Ukryta mobilizacja w Rosji. Wojskowy alarmuje: Polska musi działać natychmiast

- Rosja nie ma sukcesów w walce, więc na wielką skalę stosuje terror przeciw ludności atakowanych państw. I nie zmieni taktyki. Dlatego Polska musi przygotować jak najszybciej system obrony cywilnej - powiedział portalowi PolskieRadio24.pl ukraiński pułkownik Serhij Hrabski.

Agnieszka Kamińska

Agnieszka Kamińska

2026-04-07, 14:46

Ukryta mobilizacja w Rosji. Wojskowy alarmuje: Polska musi działać natychmiast
W marcu Rosja zdołała zwiększyć tempo ofensywy w porównaniu do lutego. Foto: Facebook/Sztab Generalny Ukraińskich Sił Zbrojnych
Czytaj także:

Dodał, że w Rosji ma obecnie miejsce tzw. ukryta mobilizacja. Do tego Kreml traktuje jako mięso armatnie ludność okupowanych terenów. Zdaniem pułkownika Rosja chce w taki sposób wykorzystać Białorusinów.

  • Rosja ma plan, by do końca maja zająć obwód doniecki. Pułkownik Serhij Hrabski nie widzi jednak szans na dużą ofensywę tej wiosny
  • Rosjanie kontynuują terror wobec ludności cywilnej. Ta taktyka się nie zmieni w przypadku agresji na inne państwa. Dlatego Polska i kraje bałtyckie muszą zgromadzić zasoby materialne i finansowe i jak najszybciej organizować systemy ochrony ludności - ostrzegł wojskowy
  • W Rosji ma miejsce ukryta mobilizacja na uczelniach i w firmach. Nawet pedagogów władze zmuszają, by działali jak esesmani w obozie koncentracyjnym - powiedział nam pułkownik Serhij Hrabski

Marzec na froncie. Rosjanie zdołali przełamać złą passę i ruszyli do przodu

Rosjanie zdołali osiągnąć pewien postęp na froncie, choć nie jest to oszałamiający sukces. - Rosja próbuje wywierać presję na froncie tam, gdzie tylko to możliwe. W związku z tym Rosjanom udało się znaleźć odpowiednie miejsca, gdzie mogą posunąć naprzód i zdobyli 160 kilometrów kwadratowych terytorium Ukrainy. To o 40 kilometrów kwadratowych więcej niż w lutym - powiedział portalowi PolskieRadio24.pl pułkownik Serhij Hrabski. Są to oficjalne ministerstwa obrony Ukrainy.

Od grudnia 2025 impet Rosjan malał, co wiązano z brakiem dostępu do Starlników, blokadami Telegrama, głównego komunikatora wojskowych, a także kontratakami Ukrainy. Teraz tendencja się odwraca. Niemniej jednak MON Ukrainy obrazuje, że 160 km kw to obszar odpowiadający kwadratowi o boku 12,56 km. Jednocześnie w marcu Rosja użyła przeciw Ukrainie najwięcej kierowanych bomb lotniczych (KAB) od początku roku - 7987, o 1500 więcej niż w lutym. Do tego policzono, że Rosjanie przeprowadzili 115 tysięcy ostrzałów artyleryjskich. Moskwa straciła w marcu 32 tysiące żołnierzy - chodzi o zabitych i rannych.

Według kanału analitycznego Deep State w marcu najwięcej ataków miało miejsce na kierunku pokrowskim - 29 procent. Drugie miejsce pod względem liczby szturmów zajmuje kierunek Kostiantyniwki, a trzecie kierunek Hulajpila. Największe postępy Rosja poczyniła na tym ostatnim kierunku - Hulajpila, to 24 procent zdobytego obszaru, potem na kierunku słowiańskim (19 procent), na kierunku pokrowskim 15 procent, zaś na obszarze pogranicznym obwodu kurskiego Rosji i sumskiego Ukrainy - 13 procent. Co warte uwagi, na tym ostatnim obszarze miało miejsce tylko 2 procent ogólnej liczby szturmów. Deep State zauważa jednocześnie, że gdyby Rosjanie posuwali się w takim tempie nadal, to byliby w stanie zająć cały obwód doniecki dopiero za 3,5 roku.

