more_horiz
Wiadomości

HMŚ Belgrad 2022: złoto dla Ukrainy. Mahuczich musiała uciekać przed bombami

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2022 16:12
Ukrainka Jarosława Mahuczich zdobyła złoty medal halowych mistrzostw świata w Belgradzie w skoku wzwyż wynikiem 2,02. Na czempionat jechała przez kraj ogarnięty wojną - wśród wybuchów bomb, pożarów i syren przeciwlotniczych.
Jarosława Mahuczich zadedykowała swój medal walczącym Ukraińcom
Jarosława Mahuczich zadedykowała swój medal walczącym Ukraińcom Foto: PAP/EPA/ROBERT GHEMENT

Na relacje z Belgradu zapraszamy do radiowej Jedynki - rywalizację lekkoatletów relacjonują Rafał Bała i Cezary Gurjew. 

Mahuczich jest jedną z sześciu reprezentantek Ukrainy, które startują w mistrzostwach świata w Belgradzie. Ich występ ma pokazać światu, że kraj zaatakowany przez Rosję walczy, istnieje, nie podda się.

Udowodniła swoją klasę 

Świetna skoczkini wzwyż w Belgradzie zaprezentowała - mimo totalnie niesprzyjających okoliczności - świetną dyspozycję. Wygrała najlepszym w tym roku wynikiem na świecie - 2,02. Druga była Australijka Eleanor Patterson - 2,00, a trzecia reprezentantka Kazachstanu Nadieżda Dubowicka.

Brązowa medalistka olimpijska w skoku wzwyż z Tokio Mahuczich na halowe mistrzostwa świata w Belgradzie jechała przez teren ogarnięty wojną. Ukraince pokonanie 2000 km zajęło więcej niż trzy doby.

- 24 lutego, po kilku godzinach totalnej paniki, opuściliśmy Dnipro i przenieśliśmy się do pobliskiej wioski. Wtedy nikt nie myślał o treningu. Zmuszeni byliśmy siedzieć cały dzień w piwnicy, co minutę śledząc wieści z Kijowa, Sum i Charkowa. Kilka dni później zaczęłam trenować, ale na stadionie nic nie mogliśmy zrobić - powiedziała 21-latka dla portalu sport.ua.

Do Belgradu jechała trzy dni 

Lekkoatletka była w stałym kontakcie z macierzystą federacją i menedżerem. Szukano najbezpieczniejszego sposobu na wznowienie treningu i dopiero wtedy zaczęto na poważnie myśleć o szansie rywalizacji w HMŚ.

Podróż do Belgradu, liczącą prawie 2000 km, udało się zorganizować we współpracy ze światową federacją (World Athletics) oraz rumuńską i serbską.

- Dotarcie tutaj zajęło nam ponad trzy dni. Była to bardzo denerwująca podróż. Setki telefonów, wiele zmian kierunku jazdy, wybuchy bomb, pożary i syreny przeciwlotnicze. Chciałabym myśleć, że to był tylko koszmar, ale w moim kraju jest to teraz rzeczywistość. Taka jest wojna - Mahuczich opisała ekstremalną podróż na zawody sportowe.

Mistrzyni wspiera żołnierzy 

Wszystkie myśli medalistki olimpijskiej z Tokio są teraz przy Ukrainie i wszystkich rodakach, którzy bronią ojczyzny.

- Muszę wykonywać swoją pracę. Muszę występować, aby jak najlepiej reprezentować Ukrainę na międzynarodowej arenie sportowej. Dziś wszyscy Ukraińcy mają różne fronty. Musimy wszędzie walczyć, aby udowodnić swoją siłę i moc. W najbliższych dniach moja linia frontu to zawody w skoku wzwyż podczas halowych mistrzostw świata. Nie dążę tym razem tylko do zwycięstwa, staram się robić jeszcze więcej – mówiła przed startem w Belgradzie utalentowana sportsmenka.

Od lat mieszkający w Polsce trener Wiaczesław Kaliniczenko, który trenował m.in. Monikę Pyrek, Piotra Liska czy Pawła Wojciechowskiego, jest jednym ze szkoleniowców reprezentacji Ukrainy podczas mistrzostw świata w stolicy Serbii. To dla niego niezwykłe przeżycie, bo pochodzi właśnie z tego państwa. Urodził się bowiem w Kijowie 11 czerwca 1973 roku.

- Nie walczymy nawet o medale i jak najwyższe miejsca. Należy się dla tych zawodniczek wielki szacunek, że w ogóle są w stanie wystartować. Nie mogą wziąć do rąk broni i walczyć w centrum Ukrainy, ale mogą powalczyć na arenie sportowej. Mogą udowodnić swoim występem, że jest takie państwo Ukraina. Będą udzielały wiele wywiadów, będzie głośno. Wszyscy nas w Belgradzie zatrzymują na każdym kroku, współczują - mówił w czwartkowej rozmowie z PAP Kaliniczenko.

Czytaj także:

/empe 

Zobacz także

Zobacz także