more_horiz
Wiadomości

Słodko-gorzki smak Dakaru. Jakub Przygoński: postawiliśmy wszystko na jedną kartę [WYWIAD]

Ostatnia aktualizacja: 19.01.2022 14:23
- Wykorzystaliśmy maksymalny potencjał maszyny. Z tego szóstego miejsca tak naprawdę jestem zadowolony, bo nic więcej nie dało się zrobić. Plusem jest, że wygraliśmy klasę samochodów z napędem na tylną oś. To pokazuje, że byliśmy tu, gdzie maksymalnie mogliśmy się znaleźć - mówi w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl szósty kierowca 44. edycji Rajdu Dakar Jakub Przygoński z Orlen Team. 
Jakub Przygoński zajął na Dakarze szóste miejsce. Kierowca Orlen Team przyznał w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl, że to było wszystko, co dało się wyciągnąć z samochodu Mini buggy
Jakub Przygoński zajął na Dakarze szóste miejsce. Kierowca Orlen Team przyznał w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl, że to było wszystko, co dało się wyciągnąć z samochodu Mini buggyFoto: Marian Chytka/mat. prasowe

Mateusz Brożyna (PolskieRadio24.pl): Zająłeś szóste miejsce w klasyfikacji generalnej tegorocznego Rajdu Dakar. Przed Tobą trzy załogi Toyoty i dwie Bahrain Raid Xtreme (BRX). Nie zastanawiałeś się przez chwilę czy Mini w wersji buggy, to był dobry wybór? 

Jakub Przygoński (Orlen Team/X-Raid Mini JCW Team): Po fakcie zawsze łatwiej mówić, czy to był dobry wybór samochodu/konstrukcji. Przed startem nigdy tego nie wiadomo. Samochody, które były przed nami w tym roku, na pewno były szybsze i przede wszystkim niezawodne. Dużo było zaskoczeń. Zazwyczaj jest tak, że jak na Dakarze pojawia się nowy pojazd, to ma dużo awarii. Zawodników przede mną to ominęło. Mieliśmy wolniejszy samochód i trudno było nam rywalizować z czołówką. 

Minęło kilka etapów, zanim uzyskaliście odpowiednie tempo, które pozwoliło Wam jechać blisko najlepszych. 

Przez pierwsze dni zaczęliśmy dokonywać wielu zmian w samochodzie, które jeszcze bardziej go przyspieszyły. Tutaj inżynierowie wykonali mnóstwo pracy, trochę nie mieliśmy wyboru - postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Mieliśmy w samochodzie dużo elementów, które były ryzykowne, ale o to chodziło, by był on po prostu szybszy. Wykorzystaliśmy maksymalny potencjał maszyny. Z tego szóstego miejsca tak naprawdę jestem zadowolony, bo nic więcej nie dało się zrobić. Plusem jest, że wygraliśmy klasę samochodów z napędem na tylną oś. To pokazuje, że byliśmy tu, gdzie maksymalnie mogliśmy się znaleźć. 

Przez chwilę z Timo [T. Gottschalk - pilot Jakuba Przygońskiego] byliście na czwartej pozycji. Potem przytrafiły się kłopoty techniczne, przebite opony czy pułapki nawigacyjne, co i tak nie ominęło większości. 

Tak, ale przez cały czas jechaliśmy na granicy możliwości - i naszych, i auta. Wtedy może przytrafić się jakiś kłopot czy dojść do awarii. Liczyliśmy się z tym - oczywiście najlepsza jest sytuacja, kiedy jedziesz na 95 proc. możliwości, a resztę zostawiasz sobie na wypadek nieprzewidzianych okoliczności. My nie mieliśmy żadnego pola luzu, cały czas trzeba było atakować, z czego później mogły wynikać błędy. Taki jest motorsport, z roku na rok samochody się zmieniają i trzeba być w tym miejscu, gdzie jest to najlepsze. 

Timo Gottschalk i Jakub Przygoński z Orlen Team na mecie 44. edycji Rajdu Dakar. Polsko-niemiecki duet zajął szóste miejsce w klasyfikacji generalnej w klasie samochodów/fot. Marian Chytka Timo Gottschalk i Jakub Przygoński z Orlen Team na mecie 44. edycji Rajdu Dakar. Polsko-niemiecki duet zajął szóste miejsce w klasyfikacji generalnej w klasie samochodów/fot. Marian Chytka

Zostajesz przy Mini buggy, czy planujesz zmianę samochodu? 

Jeden start jeszcze zostaniemy przy buggy, co wynika z poprzednich ustaleń. Na pewno na przyszłość i kolejny Dakar musimy znaleźć lepsze rozwiązanie i szybszy samochód, którym będziemy w stanie konkurować. 

44. Rajd Dakar obfitował w wiele kar dla zawodników, czy to w postaci dodatkowych minut, czy w wymiarze finansowym. Dostało się najlepszym: Nasser Al-Attiyah za pasy bezpieczeństwa czy Sebastien Loeb za przekroczenie prędkości w wyznaczonej strefie. Jak to wyglądało w rzeczywistości? 

