Manchester City pewnie pokonał w Lizbonie Sporting 5:0 w meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Podopieczni Pepa Guardioli całkowicie zdominowali spotkanie i praktycznie zapewnili sobie awans do ćwierćfinału.
O ile po spotkaniu humory z pewnością dopisywały piłkarzom "Obywateli", to pod koniec drogi powrotnej do Anglii było już inaczej. Wszystko z powodu... orkanu Dudley. Silne podmuchy wiatru praktycznie zawiesiły Boeinga 757 w bezruchu. Sytuacja, która zastała nagrana, wyglądała bardzo groźnie.
Klub potwierdził wystąpienie incydentu, z powodu którego ostatecznie musiał lądować w oddalonym ok. 50 kilometrów Liverpoolu.
"Możemy potwierdzić, że samolot transportujący pierwszą drużynę do domu z Lizbony wylądował bezpiecznie w Liverpoolu, po tym, jak silne wiatry zmusiły do zmiany trasy z Manchesteru" - czytamy na Twitterze klubu.
Lotnisko im. Johna Lennona w Liverpoolu także poinformowało o bezpiecznym lądowaniu "Obywateli".
"Wspaniale jest bezpiecznie powitać Manchester City w piłkarskiej stolicy Anglii dziś po południu po tym, jak ich lot został zmieniony z ich macierzystego lotniska z powodu silnych wiatrów" - napisano na profilu obiektu.
Czytaj także:
JK