Gwiazdy protestują na Roland Garros. Polka mówi wprost: nie mamy wpływu na nic

Jeszcze przed startem Roland Garros głośno było o proteście zawodników. Tenisiści domagali się między innymi wyższych nagród w wielkoszlemowych imprezach, ale to nie były jedyne postulaty. Magda Linette mówiła wprost, jak niewiele do powiedzenia mają startujący w prestiżowych turniejach. 

2026-05-25, 09:58

Gwiazdy protestują na Roland Garros. Polka mówi wprost: nie mamy wpływu na nic
Magda Linette. Foto: EPA/YOAN VALAT
Czytaj także:

Protest na Roland Garros coś zmieni?

Dziesiątki najlepszych zawodników i zawodniczek domaga się między innymi wyższego udziału w przychodach generowanych przez cztery turnieje wielkoszlemowe. Tenisiści protestują też przeciwko napiętemu kalendarzowi. Magda Linette przyznała wprost, jak bardzo ograniczone są możliwości sportowców, którzy startują w najbardziej prestiżowych rozgrywkach.

- Nie mamy wpływu absolutnie na nic, co robią wielkie szlemy. Trudno jest wymyślić coś, by być częścią jakiejkolwiek konwersacji. Było ważne, żeby pokazać, że potrafimy się zjednoczyć. Mam nadzieję, że chociaż trochę się zmartwili i coś się wydarzy - mówiła Polka, która w niedzielę awansowała do drugiej rundy imprezy.

W piątek i sobotę gracze opuszczali konferencje prasowe i wywiady telewizyjne na Roland Garros po upływie 15 minut. Ten miał symbolizować 15 procent przychodów, które organizatorzy turniejów wielkoszlemowych przeznaczają na nagrody finansowe.

Posłuchaj

Magda Linette mówiła Cezaremu Gurjewowi z radiowej Jedynki o proteście na Roland Garros (Polskie Radio) 1:41
+
Dodaj do playlisty

 

Linette mówi jasno. Nie chodzi tylko o pieniądze

Strategia ta została przekazana większości 200 najlepszych tenisistów i tenisistek w grze pojedynczej, ale ich przedstawiciele przyznają, że mogą oni podejmować własne decyzje. Oglądaliśmy już, jak w geście solidarności postąpiły czołowe zawodniczki, w tym Iga Świątek. Nie wszyscy przyłączyli się do protestu, lecz o całej akcji mówi się coraz głośniej.  

- Na wielkich szlemach mamy mniej możliwości, żeby samemu zarabiać. Mamy mniej naszywek, nie możemy wstawiać postów, które wspominają, że jesteśmy na Roland Garros. Jesteśmy bardzo mocno ograniczeni, a nie mamy nic do powiedzenia - przyznała, dodając też, że nie chodzi tylko o pieniądze.

- Chciałabym, żebyśmy mieli jakąkolwiek część w negocjacjach i żebyśmy mogli walczyć o swoje prawa, bo póki co nie mamy tego - zaznaczyła.   

W tym roku pula nagród na Roland Garros wzrosła o 9,5 procent, ale roczny wzrost wyniósł 20 procent podczas zeszłorocznego US Open i prawie 16 procent podczas styczniowego Australian Open.

Sportowcy zwrócili się do organizatorów turniejów wielkoszlemowych, aby do 2030 roku przeznaczyli 22 procent ich przychodów na nagrody pieniężne. Domagają się oni również, aby dziesiątki milionów dolarów zostały przeznaczone na świadczenia emerytalne, macierzyńskie oraz opiekę zdrowotną, a także, aby w szerszym zakresie konsultowano z nimi harmonogram rozgrywek i inne kluczowe decyzje.

Źródło: PolskieRadio24.pl/ps

Polecane

Wróć do strony głównej