X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Artur Walczak nie żyje. W PRIDE, UFC i KSW przez lata nie doszło do tragedii

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2021 17:20
Artur „Waluś” Walczak przegrał trwającą ponad miesiąc walkę o życie. Od 22 października pozostawał w śpiączce po nokautującym ciosie otrzymanym podczas gali PunchDown 5. W największych polskich i światowych federacjach MMA nigdy nie doszło do podobnej tragedii, mimo dużo dłuższej historii.
Nie żyje Artur Waluś Walczak. Tragiczny finał nokautu na PunchDown 5.
Nie żyje Artur "Waluś" Walczak. Tragiczny finał nokautu na PunchDown 5.Foto: Instagram / instagram.com/artur_walus_walczak/ / Artur Walczak
  • Artur "Waluś" Walczak zmarł na skutek uderzenia otrzymanego na gali PunchDown 5
  • Zawody w uderzaniu otwartą ręką są nowością w Polsce, a już zebrały tragiczne żniwo
  • W największych polskich i światowych organizacjach MMA nigdy nie doszło do podobnej tragedii

„Waluś” z 20-letnim doświadczeniem w sportach siłowych

Szok w świecie sportów walki – Artur „Waluś” Walczak nie żyje. Były strongman pozostawał w stanie śpiączki farmakologicznej od 22 października, kiedy na gali PunchDown 5 został znokautowany przez mistrza federacji – Dawida Zalewskiego.

„Waluś” był potężnie zbudowanym mężczyzną, jak na strongmana z 20-letnim doświadczeniem przystało. W 2015 r. został wicemistrzem Polski w parach, do dziś jest rekordzistą świata w tzw. "spacerze farmera" - chodzeniu z dwiema walizkami o wadze 150 kg. każda. Na swoim koncie miał też trzy walki w formule MMA.

Niefortunna okazała się dla niego decyzja o starcie w nowej formule – slapfightingu – czyli zawodach w uderzaniu z otwartej ręki w twarz, która rekordy popularności bije w Rosji. W Polsce, choć ta „dyscyplina” dopiero raczkuje, już zebrała tragiczne żniwo.

Starszym fanom zapewne przypomina się, że około 20 lat temu na podobnym etapie znajdowało się nad Wisłą MMA - kojarzone głównie z nielegalnymi walkami w klatkach czy kibicowskimi „ustawkami”. Ani w największych polskich federacjach jak KSW czy FEN, ani też w szeregach światowych gigantów jak UFC czy Pride przez lata funkcjonowania nie doszło do takiej tragedii, jaka już na piątej gali zdarzyła się w organizacji PunchDown.

UFC – 28 lat bez tragedii

Być może to tylko statystyka, ale w największych federacjach światowego czy polskiego MMA podobnych przypadków zagrożenia życia nie odnotowano, choć mogą się one pochwalić dużo dłuższą historią, niż slapfightingowe PunchDown, której pierwsza gala odbyła się w grudniu 2019 r.

Legendarny, nieistniejący już japoński PRIDE, został założony przez ludzi z ogromnym doświadczeniem, a na czele projektu stanął Nobuhiko Takada – zapaśnik z wieloletnią praktyką, który zresztą sam walczył na gali z numerem 1.

W istniejącym od 1993 r. bezapelacyjnym liderze światowego rynku MMA – amerykańskim Ultimate Fighting Championship (UFC) – do dziś nie odnotowano ani jednego przypadku śmiertelnego, czy choćby bezpośredniego zagrożenia życia. I nie ma w tym odrobiny przypadku:

- Spójrzmy na fakty – my zestawiamy walki 25 lat. Zrobiłem ponad 7000 walk bez żadnych poważnych urazów w UFC. Każdego roku wydajemy ponad 20 milionów dolarów na opiekę medyczną dla zawodników. 25 procent naszych zawodników wysyłamy do specjalistów. Jeśli coś wyjdzie na ich badaniach mózgu, coś będzie nieregularne to wysyłamy ich do kolejnych specjalistów. Jeśli coś dzieję się z ich sercem, są wysyłani do kardiologów. Wynikiem tych badań jest to, że przez ostatnie 20 lat znaleźliśmy 10 sportowców, którzy mieli problemy medyczne zagrażające życiu, które kończyły im kariery i nie powinni się dalej bić. Jeśli nie byliby w UFC, walczyliby gdzieś indziej to prawdopodobnie by zginęli – mówi Dana White, prezydent UFC.

Przede wszystkim, czy ktoś jest tym zszokowany? Pytał niedawno wspomniany Dana White po śmierci Justina Thorntona - jednego z zawodników BKFC – organizowanych w Stanach Zjednoczonych walk na gołe pięści.

- To walki na gołe pięści. Gdy widzę, że ktoś odchodzi od nas i idzie bić się tam jestem zmartwiony. Mój Boże… - kontynuował prezydent UFC

Również największe polskie federacje MMA – jak KSW czy FEN – po zorganizowaniu eventów w liczbie znacznie większej niż pięć nie mają na swoim koncie podobnie dramatycznych wydarzeń, jak te z feralnejj gali PunchDown.

