Z uwagi na płacz dziecka i realne zagrożenie jego życia i zdrowia, policjant zdecydował o siłowym wejściu do mieszkania. Po wyważeniu drzwi, dzielnicowy wraz z drugim policjantem zauważyli w pokoju łóżeczko, w którym stał zapłakany chłopiec.
Na widok policjantów dziecko się uspokoiło. Chłopiec był brudny, miał zajady w kącikach ust ze śladami prawdopodobnie krwi, wysypkę na nogach oraz mocno kaszlał. W mieszkaniu panował bałagan, a na podłodze były porozrzucane przedmioty. Wszystko to mogło świadczyć o zaniedbaniach.
Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe oraz pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Po chwili do mieszkania wróciła matka chłopca wraz z drugim synem. Decyzją lekarza 1,5 roczny chłopiec, pod opieką pracownika bytomskiego MOPR-u, został przewieziony do szpitala, celem udzielenia pomocy medycznej.
Jego starszy brat został zabrany drugą karetką pogotowia, również z pracownikiem MOPR-u, do bytomskiego domu dziecka. Matka chłopców została przewieziona do komisariatu. Śledczy przekazali materiały sprawy do prokuratury.
33-latniej matce może grozić nawet do 5 lat więzienia.
dn/slaska.policja.gov.pl