Deep State Deep State

Rosja nie utknęła w miejscu. Co może się wydarzyć?

Jak wskazał pułkownik Hrabski, Rosja wciąż ma zdolność do posuwania się naprzód. Ma zasoby, by wywierać presję na nasze pozycje i ruszać naprzód mimo szalonych strat.

Pułkownik zaznaczył, że ponieważ Rosja postawiła sobie za zadanie zdobycie całego Donbasu do końca maja, to spróbuje za wszelką cenę przeć naprzód. Dlatego też największa intensywność działań wojennych jest na kierunkach w obwodzie donieckim, tam gdzie Rosja próbuje zdobyć podejścia do Słowiańska i Kramatorska oraz stworzyć warunki do dalszej ofensywy. Na innych obszarach frontu Rosjanie są aktywni, ale nie ma tam dużych zmian. Wojskowy poinformował, że z kolei w rejonie Hulajpila to Ukraina prowadzi kontratak.

Hrabski przewiduje, że mimo ambitnych planów Rosji sytuacja na razie pozostanie bez zmian. - Nie ma istotnych zmian na polu bitwy. Nie ma powodu, by twierdzić, że Rosja może w najbliższej przyszłości przeprowadzić masowe ofensywy. To nierealistyczne, ponieważ Rosjanie ponoszą bardzo poważne straty i nie stać ich na taki krok - ocenił.

Dodał, że na razie Ukraina postawiła na asymetryczną odpowiedź. Uderza w obiekty rafineryjne, bazy, magazyny Rosjan, w obiekty infrastruktury, wspierającej prowadzenie wojny. - Z kolei Rosja atakuje cywilów, jak terroryści - powiedział wojskowy. W ostatnich dniach od ataków Rosji ucierpiała m.in. Odessa. - To kolejny dowód na to, że Federacja Rosyjska nie może teraz odnieść zwycięstwa na polu bitwy, ale jednocześnie stara się utrzymać wysoki poziom napięcia w tym konflikcie - zauważa. Dodał, że to "ważna lekcja dla Polski i dla krajów bałtyckich".

Jak podkreślił, konieczne jest przygotowanie obrony cywilnej. - Mam bardzo głębokie wątpliwości, czy w przypadku wybuchu działań wojennych przeciwko krajom bałtyckim, przeciwko Polsce, coś się zmieni. To znaczy, ochrona ludności cywilnej i obiektów infrastruktury krytycznej wydaje się dziś priorytetem. Trzeba skoncentrować zasoby finansowe i materialne, by uzyskać efekt w krótkim czasie - ostrzegł. Dodał, że Ukraina może pomóc w pewnych aspektach.

Pułkownik ocenił także, że Rosja planuje wykorzystać Białorusinów jako mięso armatnie. Wskazał na przykład Ukrainy - tam w 2022 roku o losie kontrofensywy zdecydowały masy przymusowo zmobilizowanego przez Rosję tzw. mięsa armatniego.  - Gdy jesienią 2022 roku szybka ukraińska ofensywa wyzwoliła region charkowski, to faktycznie zatrzymała się w obwodzie ługańskim. Tam nasza ofensywa dosłownie utknęła. Wtedy naprzeciw Ukrainy wysłano siłą zmobilizowanych mieszkańców obwodów Ługańskiego i donieckiegp, którzy znaleźli się pod okupacją. W rzeczywistości wojska ukraińskie walczyły z obywatelami Ukrainy. Armia Ukrainy miała wtedy ograniczoną ilość broni i amunicji, to poważnie spowolniło tempo ofensywy dla sił ukraińskich i nie pozwoliło nam przełamać się w kluczowej pozycji w rejonie Starobilska - mówił pułkownik Hrabski.

