Oto najwięksi przegrani baraży. Wcale nie chodzi o Polaków
Polscy piłkarze rozpaczają po porażce ze Szwecją, która odebrała im grę na mundialu. Biało-Czerwoni nie są jednak największymi przegranymi tych baraży. Sensacyjnej klęski doznali Włosi, a media z Italii mówią wprost po meczu z Bośnią i Hercegowiną - "to apokalipsa".
2026-04-01, 10:19
- Tak trener Szwedów nazwał Polaków. Rzadkie słowa
- Polacy znów zagrają ze Szwecją. Szansa na rewanż
- Wymowne zachowanie Lewandowskiego. I ten gest. Tak powiedział
Kolejny mundial bez Włochów
"To jest Apokalipsa, zostają tylko łzy i jest czas na rozliczenia" - to jedne z komentarzy włoskich mediów po przegranej z Bośnią i Hercegowiną finale baraży w eliminacjach piłkarskich mistrzostw świata. Rozpacz jest tym większa, że Azzurri już po raz trzeci z rzędu nie zakwalifikowali się na mundial.
"Wyrok śmierci zapadł w 41. minucie" - relacjonował po tym spotkaniu korespondent Polskiego Radia z Rzymu, Piotr Kowalczuk.
Posłuchaj
Pod koniec pierwszej połowy czerwoną kartkę dostał środkowy obrońca Alessandro Bastoni, a gospodarze wykorzystali w drugiej połowie grę w przewadze - do remisu doprowadził w 79. minucie Haris Tabaković. W konkursie rzutów karnych on i trzech jego kolegów byli bezbłędni, natomiast pomyliło się dwóch Włochów: Francesco Esposito i Bryan Cristante. Bośnia zwyciężyła 4-1.
Polacy, choć także doznali bolesnej porażki, mogą podnieść się na duchu. Biało-Czerwoni nie byli zdecydowanym faworytem meczu ze Szwecją, trudno też uznać ich za zespół, który zawsze znajduje się w gronie czołowych drużyn świata, z szalenie mocną ligą i wielkimi gwiazdami.
"Najgorszy koszmar"
„Jak w najgorszym koszmarze. Pielęgnujemy myśl o powrocie na mundial i widzimy, jak zostaje nam odebrany w rzutach karnych; przede wszystkim przez wyrzucenie z boiska Bastoniego pod koniec pierwszej połowy, przez nasze błędy i przez kilka decyzji Turpina, które będą budzić dyskusje” - podkreślił dziennik "La Gazzetta dello Sport”. W meczu Polski ze Szwecją także nie zabrakło sędziowskich kontrowersji.
„Włochom nie wystarczyło nawet wyjście na prowadzenie po golu Keana, bo zostaliśmy w dziesiątkę i od tego momentu piłkarze Barbareza nas miażdżą, zdobywając awans na mistrzostwa świata, które po raz trzeci z rzędu obejrzymy przed telewizorem. Nie można mówić o Apokalipsie, ale biorąc pod uwagę, że nie ma nas na najważniejszej imprezie od 2014 roku, ta Apokalipsa właśnie trwa dla naszego futbolu” - oceniła gazeta.
Źródło: PolskieRadio24.pl/ps