Wygląda na to, że transfer do Francji jest dla Milika jedynie opcją tymczasową. Według doniesień mediów polski napastnik zimą negocjował z czołowymi klubami Europy, w tym m.in. z Tottenhamem, Atletico Madryt i Juventusem Turyn. Jak podaje "L'Equipe", "Stara Dama" wciąż jest zainteresowana sprowadzeniem byłego snajpera Napoli.
Francuski dziennik zaznacza, że Polak ma z szefami OM "dżentelmeńską umowę", która zakłada, że jeśli latem klub otrzyma za napastnika odpowiednią ofertę, pozwoli mu odejść. Zainteresowana ekipa musiałaby wyłożyć na stół więcej niż 12 milionów euro – tyle wynosi kwota wykupu zawarta w wypożyczeniu 26-latka z Napoli do OM. To cena wręcz promocyjna - portal Transfermarkt wycenia Polaka na 22 mln euro.
Sam Milik nie pozostawia kibicom Marsylii złudzeń co do swojej przyszłości. Wprawdzie kurtuazyjnie zaznacza, że "obecnie myśli tylko o grze w Olympique'u", ale nie ukrywa, że myśli nad zmianą otoczenia w najbliższej przyszłości.
- Oczywiście mam jednak marzenia. Moim celem jest grać w największych klubach na świecie. Zadaję sobie pytanie: co mam zrobić dziś lub jutro, by być tam za dwa miesiące albo za dwa lata? To mnóstwo czasu, ale ja ciągle chcę się rozwijać - przyznaje Polak. - Chcę sprawić, by kibice w Marsylii mnie zapamiętali jako znakomitego napastnika - dodaje.
Olympique Marsylia z Milikiem w składzie spisuje się raczej przeciętnie. Klub ze stolicy Prowansji przechodzi proces przebudowy - władze OM zatrudniły nowego trenera Jorge Sampaoliego, który ma pomóc marsylczykom w kwalifikacji do europejskich pucharów. Na razie ekipa ze Stade Velodrome zajmuje 5. miejsce, gwarantujące udział w UEFA Conference League.
Czytaj także: