelował też o wykorzystanie wszelkich narzędzi zgodnych z prawem Unii Europejskiej oraz porozumieniem wielkopiątkowym z 1998 roku, aby złagodzić skutki wystąpienia Zjednoczonego Królestwa z UE dla granicy między Irlandią a Irlandią Północną.
Zwrócił się też o jak najszybsze porozumienie w sprawie przeniesienia z Wysp Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego i Europejskiej Agencji Leków.
PE wskazał, że na ewentualne wycofanie notyfikacji o zamiarze wyjścia Wielkiej Brytanii musi być zgoda 27 krajów członkowskich i nie może to być wybieg, by przedłużyć negocjacje czy próba poprawy obecnych warunków członkostwa Zjednoczonego Królestwa w UE.
REKLAMA
Swój osobny projekt rezolucji przygotowały też mniejsze grupy polityczne, w tym Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, do których należą brytyjscy torysi oraz eurodeputowani PiS. W tekście EKR, który nie uzyskał poparcia PE, podkreślono m.in., że w ramach negocjacji należy natychmiast przystąpić do budowania trwałych i pogłębionych relacji gospodarczych. Na ten brytyjski postulat nie chcą się jednak zgodzić negocjatorzy unijni wskazując, że przed rozmowami dotyczącymi przyszłych relacji handlowych należy najpierw rozwiązać kwestie zobowiązań Londynu wobec budżetu UE i gwarancji dla obywateli.
Zawarcie umowy o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE wymaga zgody Parlamentu Europejskiego. Tak samo będzie z podpisaniem przyszłego porozumienia w sprawie stosunków między Unią a Zjednoczonym Królestwem i możliwych uzgodnień przejściowych.
Przed przyjęciem rezolucji była burzliwa debata
Londyn musi się przygotować na twardą pozycję negocjacyjną Europy - ostrzegali podczas środowej debaty w PE o Brexicie europosłowie głównych frakcji politycznych. Lider brytyjskich eurosceptyków mówił o wysuwaniu żądań nie do spełnienia i mafijnej postawie.
Dyskusja w Parlamencie Europejskim w Strasburgu przed głosowaniem rezolucji, w której europosłowie mają określić swoje warunki dotyczące umowy w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, była pełna emocji i ostrzeżeń pod adresem Londynu.
REKLAMA
- Wielka Brytania myśli, że będzie mogła sobie po prostu wybrać to, co jej się podoba i całą resztę odrzucić. Czegoś takiego nie będzie, nie będzie wybierania rodzynek z ciasta. Nie może być tak, że kraj, który opuścił UE, będzie miał się lepiej niż te, które pozostają w UE - mówił szef największej frakcji w PE Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber. - Wielka Brytania musi się przygotować na twardą pozycję negocjacyjną Europy - dodał.
Nawiązując do napięcia na linii Londyn-Madryt, jakie w ostatnich dniach pojawiły się w odniesieniu do Gibraltaru, mówił, że Europa powinna debatować o kwestiach bezpieczeństwa kontynentu, a nie iść w kierunku sporów, które toczone były w ubiegłym wieku. "Gdzie myśmy wylądowali? O czym my rozmawiamy?" - pytał retorycznie.
Weber deklarował też wsparcie dla Irlandii i Hiszpanii w razie odnowienia sporów tych krajów z Wielką Brytanią. "Hiszpanom i Irlandczykom chciałbym powiedzieć: tym razem jesteście w innej sytuacji, tym razem nie będziecie musieli sami bronić swoich interesów wobec Londynu" - oświadczył.
REKLAMA
Przewodniczący frakcji socjalistycznej Gianni Pittella ocenił, że przez Brexit integralność terytorialna Wielkiej Brytanii jest zagrożona. - Ten kraj może się rozpaść. Wasze kłamstwa doprowadziły do chaosu w Zjednoczonym Królestwie - zwracał się do eurosceptyków włoski polityk.
