17 minut i "wędka". Koszmar bramkarza Tottenhamu w Lidze Mistrzów
Antonin Kinsky zanotował koszmarny występ w meczu Atletico Madryt - Tottenham. Golkiper klubu z Londynu zagrał od pierwszej minuty w spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów, lecz został zmieniony po zaledwie 17 minutach. W tym czasie popełnił koszmarne błędy.
2026-03-10, 22:17
- Michał Gołaś blisko medalu w debiucie na paralimpiadzie. A to dopiero początek
- Rośnie polska gwiazda narciarstwa? Złoty dublet Igi Kaczmarek
- Jest decyzja w sprawie Goncalo Feio. Prezes mówi wprost: nie spodziewałem się
17 minut, dwa błędy i zmiana
To był wieczór jak z koszmaru i trudno przypomnieć sobie podobny przypadek na tym poziomie rozgrywek - może za wyjątkiem niesławnego występu Lorisa Kariusa w finale Ligi Mistrzów. Antonin Kinsky w tym sezonie dostawał niewiele szans, ostatni raz wyszedł w pierwszym składzie Tottenhamu w październiku ubiegłego roku.
Szansę postanowił dać mu niedawno zatrudniony trener Igor Tudor, który ma uratować fatalnie spisujący się zespół przed degradacją z Premier League. Liga Mistrzów wydaje się w tym momencie tylko dodatkiem, a londyńczycy muszą skupić się na uratowaniu ligowego bytu. Niestety, problemy widać na każdym froncie, a przypadek Kinsky'ego tylko to potwierdza.
Czech popełnił dwa fatalne błędy, które wykorzystało Atletico. Po kwadransie gospodarze wygrywali już 3:0, a Kinsky, który fatalnie wybił piłkę i podarował rywalom trzeciego gola, był załamany. Chorwacki szkoleniowiec, który dotychczas przegrał wszystkie swoje spotkania, zdecydował się zdjąć go z murawy już w 17. minucie meczu.
Tak wyglądał fatalny moment golkipera:
Do przerwy Atletico prowadziło 4:1, zapewniając sobie świetną zaliczkę przed rewanżem, do którego dojdzie za tydzień. W tym momencie Madrytczycy mogą już powoli myśleć o kolejnej rundzie, Tottenham zaś szybko musi wziąć się w garść, jeśli chce pozostać w Premier League. Na razie zajmuje miejsce tuż nad kreską, lecz obecna forma wyraźńie pokazuje, że zawodników z północnego Londynu czeka wyjątkowo trudne zadabnie.
Źródło: PolskieRadio24.pl/ps