more_horiz
Wiadomości

Uchodźcy z Ukrainy w Polsce. Analitycy: mogą pomóc polskiej gospodarce

Ostatnia aktualizacja: 02.03.2022 14:16
Analitycy szacują, że do Polski może przybyć 4 mln uchodźców z Ukrainy. Dla naszego kraju to nie tylko trudne wyzwanie, ale i szansa na szybszy wzrost gospodarczy.
Uchodźcy z Ukrainy na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Korczowej
Uchodźcy z Ukrainy na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w KorczowejFoto: PAP/Darek Delmanowicz

Według Straży Granicznej od początku agresji Rosji na Ukrainę do rana we wtorek 1 marca do Polski przybyło 453 tys. Ukraińców i liczba ta szybko rośnie. O ile pierwszego dnia konfliktu przybyło do nas 31 tys. uchodźców, to w ostatni poniedziałek i wtorek odpowiednio już 100 tys. i  98 tys. Do Polski trafia ok. 70-80 proc. Ukraińców uciekających przed wojną. Jeśli sytuacja się zmieni, to w najbliższym czasie może być ich ok. 4 mln - poinformował we wtorek think thank Heritage Real Estate, który skupia się na analizach rynku nieruchomości.

HRE w swojej analizie powołało się na ONZ, które przewiduje, że z Ukrainy do Polski może przybyć "nawet 5 mln osób". Uchodźcy kierują się także do innych państw granicznych. Polskie media podają, że do niedzieli do samej Mołdawii uciekło 70 tys. Ukraińców, a do Rumunii - 73 tys.

Uchodźcy to nie tylko koszty

Kryzys uchodźczy to dla Polski nie tylko wyzwania organizacje i wysokie koszty, ale także korzyści. Długofalowo powinny się pojawić "czynniki pozytywne". Eksperci z HRE stwierdzili, że "jeśli Ukraińcom uda się urządzić w Polsce, to będą stanowili duże wsparcie dla naszej gospodarki w postaci dodatkowej konsumpcji i siły roboczej".

Analitycy podzielili przyjezdnych na trzy grupy, które wymienili w raporcie: "ludzie, którzy potrzebują pomocy doraźnej (na ok. dwa tygodnie), tacy, którym powinniśmy udzielić pomocy krótkoterminowej (na kilka miesięcy), ale też tacy, którzy w Polsce doskonale poradzą sobie samodzielnie - znajdą u nas szybko i schronienie, i pracę".

HRE wysunęło hipotezę, że Polska poradzi sobie z pomocą doraźną, ale długofalowe działania systemowe będą stanowić wyzwanie. "Nie ulega wątpliwości, że w pierwszym momencie niezbędna jest pomoc doraźna, która jest wystarczająca przez krótki okres" - napisali. Wskazali, że pierwsze kroki zostały już podjęte: poszczególne gminy rozpoczęły rozmieszczanie uchodźców w tymczasowych kwaterach.

"Powinniśmy jednak jak najszybciej dążyć do przeniesienia przybyszów w lepsze warunki, aby nie podupadało ich morale i nie prowadziło to do narastania frustracji" - podkreślili.

Według autorów analizy rozwiązaniem jest udostępnienie przez Polaków prywatnych kwater. Bazując na danych Eurostatu, które "sugerują, że w Polsce przypada 1,1 pokoju na osobę", HRC wyliczyło, że "w tym wypadku już sama końcówka tej liczby, a więc 0,1 pokoju, oznacza w skali całego kraju 3,8 mln pomieszczeń, które czysto teoretycznie można byłoby udostępnić". Wskazano, że "gdyby 10 proc. rodaków zdecydowało się udzielić schronienia potrzebującym, oznaczałoby to możliwość udzielenia bardzo wymiernej pomocy w postaci użyczenia aż 380 tys. pomieszczeń potrzebującym. W nich zamieszkać mogłoby, lekko licząc, milion osób".

Autorzy podkreślili tymczasowość tego rozwiązania: "mieszkanie u kogoś kątem jest rozwiązaniem, z którego można korzystać np. miesiąc, dwa czy co najwyżej kilka, ale na dłuższą metę jest to tylko sposób na udzielenie wsparcia w dalszym usamodzielnieniu się".

HRE wskazało, że już teraz brakuje mieszkań na wynajem, a napływ uchodźców jedynie pogłębi ten problem. Na ten moment analitycy szacują braki mieszkaniowe na "na około 1,5-2 mln mieszkań".

"Zarówno Polska, jak i inne kraje graniczące z Ukrainą mogą liczyć na to, że z innych stolic także popłynie wsparcie dla Ukraińców" - napisali. "Mamy szansę na finansowe wsparcie ze strony krajów unijnych w udźwignięciu kosztów przyjęcia naszych wschodnich sąsiadów uciekających przed wojną ze swojej ojczyzny" - twierdzą. Pomoc zadeklarowały też Stany Zjednoczone - "6,4 mld dolarów; kwota ta obejmuje też środki, które kraje wschodnioeuropejskie będą mogły wydać na pomoc uchodźcom (do 2,9 mld dolarów)" - stwierdziło HRE.

Analitycy nakreślili główne konsekwencje gospodarcze konfliktu na Ukrainie dla Europy. Zwrócili uwagę, że "Ukraina jest też przecież producentem i eksporterem nawozów, zboża czy metali".

Wyższa inflacja i wyższe stopy procentowe

Według HRE niedawne prognozy potencjalnych wzrostów cen w Polsce (inflacja na poziomie 7-8 proc.) "okażą się niedoszacowane". Analitycy dodali, że "rosnące ceny i zerwane łańcuchy dostaw odcisną też swoje piętno na dynamice wzrostu gospodarczego". Wcześniejsze wyliczenia, że "rodzima gospodarka urośnie w 2022 r. o około 4-5 proc.", mogą się nie sprawdzić. Analitycy przypomnieli, że "w kilka dni po 24 lutego prognozy te zaczęły być rewidowane mniej więcej w okolice 3-3,5 proc.".

Eksperci dopuszczają możliwość dalszego podnoszenia stóp procentowych: "Jeszcze przed napaścią Rosji na Ukrainę można było się spodziewać, że podstawowa stopa procentowa dotrze w okolice 4-4,5 proc. Dziś kontrakty terminowe sugerują raczej, że kres podwyżek znajdzie się trochę wyżej (4,5-4,75 proc.)".

Czytaj także:


PKJ

Zobacz także

Zobacz także