Ostrzegał, że Parlament Europejski jest gotów użyć weta, jeśli nie zostaną spełnione jego warunki dotyczące wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. - To państwo, które wyjdzie z UE, nie będzie korzystało z tych samych przywilejów, jakie miało, gdy było w UE. (...) Jeśli małżonkowie się rozchodzą, ktoś musi płacić za jedną rzecz, ktoś za drugą rzecz - wskazywał Pittella.
Główny orędownik Brexitu Nigel Farage z Grupy Europy Wolności i Demokracji Bezpośredniej cieszył się, że Brytyjczycy "wreszcie będą niezależną, demokratyczną i samorządną się nacją". Odnosząc się do roszczeń finansowych ze strony UE ocenił, że żądania uregulowania rachunków i kwoty, jakie się w tym kontekście pojawiają, są "nierozsądne i nie do spełnienia". - Mówicie nam, że mamy zapłacić 52 mld funtów. To suma wyssana z palca. Musimy wam zapłacić okup, tak? - pytał, nazywając to mafijnym podejściem.
Słowa te spotkały się z reakcją szefa Parlamentu Europejskiego Antonio Tajaniego, który powiedział, że słowa o tym, że UE zachowuje się jak mafia, są nie do przyjęcia.
REKLAMA
Farage nie rezygnował jednak z mocnego języka. Komentując nieobecność na debacie szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska mówił, że "pewno płacze on gdzieś w kącie, bo jak otrzymał list od brytyjskiego ambasadora, wyglądał jakby się miał zaraz załamać".
Brytyjczyk odgrażał się wobec państw unijnych przekonując, że jego rodacy nie muszą kupować niemieckich samochodów, pić francuskich win i jeść belgijskich czekoladek. "Nie zrozumieliście, że jest prawdziwy świat poza UE. 85 proc. globalnej gospodarki jest poza UE" - podkreślał Farage.
Wypowiadająca się w imieniu frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), do której należą brytyjscy konserwatyści, Helga Stevens uderzała w bardziej pojednawcze tony, choć podkreślała różnicę w podejściu do Brexitu między większością w PE i jej grupą. Frakcja nie podpisała się pod rezolucją ws. warunków wyjścia Wielkiej Brytanii, jaką popiera większość w Parlamencie Europejskim i przygotowała własny tekst.
- Wyjście Wielkiej Brytanii z UE może być szansą. Wielka Brytania jest wyspą, a nie statkiem, który gdzieś odpłynie. Nie jesteśmy wrogami, nie powinniśmy się rozwodzić w sposób, który nas skłóci - przekonywała belgijska europosłanka.
REKLAMA
Podkreślała, że porozumienie między Wielką Brytanią i UE powinno przewidywać współpracę w kwestiach handlu, edukacji, bezpieczeństwa, badań, transportu itd.
O tym, że podejście Komisji Europejskiej do negocjacji będzie inne, mówił jej szef Jean-Claude Juncker. - Kraj trzeci nie może korzystać z dobrodziejstw UE tak samo jak kraje członkowskie - oświadczył. Zadeklarował, że KE będzie przede wszystkim obrońcą ludzi, którzy są bezpośrednio dotknięci decyzją o Brexicie.
Główny negocjator KE ds. Brexitu Michel Barnier podkreślał, że nowe partnerstwo brytyjsko-unijne będzie mogło być zawarte dopiero po rozwiązaniu wszelkich nieporozumień między obiema stronami.
Jak zaznaczył, nie może być mowy o równoległych negocjacjach dotyczących wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i zawarcia z tym krajem umowy handlowej. - 27 chce najpierw osiągnąć znaczący postęp m.in. w kwestiach rozliczeń finansowych i zagwarantowaniu praw obywateli. - Negocjowanie przyszłości będzie się mogło rozpocząć, gdy pozamykamy otwarte kwestie dotyczące przeszłości - oświadczył Barnier.
REKLAMA
PAP/IAR/agkm
REKLAMA