more_horiz
Wiadomości

Rajd Dakar: chwila wytchnienia dla uczestników. Dzień przerwy w Arabii Saudyjskiej

Ostatnia aktualizacja: 08.01.2022 10:15
W sobotę 8 stycznia uczestnicy 44. edycji Rajdu Dakar mają dzień przerwy w stolicy Arabii Saudyjskiej Rijadzie. W najtrudniejszej terenowej imprezie świata jedzie 11 reprezentantów Polski. 
44. Rajd Dakar potrwa do 14 stycznia. Na sobotę przypada tzw. rest day, podczas którego uczestnicy mogą chwilę odetchnąć na półmetku rywalizacji w Arabii Saudyjskiej
44. Rajd Dakar potrwa do 14 stycznia. Na sobotę przypada tzw. rest day, podczas którego uczestnicy mogą chwilę odetchnąć na półmetku rywalizacji w Arabii SaudyjskiejFoto: PAP/EPA/YOAN VALAT
  • 44. edycja rajdu Dakar potrwa do 14 stycznia. Rywalizacja składa z 12 etapów
  • Tegoroczny Dakar jest również pierwszą rundą otwierającą MŚ w rajdach terenowych. Cały cykl składa się z pięciu imprez

Dakar odpoczywa

Stara dakarowa prawda mówi, że wszyscy cieszą się tu dwa razy - gdy rajd się rozpoczyna i gdy się kończy. Wszystko pomiędzy jest okupione wielkim zmęczeniem na granicy wytrzymałości ludzi i sprzętu. Dlatego tak wyczekiwany jest "rest day", podczas którego można złapać trochę oddechu.

Przed rozpoczęciem Dakaru panuje nieskrywany entuzjazm. Wszyscy z niecierpliwością czekają na start, do którego przygotowywali się przez rok, albo przez całe życie. Twarze są uśmiechnięte, pojazdy błyszczące. To się jednak szybko zmienia.

Każdego dnia zawodnicy mają do pokonania po kilkaset kilometrów, z czego więcej niż połowę stanowi odcinek specjalny. Przez kilka godzin muszą utrzymać maksymalną koncentrację, jadąc z wielką prędkością po szutrach, kamieniach i wydmach. Każdy błąd może zakończyć ich udział w rajdzie.

Wyjeżdżają na trasę przed wschodem słońca, gdy temperatura nie przekracza kilku stopni. Później rywalizują w upale, a jeśli przydarzy im się jakaś przykra niespodzianka, to docierają na biwak po północy. Po kilku godzinach muszą być ponownie gotowi do jazdy.

Przepaść w stosunku do poprzednich edycji

Obecny Rajd Dakar dzieli organizacyjna przepaść od pierwowzoru z lat 70. ubiegłego wieku. Wówczas grupa entuzjastów jeździła po afrykańskich bezdrożach w imprezie mającej posmak awanturniczej przygody. Po etapach wszyscy się spotykali na biwaku przy ognisku, spano w namiotach.

Teraz jest to wielkie wydarzenie nie tylko sportowe, ale także komercyjne. Zespół Audi, który zainwestował bardzo dużo w wystawienie trzech nowatorskich samochodów z napędem elektrycznym, zatrudnia na miejscu kilkadziesiąt osób, a jego obozowisko zajmuje kilkaset metrów kwadratowych. Podobnie profesjonalnie postępują rosyjski Kamaz i firmy obsługujące Mini czy Toyoty.

Trudy Dakaru najlepiej znoszą zawodowcy, którzy na co dzień biorą udział w rajdach i są przyzwyczajeni do takich warunków. Mają też na ogół zaplecze wieloosobowego zespołu, który zdejmuje z nich większość problemów. Gdy docierają na biwak, przekazują uwagi mechanikom, a sami udają się na czekający na nich posiłek. Śpią w kamperach i rano przed startem odbierają gotowy sprzęt. A i tak po kilku dniach nawet ci doświadczeni zawodnicy są zmęczeni i przyznają, że czekają na dzień odpoczynku.