W tym roku Dakar stał się pierwszą rundą MŚ w rajdach terenowych. FIA mocno zaangażowała się w rywalizację w Arabii Saudyjskiej i pojawiło się dużo sędziów, a tym samym więcej kar. Uważam, że niektóre są niesprawiedliwe i zupełnie bez sensu - psują sport. To jest zupełnie coś nowego. Z kolei kary finansowe to już dla mnie w ogóle abstrakcyjne rzeczy. No ale tak to teraz wygląda. W ogóle wiele elementów z nowego regulaminu nie jest do końca sprawiedliwych. Jest duża liczba kar, które są czasami abstrakcyjnie małe bądź duże. Trudno to określić. Nie mam na to mądrego zdania. Jest mnóstwo sędziów i chyba każdy miał znaleźć u kogoś, że coś źle robi. 

Dakar kolejny raz odbył się na terenie Arabii Saudyjskiej, ale i tak nie brakowało pułapek nawigacyjnych. Problemy mieli szczególnie czołowi kierowcy ze sporym doświadczeniem w tej imprezie. 

Organizatorzy cały czas starają się przygotowywać trudną nawigacyjnie trasę, żeby zawodnicy mieli sporo problemów. W tym roku już na pierwszym odcinku praktycznie wszyscy zabłądzili, w tym my. Nam udało się znaleźć trasę po 20 minutach, Carlos Sainz szukał jej... dwie godziny. Na tym etapie mnóstwo zawodników przegrało rajd. Organizator nigdy nie jest w stanie przewidzieć punktu czy miejsca, które jest trudne nawigacyjnie, gdyż na to składa się wiele innych elementów. Wydaje mi się, że w tym roku nawigacja była nieco trudniejsza, bardziej skomplikowana. To powoduje, że musimy jechać nieco wolniej, żeby nic nie umknęło, ale pod względem bezpieczeństwa jest to lepsze rozwiązanie. 

Jakub Przygoński wygrał klasę samochodów z napędem na tylną oś. Bezkonkurencyjny w tym roku był Nasser Al-Attiyah w Toyocie Hilux/fot. Marian Chytka/ Jakub Przygoński wygrał klasę samochodów z napędem na tylną oś. Bezkonkurencyjny w tym roku był Nasser Al-Attiyah w Toyocie Hilux/fot. Marian Chytka

Tutaj przydało się twoje doświadczenie z jazdy na motocyklu, gdzie opanowałeś umiejętność czytania roadbooka. W samochodzie masz dodatkowo wsparcie pilota. 

Tak, w samochodzie to pilot nawiguje, ale w momencie krytycznym staram się wykorzystać swoją wiedzę z motocykla i szukać tej trasy. Ja nie widzę mapy czy roadbooka, więc muszą się skonsultować z Timo, co się dzieje i w którą stronę powinniśmy jechać. W samochodzie jest to jednak bardzo trudne i mocno stresujące.

Jak układała Wam się współpraca w tej edycji?

Z Timo dobrze się dogadywaliśmy, bez większych problemów. Oczywiście, gdy zabłądzisz i szukasz trasy, to atmosfera się zagęszcza - nie jesteś w stanie tego uniknąć. Jako załoga, zespół, jesteśmy zadowoleni. Uważam, że wykonaliśmy dobrą robotę i maksimum tego, co mogliśmy zrobić. 

Po raz czwarty Złotego Beduina zdobył Nasser Al-Attiyah. Na początku wypracował sobie przewagę, a później skutecznie trzymał na dystans drugiego w generalce Sebastiena Loeba. W pełni zasłużony tytuł? 

Al-Attiyah na pierwszym odcinku nie popełnił błędu, jako jedyny tak naprawdę. To dało mu dużą przewagę i duży komfort. Potem tylko kontrolował rajd i nie musiał podejmować ryzyka w trudnych sytuacjach. Duże gratulacje dla Nassera i Matthieu [Matthieu Baumel - pilot Al-Attiyaha]. To był bardzo dobry Dakar w ich wykonaniu, a przede wszystkim spokojny. Do końca jechali bez stresu. 

Jakub Przygoński zaznaczył w rozmowie z Mateuszem Brożyną z PolskieRadio24.pl, że to był maksimum, jaki był w stanie wyciągnąć z samochodu Mini w wersji buggy/fot. Marian Chytka Jakub Przygoński zaznaczył w rozmowie z Mateuszem Brożyną z PolskieRadio24.pl, że to był maksimum, jaki był w stanie wyciągnąć z samochodu Mini w wersji buggy/fot. Marian Chytka

W Arabii Saudyjskiej wszystkie oczy zwrócone były na Audi RS Q e-tron. 

