Wielki sukces Magdaleny Fręch. Polka o krok od wygranej w Meridzie
Mimo zmarnowanych czterech piłek meczowych Magdalena Fręch zdołała wrócić do gry i awansować do finału turnieju WTA 500 w meksykańskiej Meridzie. Polska tenisistka w trzech setach z Chinką Shuai Zhang. Ostatnią rywalką będzie Hiszpanka Cristina Bucsa.
2026-03-01, 11:00
- Terminarz Halowych MP w Toruniu. Kiedy startują Polacy?
- To będzie kluczowe dla Igi Świątek. "Inaczej nie będzie szła do przodu"
- Olimpijczycy wciąż bez pieniędzy, a Piesiewicz dostał podwyżkę. Tyle będzie zarabiał
Fręch w finale w Meridzie
To trzeci w karierze finał cyklu WTA Fręch. Oba wcześniejsze osiągnęła w 2024 roku. Najpierw w lipcu przegrała mecz o tytuł w imprezie rangi 250 w Pradze z Magdą Linette, a we wrześniu okazała się najlepsza w meksykańskiej Guadalajarze, gdzie też odbywał się turniej rangi 500.
Polka w światowym rankingu zajmuje 57. miejsce, a doświadczona, 38-letnia Zhang jest w nim 86. To było ich czwarte spotkanie i druga wygrana Fręch. Choć Łodzianka zaczęła mecz od przegranego gema przy własnym serwisie, to błyskawicznie wróciła na właściwe tory. Cztery kolejne gemy padły jej łupem, co pozwoliło przejąć kontrolę. Niewiele później cieszyła się ze zwycięstwa w pierwszym secie. Potem zaczęły się schody.
Zmarnowała cztery piłki meczowe. "Nie wiem, jak wygrałam"
W drugim secie Fręch nie wykorzystała aż czterech piłek meczowych. Najpierw w dziesiątym gemie przy podaniu rywalki zmarnowała dwie, a potem dwie w tie-breaku. Chinka od stanu 4-6 zdobyła cztery punkty z rzędu i wyrównała stan meczu. W decydującym secie walka gem za gem trwała do wyniku 3:3. Trzy kolejne gemy i w efekcie spotkanie wygrała Polka. Przy piątej piłce meczowej już była skuteczna.
- Właściwie nie wiem, jak wygrałam ten mecz. Starałam się zachować spokój, ale nigdy nie jest łatwo, gdy marnuje się cztery piłki meczowe i trzeba grać kolejnego seta. W ostatnich minutach już brakowało mi sił - powiedziała Fręch, cytowana przez stronę internetową WTA. Wcześniej w Meridzie pokonała kolejno: reprezentującą Uzbekistan Marię Timofiejewę 6:4, 7:6 (8-6), Hiszpankę Jessicę Bouzas Maneiro 6:0, 6:3 i Czeszkę Marie Bouzkovą 6:3, 4:6, 6:3.
Polkę czeka awans w rankingu
Na poziomie WTA Fręch z Bucsą jeszcze nie grała. W latach 2017-21 trzy razy mierzyły się w imprezach niższej rangi, a Polka odniosła dwa zwycięstwa. Finał zacznie się o północy w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego. Mająca mołdawskie korzenie oraz zajmująca w rankingu 63. miejsce Bucsa zwyciężając z Paolini, pierwszy raz karierze pokonała rywalkę z czołowej dziesiątki zestawienia. Do finału imprezy WTA dotarła natomiast po raz drugi. W listopadzie w turnieju rangi 250 w Hong Kongu przegrała z Kanadyjką Victorią Mboko.
Awans do finału w Meridzie oznacza, że w poniedziałkowym notowaniu rankingu Fręch znajdzie się na 36. miejscu. Jeśli sięgnie po tytuł, wskoczył na 29. pozycję. Najwyżej w karierze notowana była na 22. miejscu.
Magdalena Fręch (Polska) - Shuai Zhang (Chiny) 6:2, 6:7 (6-8), 6:3
Źródło: PolskieRadio24.pl/ps