To skutki skandalu w meczu z Holandią. PZPN kończy kontrowersyjną współpracę

Polski Związek Piłki nożnej zakończył współpracę ze stowarzyszeniem "To My Polacy". Działania, które miały na celu poprawę dopingu w meczach reprezentacji Polski, zakończyły się skandalem w eliminacyjnym meczu Polska - Holandia, do którego doszło na PGE Narodowym.

2026-02-03, 14:47

To skutki skandalu w meczu z Holandią. PZPN kończy kontrowersyjną współpracę
PZPN zakończył współpracę ze stowarzyszeniem "To My Polacy". Foto: PIOTR DZIURMAN/REPORTER
Czytaj więcej:

Skandal w meczu Polska - Holandia

To miała być rewolucyjna zmiana jeśli chodzi o doping na meczach reprezentacji Polski. Zorganizowany sposób wspierania walczących na murawie piłkarzy brzmiał dobrze, lecz cała koncepcja rozpadła się już w pierwszym spotkaniu. 

W 58. minucie listopadowego starcia z Holandią w eliminacjach mistrzostw świata, włoski sędzia Maurizio Mariani musiał przerwać grę na stołecznym PGE Narodowym. Z sektora za polską bramką, gdzie zasiadali najbardziej zagorzali sympatycy ze stowarzyszenia, na boisko poleciało kilkanaście rac. Takie zdarzenie już dawno nie miało miejsca na spotkaniu drużyny narodowej, zwłaszcza w kraju.

Według medialnych informacji przyczyną zachowania grupki fanów był fakt, że nie mogli wnieść na stadion oprawy na mecz. To PZPN za pośrednictwem stowarzyszenia "To My Polacy" zaprosił do dopingu zagorzałych fanów drużyn klubowych. Na trybunach powiewały flagi ŁKS-u Łódź, Wisły Sandomierz, Jagiellonii Białystok, Lechii Gdańsk, Stali Mielec, Wisłoki Dębica, Sandecji Nowy Sącz, Polonii Bytom czy Zagłębia Sosnowiec. Po tym incydencie stało się jasne, że pomysł władz polskiej piłki nie sprawdził się tak, jak to sobie wyobrażano.

- To się nie powinno zdarzyć - powiedział po meczu Jan Urban, selekcjoner reprezentacji Polski w rozmowie z TVP Sport. Trener był zirytowany, bo w momencie przerwania meczu Polacy byli w natarciu.

Decyzja PZPN mogła być tylko jedna. "Skandaliczne i niebezpieczne wydarzenia"

Jak przekazał PZPN w komunikacie, o takiej decyzji poinformował przedstawicieli organizacji podczas wtorkowego spotkania wiceprezes federacji Adam Kaźmierczak. Jest ona - co podkreślono - "konsekwencją skandalicznych i niebezpiecznych wydarzeń", do jakich doszło na PGE Narodowym.

"Niezrozumiała decyzja. Piękna patriotyczna oprawa ma nie zostać wpuszczona na mecz na podstawie decyzji służb mundurowych” - pisało wówczas stowarzyszenie na platformie X. Jak przypomniał PZPN, w wyniku tych incydentów była realna groźna zamknięcia stadionu przed meczem barażowym o awans do tegorocznego mundialu - 26 marca z Albanią, a związek został dotkliwie ukarany finansowo. Jeszcze w listopadzie Komisja Dyscyplinarna FIFA nałożyła na PZPN karę w wysokości 40,5 tys. franków szwajcarskich.

"Każdy mecz reprezentacji narodowej powinien być prawdziwym świętem piłki nożnej - miejscem bezpiecznym i przyjaznym dla wszystkich uczestników. Incydenty tego typu niosą ze sobą ogromne ryzyko: zagrożenie bezpieczeństwa, straty wizerunkowe i ryzyko utraty możliwości kibicowania polskiej drużynie. Nie możemy na to pozwolić. Reprezentacja Polski zasługuje na doping, który jednoczy, a nie dzieli" - podkreślił Kaźmierczak, wiceprezes PZPN ds. organizacyjno-finansowych, cytowany w oświadczeniu.

Źródło: PolskieRadio24.pl/PAP/ps

Polecane

Wróć do strony głównej