Mapa frontu Mapa frontu

Jego zdaniem Federacja Rosyjska w przypadku jakiejkolwiek operacji z terytorium Białorusi, zmusi Łukaszenkę do mobilizacji białoruskich poborowych i do rzucenia do walki właśnie ich. - Ta żywa masa w zamyśle Rosji ma oczyścić drogę rosyjskim jednostkom uderzeniowym. To znaczy, że ci Białorusini są już skazani przez Rosjan na niechlubną śmierć na granicy z Polską lub Litwą. Ale stanie się to dopiero wtedy, gdy armia rosyjska zacznie przenosić na bałtycki teatr działań dodatkowe zasoby, dodatkowe kontynenty. To będzie świadczyć o nieodwracalności planów Federacji Rosyjskiej, dotyczących rozpoczęcia wojny przeciwko Polsce i krajom bałtyckim - wskazał pułkownik w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl.

Ukryta mobilizacja. 2 procent studentów skazanych na śmierć na froncie

Wojskowy zastanawia się, jak Rosjanie zabezpieczą odpowiednią liczbę własnych żołnierzy na potrzeby dalszych walk. Zwrócił uwagę na wypowiedź Dmitrija Miedwiediewa - wedle niego Rosja nie potrzebuje mobilizacji i będzie w stanie zapewnić dopływ 400 tysięcy ochotników lub żołnierzy kontraktowych, zdolnych do kontynuowania wojny przeciwko Ukrainie. Jednak takich ochotników jest coraz mniej - to powszechnie wiadomo. Pułkownik zauważył, że w celu uzupełnienia szeregów stosuje się zatem tak zwaną ukrytą mobilizację.

- Na czym polega tajna, ukryta mobilizacja? Każdy departament w administracji otrzymał plan kontraktowania odpowiedniej liczby osób do służby wojskowej. Ma sprawić, aby ludzie podpisywali kontrakty w wyniku pewnych obietnic, przymusu, nacisku i tak dalej - tłumaczył. Do tego do służby wojskowej kierowani są studenci.

Rosyjska dziennikarka opozycyjna Farida Rustamowa w zeszłym tygodniu powiedziała dziennikowi "The Times", że zarządzenie w tej sprawie zostało wydane przez ministra edukacji i nauki Walerija Falkowa podczas spotkania z rektorami największych uniwersytetów w kraju. Rosyjskie uniwersytety otrzymały nakaz przekonania 2 procent swoich studentów do wstąpienia do wojska. To dałoby Rosji 44 tysiące żołnierzy.

W ocenie pułkownika Hrabskiego, większość tych studentów prawie od razu zginie. - To znaczy, że kierownictwo Kremla faktycznie przeznacza nadzieję narodu na śmierć. Nie pozwoli ludziom się wykształcić. Co więcej, mówi wojskowy, reżim w Rosji faktycznie zmusza pedagogów do wysyłania ludzi na śmierć. - Działają jak SS w Auschwitz czy Majdanku. Przyszłość danej osoby zależy od podpisu pedagoga, on ma w ręku decyzję, czy przeżyje, czy nie - powiedział nam wojskowy.

Jak zauważył, Kreml postępuje tak okrutnie i bezwzględnie z obywatelami Federacji Rosyjskiej, a zatem z ludnością z okupowanych terytoriów postępowałby znacznie gorzej. - Wszyscy zostaliby zapędzeni do walki - mówił nam pułkownik Hrabski.

Pułkownik podkreślił, że wszystkie wysiłki muszą być skoncentrowane zwiększeniu potencjału bojowego Ukrainy, aby wykluczyć jakikolwiek postęp wojsk rosyjskich głęboko na terytorium krajów bałtyckich lub Polski.

Czytaj także:

Źródło: PolskieRadio24.pl/agkm

Polecane

Wróć do strony głównej