Mało zasad, dużo niebezpieczeństw

W przypadku coraz popularniejszych także nad Wisłą walk na gołe pięści, czy choćby zawodów w slapfightingu, ochrony na dłoniach nie ma żadnej. Jedyne co ratuje zawodnika uderzanego otwartą dłonią, to ochraniacz na szczękę, ale cios jest zobowiązany przyjąć bez trzymania gardy. Stąd już tylko krok do tragedii.

Zwłaszcza, że jedną z głównych zasad slapfightingu jest brak możliwości obrony przed ciosami rywala. Zawodnicy stają naprzeciwko siebie i naprzemiennie wymieniają się uderzeniami z otwartej ręki, bez gardy. Walka trwa trzy rundy, chyba, że wcześniej dojdzie do nokautu. Nie wolno wyprowadzać ciosów w tył głowy i szyję, ani odrywać nóg od podłoża. I to w zasadzie już wszystkie reguły gry.

Mimo to, a może właśnie dlatego jest to zabawa bardzo ryzykowna. Niektóre jej skutki, jak stłuczenia czy krwawienie są widoczne od razu. Inne - demencja, zaburzenia słuchu, uszkodzenia rogówki, krwawienia wewnętrzne przychodzą z czasem. Do tego dochodzi niebezpieczeństwo np. złamania kości twarzy czy urazu kręgosłupa na odcinku szyjnym. Eksperci alarmują, ale nie trzeba nawet być ekspertem, by wiedzieć, że uderzenia od najsilniejszych ludzi w kraju przyjmowane bez gardy mogą mieć dramatyczne efekty – jedne widoczne od razu, inne nawet po latach.

Zawodników do niebezpiecznych zawodów przyciąga jednak rosnąca lawinowo popularność, oraz nagrody w kwotach, których strongmani, bokserzy i inni przedstawiciele sportów siłowych nie widzieli przez całe kariery.

Właściwi ludzie na właściwym miejscu?

Wydaje się jednak, że za organizację tak niebezpiecznego wydarzenia muszą odpowiadać zaprawieni w bojach zawodowcy. W przypadku gal Punchdown nie ma to jednak zastosowania. Jeden z właścicieli  federacji zajmował się wcześniej streamowaniem gier na „Youtube”, drugi to popularny uczestnik jednego z wielosezonowych reality show.

Na oficjalnej stronie organizatorów możemy przeczytać ich słowa:

"Projekt Punchdown zrodził się pod wpływem chwili. Szybko udało się skompletować ekipę, która uzupełnia się pod każdym aspektem. Trzy miesiące później odbył się już pierwszy event, który okazał się dużym sukcesem".

"Zadzownił do mnie Patryk i mówi „Ptychu zróbmy to”! Długo nie musiał mnie namawiać bo pomył od razu okazał się trafiony i tak narodził się projekt Punchdown. Na drugi dzień ruszyliśmy z przygotowaniami i działamy po dziś dzień" – czytamy takze.

Zatem o dużym, czy nawet jakimkolwiek doświadczeniu nie ma mowy.

Śmierć Artura Walczaka to potężny cios dla sportów walki

Po feralnej gali PunchDown 5 szybko pojawiły się kontrowersje. Przyjaciel „Walusia” – Piotr „Bonus BGC” Witczak twierdził chociażby, że na miejscu nie było karetki. Organizatorzy szybko zdementowali te słowa, grożąc ich autorowi sądem. Rozstrzygnięciem tej i innych kwestii zajmuje się już wrocławska prokuratura, która bada sprawę śmierci Artura Walczaka.

Niezależnie od wyników tego postępowania sporty walki dostały potężny cios „z liścia”. To najlepszy moment, by zastanowić się, czy to, że Artur „Waluś” Walczak nie żyje jest tylko wynikiem „zawodowego ryzyka”, które istnieje w każdym sporcie walki, czy może także konsekwencją dążenia do zorganizowania kasowego widowiska za wszelką cenę, przy braku odpowiedniego doświadczenia.

 

Czytaj także:


MK

Czytaj także

Artur Walczak walczy o życie. W PRIDE, UFC i KSW przez lata nie doszło do tragedii. Sporty walki dostały "z liścia"

Ostatnia aktualizacja: 27.10.2021 13:11
Po piątkowej gali PunchDown 5 nie tylko, ci którzy ją oglądali zadają sobie wiele pytań. Czy na miejscu była karetka? Czy organizatorzy należycie wywiązali się ze swoich obowiązków? Czy uderzanie się „z liścia” po twarzy to w ogóle sport? I najważniejsze - w jakim stanie jest Artur "Waluś” Walczak, który na skutek udziału w wydarzeniu walczy teraz o życie w szpitalu?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Artur "Waluś" Walczak nie żyje. Tragiczny finał nokautu na gali PunchDown 5

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2021 12:06
Artur "Waluś" Walczak po ponad miesiącu przegrał walkę o życie. Były strongman pozostawał w śpiączce na skutek obrażeń otrzymanych po uderzeniu otwartą dłonią na gali PunchDown 5.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nie żyje Artur "Waluś" Walczak. Przegrał najważniejszą walkę. Kim był?

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2021 15:27
Artur "Waluś" Walczak nie żyje - ta ponura wiadomość zszokowała w piątkowy poranek nie tylko środowisko sportów walki. Kim był zawodnik, który po nokaucie na gali PunchDown 5 od ponad miesiąca pozostawał w śpiączce?
rozwiń zwiń