Samochód elektryczno-spalinowy Audi jest bardzo szybką konstrukcją. W przyszłym roku będzie nie do pobicia. Na początku mieli problemy, ale to wynikało z tego, że ten samochód po raz pierwszy startował w Rajdzie Dakar. Musiało tak być. Jak wszystko się dotarło, to zaczęli wygrywać etapy. Ta technologia zdała egzamin, ale to też wynika z tego, że nie jest tak ograniczona regulaminami jak samochody z silnikami spalinowymi. To sprawia, że rywalizacja jest trochę nie fair. Mają automatycznie sterowane dyfry, mogą przełączać napęd przód-tył, gdzie w samochodach konwencjonalnych jest to... zabronione. Pokazali, jak łatwo wygrywa im się odcinki. Chyba wszyscy uczestnicy liczą, że na następny Dakar samochody będą miały wyrównane szanse. Jeżeli nie, to trzy pierwsze miejsca zajmie Audi. W naszym sporcie chodzi o to, żeby te samochody były w miarę zbliżone. Na pewno Toyota i maszyny z Prodrive jadą bardzo blisko siebie, co było widać. Buggy w tym roku zostało mocno ograniczone - mieliśmy mniej mocy i odpadliśmy od czołówki. Audi jest o krok przed wszystkimi, a to wszystko w ramach regulaminu. Zobaczymy, jak to się rozwinie. 

Może się okazać, że organizatorzy wpadną w pułapkę, jeśli Audi zacznie seryjnie dominować w Dakarze. W klasie samochodów może powtórzyć się sytuacja z ciężarówek, gdzie 19. tytuł zgarnął rosyjski Kamaz. Zespół z miasta Nabierieżnyje Czełny od lat jest poza zasięgiem. 

Niestety jest to sytuacja trudna. Z drugiej strony organizatorowi zależy, żeby wygrał samochód z alternatywną albo częściowo alternatywną energią. W sumie jest to dziwna konstrukcja [Audi]. Jest silnik spalinowy, który ma 300-litrowy zbiornik paliwa na cały dzień. Oczywiście zużywa go znacznie mniej niż samochody benzynowe turbo, ale to wciąż spora ilość. To oczywiście na razie początki, ale nikt inny poza fabrycznym Audi nie będzie w stanie skonstruować takiego samochodu, bo przede wszystkim jest on ekstremalnie drogi. Wszystko jest po stronie sędziów, żeby rozsądnie do tego podeszli. 

Wcześniej wspominałeś o MŚ w rajdach terenowych. Kolejna runda odbędzie się w Abu Zabi. W klasyfikacji generalnej cyklu zajmujesz czwarte miejsce. Przygotowujesz się powoli?

Na Abu Dhabi Desert Challenge na pewno pojawimy się w Mini buggy, bo to wynika z wcześniejszych ustaleń. Jedziemy w nie najlepszych humorach, bo będziemy mieli samochód wolniejszy od aut Nassera czy Loeba. Szczególnie na wydmach nasze buggy traci w stosunku do innych, no ale jakoś musimy sobie z tym poradzić. Zobaczymy...

Czyli ewentualna przesiadka na inny samochód dopiero w Kazachstanie?

Tak, po Abu Zabi. W tej chwili nie da się nic zmienić, te samochody są jakby zarezerwowane. Jest ich tylko kilka, a ich kierunek drogi był już wcześniej ustalony.

Polsko-niemiecka załoga Orlen Team zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej MŚ w rajdach terenowych. Kolejna runda odbędzie się w Abu Zabi/fot. Marian Chytka Polsko-niemiecka załoga Orlen Team zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej MŚ w rajdach terenowych. Kolejna runda odbędzie się w Abu Zabi/fot. Marian Chytka

Zostając jeszcze przy temacie - rozważałbyś powrót do Toyoty?

Jeszcze mamy trochę czasu i pomysłów. Musimy się zastanowić i zobaczyć co się pojawi. Jest kilka innych opcji. 

Abu Dhabi Desert Challenge to już przygotowania w perspektywie Dakaru 2023?

Najpierw zobaczymy, jak nam pójdzie w Abu Zabi, a później będziemy myśleć co zrobić, by jeszcze lepiej być przygotowanym do kolejnego Dakaru, choć niedawno skończył się tegoroczny. Musimy włożyć w to mnóstwo pracy, żeby znaleźć się w odpowiednim punkcie, który ułatwi nam rywalizację w czołówce. 


* - 44. Rajd Dakar po raz trzeci z rzędu odbył się na terenie Arabii Saudyjskiej. Po raz czwarty w karierze wygrał Katarczyk Nasser Al-Attiyah (Toyota Gazoo Racing) przed Sebastienem Loebem (BRX) i Yazeedem Al-Rajhim (Overdrive Toyota). Dakar oficjalnie dołączył do kalendarza MŚ w rajdach terenowych. Rywalizacja na Półwyspie Arabskim była pierwszą z pięciu rund, otwierających sezon 2022. Kolejne to: Abu Dhabi Desert Challenge (5-10.03), Rajd Kazachstanu (25-30.04), Rajd Andaluzji (7-12.06) i Rajd Maroka (7-12.10).  


Rozmawiał Mateusz Brożyna

Czytaj także:

Zobacz także

Zobacz także