Większość uczestników Dakaru nie ma takiego zaplecza. Na ogół w rajdzie towarzyszy im samochód z serwisem technicznym. To niezbędne, ponieważ często po etapie w samochodzie trzeba wymienić pół zawieszenia. Cześć zawodników korzysta z usług zajmujących się tym zespołów obsługujących kilka, czy nawet kilkanaście maszyn tej samej marki. Tak postępują bracia Marek i Michał Goczałowie, którzy po każdym etapie swoje Mavericki oddają w ręce mechaników zespołu Can-Am. Serwisowaniem Mini Jakuba Przygońskiego zajmuje się X-Raid, natomiast motocykliście Maciejowi Giemzie i jadącemu quadem Kamilowi Wiśniewskiemu towarzyszy ciężarówka serwisowa Orlen Teamu.

Piąte miejsce w klasyfikacji generalnej 44. Rajdu Dakar zajmuje Jakub Przygoński i Timo Gottschalk z Orlen Team/fot. Marian Chytka Piąte miejsce w klasyfikacji generalnej 44. Rajdu Dakar zajmuje Jakub Przygoński i Timo Gottschalk z Orlen Team/fot. Marian Chytka

Grupa śmiałków w Original by Motul

Jest grupa zawodników wzbudzająca największy podziw. To ludzie, którzy często oszczędzali przez lata, by zrealizować swoje wielkie marzenie. Są tutaj sami, na ogół motocykliści. Po etapie, który kończą długo za najlepszymi, muszą jeszcze przejrzeć sprzęt. Jeśli startują w kategorii Original by Motul, przez cały rajd mają do dyspozycji tylko niewielką skrzynkę narzędziowa i przy naprawach nie mogą korzystać z niczyjej pomocy. Z każdym dniem ich pokryte zarostem twarze coraz bardziej szarzeją.

Wszyscy wiedzą, że w każdym momencie mogą to przerwać i wrócić do domu. Nikt tego jednak nie robi, jeśli naprawdę nie musi. Nawet gdy z powodu awarii przez wiele godzin stoją sami pośrodku pustyni, wolą dotrzeć na biwak w nocy na holu, niż zostać ewakuowani przez organizatorów. Jeszcze niedawno wezwanie helikoptera kończyło się automatyczną dyskwalifikacją. Teraz można jechać dalej, z wielogodzinną karą.


Ale zmęczenie odczuwają wszyscy, nie tylko zawodnicy. W tym roku rajdowa karawana przez dwa tygodnie pokona ponad osiem tysięcy kilometrów. To w sumie 3,5 tys. osób, które niemal codziennie muszą się przemieszczać po kilkaset kilometrów. To obsługa serwisowa uczestników, organizatorzy, sędziowie, służby medyczne, dziennikarze. Część z nich lata dwoma wyczarterowanymi na czas rajdu samolotami, reszta przejeżdża samochodami lub autobusami. Większość śpi w swoich namiotach.

Najtrudniej mają mechanicy. Do późnej nocy przeglądają i naprawiają pojazdy, po czym rano wyruszają w podróż na kolejny biwak. Gdy do niego dotrą, w pośpiechu przygotowują stanowiska serwisowe, aby zdążyć przed przyjazdem zawodników. Dlatego dla nich cztery noce spędzone w tym roku w Rijadzie są zbawienne. Z kolei ich akurat raczej nie cieszy "rest day". Wtedy właśnie mają najwięcej pracy. Dokonują drobiazgowych przeglądów pojazdów, na co w poprzednich dniach nie było czasu.

Po dniu odpoczynku zawodnicy ruszą na drugą połowę trasy. 44. edycja Rajdu Dakar potrwa do 14 stycznia. Rywalizacja składa z 12 etapów. 

Na mecie powracają uśmiechy, a przejazd przez finałową rampę jest największą nagrodą za dwa tygodnie "udręki". Cześć zawodników podkreśla, że to był na pewno ich ostatni raz i że nie chcą już tego pamiętać. Większość zmienia zdanie już po paru tygodniach i przystępuje do przygotowań do kolejnego Dakaru, o którym będą chcieli zapomnieć.

Czytaj także:

Zobacz także

Zobacz także

X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem