more_horiz
Wiadomości

Robert Lewandowski wraca do gry. Zdziesiątkowany Bayern rozpocznie piłkarską wiosnę w Bundeslidze

Ostatnia aktualizacja: 07.01.2022 16:27
Tylko 18 dni trwała zimowa przerwa w Bundeslidze. Rundę wiosenną meczem z Borussią Moenchengladbach zainauguruje Bayern Monachium z liderem klasyfikacji strzelców – Robertem Lewandowskim w składzie. Najtrudniejszym przeciwnikiem dla wszystkich będzie jednak pandemia.
Zdziesiątkowany przez koronawirusa Bayern Monachium zainauguruje piłkarską wiosnę w Bundeslidze. Robert Lewandowski i Thomas Mueller są zdrowi i celują w klubowe rekordy.
Zdziesiątkowany przez koronawirusa Bayern Monachium zainauguruje piłkarską wiosnę w Bundeslidze. Robert Lewandowski i Thomas Mueller są zdrowi i celują w klubowe rekordy.Foto: screen/Facebook - FC Bayern Munchen
  • Piłkarską wiosnę w Bundeslidze rozpocznie w piątek wieczorem starcie Bayernu Monachium z Borussią Moenchengladbach
  • Bawarczycy wystąpią bez 13 zawodników, ale nadal pozostają faworytem
  • Robert Lewandowski jest zdrowy i gotowy do walki o siódmy tytuł króla strzelców Bundesligi
  • Wiosną polska kolonia w lidze niemieckiej będzie mniej liczna niż jesienią

Koronawirus rozdaje karty

18 dni to wyjątkowo krótka przerwa nawet jak na warunki Bundesligi. Jeszcze kilkanaście lat temu zespoły dostawały miesiąc i dłużej wolnego w okresie grudniowo-styczniowym. Wiązała się z tym nieco już zapomniana tradycja rozgrywania turniejów halowych. Te u naszego zachodniego sąsiada cieszyły się ogromną popularnością i prestiżem. Hale zapełniały się kibicami, a państwowa telewizja prowadziła relacje na żywo. Dziś o tamtych czasach fani mogą pomarzyć – kluby boją się o zdrowie swoich piłkarzy i nie pozwalają na rozgrywanie meczów, które nie są konieczne, a niemieckie boiska są gotowe by dzięki szeregowi unowocześnień wcześniej przyjmować zawodników i kibiców.

Najważniejszym powodem jest jednak oczywiście koronawirus. Nie ma sensu rozgrywać halowych turniejów przy pustych trybunach, każdy wolny termin trzeba za to wykorzystać na ligowe kolejki, nie wiadomo bowiem co przyniosą kolejne miesiące i czy harmonogram rozgrywek znów nie zostanie zaburzony przez pandemię. Mimo tego trzeba przyznać, że póki co Niemcy stawiają czoła nowej rzeczywistości z właściwą sobie dokładnością – do końca grudnia rozegrano 17 serii spotkań, czyli dokładnie połowę. Tyle samo jest w planach na pierwszych pięć miesięcy nowego roku. Wiosnę w Bundeslidze, choć w mocno zimowej scenerii, zainauguruje spotkanie Bayernu Monachium z Borussią Moenchengladbach w piątek, 7 stycznia, a zakończy 34 kolejka, która w całości zostanie rozegrana 14 maja o 15:30.

Dwie jedenastki Bayernu

Koronawirus rządzi europejskim futbolem. Z jego powodu przekładane były spotkania ostatnich kolejek m.in. w angielskiej Premier League i hiszpańskiej La Liga. Jeśli jednak nic nie ulegnie nagłej zmianie cała 18 seria gier Bundesligi odbędzie się w komplecie. Na pierwszy ogień już w piątek pójdzie starcie odwiecznych rywali – Bayern Monachium podejmie Borussię Moenchengladbach. To już 108 starcie tych dwóch zespołów i dotychczas z nikim w lidze Bawarczycy nie przegrywali tak często jak z dzisiejszym przeciwnikiem – 26 razy. Jednocześnie z nikim Borussia M-G nie doznała tylu porażek co z Bayernem – 51. Ta druga statystyka jest mimo wszystko mniej zaskakująca – aktualny mistrz Niemiec to etatowy pogromca w zasadzie wszystkich rywali w Bundeslidze.

W piątkowy wieczór – starcie rozpocznie się na Allianz Arena o 20:30 – gospodarze będą sobie musieli radzić bez 13 zawodników. Josip Stanisic i Leon Goretzka są kontuzjowani, a Bouna Sarr i Eric-Maxim Chuopo-Moting wyjechali na Puchar Narodów Afryki. Największe żniwo zbiera oczywiście koronawirus, z tego powodu wykluczeni są: Alphonso Davies, Manuel Neuer,  Corentin Tolisso, Kingsley Coman, Omar Richards, Lucas Hernandez, Tanguy Nianzou, Dayot Upamecano i Leroy Sane. Monachijczycy muszą więc dysponować dwie jedenastkami – jedną wystawią na piątkowy mecz, a drugą mogliby złożyć z piłkarzy nieobecnych.

W niemieckiej prasie spekulacje na temat wyjściowego składu Bayernu są jednym z głównych tematów przed inauguracją piłkarskiej wiosny. Najczęściej typowane zestawienie to:

Ulreich - Pavard, Kimmich, Suele - Roca, Musiala - Gnabry, Sabitzer, Mueller, Tillman – Lewandowski

W drużynie gości braki kadrowe są dużo mniejsze, ale też zauważalne. Borussia M-G zagra bez Mamadou Doucoure, Joe Scally’ego, Keanana Bennetsa, Dennisa Zakarii, Jonasa Hoffmana i Ramy’ego Bensabeiniego.

Szansa na rekord tym razem dla Thomasa Muellera

Po rozegraniu dokładnie połowy kolejek sezonu 2021/22 Bayern wyraźnie i zgodnie z planem prowadzi w tabeli. Drugą Borussię Dortmund wyprzedza o 9 pkt, a trzeci Freiburg już o 14. Dzisiejszy rywal Bawarczyków znajduje się niemal na drugim biegunie. Borussia Moenchengladbach notuje najgorszy sezon od pięciu lat i z dorobkiem 19 pkt ma tylko dwa „oczka” przewagi nad strefa spadkową. Od pięciu spotkań ligowych nie wygrała meczu i jeśli w czymś szukać pocieszenia dla dzisiejszych gości, to w jesiennych spotkaniach z Lewandowskim i spółką – w Bundeslidze zremisowali z nimi 1:1, a w Pucharze Niemiec zanotowali pamiętną wygraną 5:0, która była szokiem dla całej piłkarskiej Europy.

- Jestem przekonany, że nasze zwycięstwo 5:0 nad Bayernem w Pucharze Niemiec zraniło ich, dlatego też z pewnością będą to mieli w pamięci. Będą się chcieli za to zemścić – mówi Max Eberl – dyrektor sportowy „Źrebaków”.

Nieco inaczej widzi to Thomas Mueller:

- Oczywiście pewnie gdzieś z tyłu głowy pojawiają się te myśli o porażce 0:5 w Pucharze Niemiec, ale to tylko wpływa na nasze przygotowania w pewnym stopniu. Od tamtego czasu wiele się wydarzyło w obu klubach.

Właśnie Mueller, tym razem nie Robert Lewandowski, stanie w piątek przed szansą na pobicie klubowego rekordu. Może zagrać dla Bayernu mecz nr 608 czym wyprzedzi Gerda Mullera. Stanie się wobec tego zawodnikiem z pola z największą liczbą występów, przed nim już tylko bramkarze – Oliver Kahn (632) i Sepp Maier (702).

Robert Lewandowski bez zmiennika

Słowo „rekord” użyte w kontekście klubu z Monachium od razu przywołuje na myśl Roberta Lewandowskiego. W ubiegłym roku pobił dwa bardzo ważne – najpierw zdobył 41 goli w sezonie ligowym 2020/2021, potem dołożył 43 ligowe trafienia w kalendarzowym roku 2021. W obu przypadkach poprawił najlepsze osiągnięcia należące wcześniej oczywiście do Gerda Mullera.

W piątkowy wieczór na Allianz Arena na kolejne rekordowe wyniki się nie zanosi, choć oczywiście Robert zawsze może strzelić np. 6 goli w dziewięć minut. Mimo wszystko jest to jednak mało prawdopodobne, ale każde trafienie przybliży kapitana reprezentacji Polski do siódmego tytułu króla strzelców Bundesligi w karierze. Obecnie z 19 trafieniami w 17 meczach prowadzi w tej klasyfikacji wyprzedzając Patrika Schicka (16) i Erlinga Braut Haalanda (13).

Lewandowski, oby jak najdłużej, opiera się wszelkim kontuzjom i wirusom i jest jednym z nielicznych piłkarzy mistrza Niemiec, którzy są do dyspozycji Juliana Nagelsmanna w każdym spotkaniu. W tym ze „Źrebakami” dodatkowo nie będzie mógł liczyć nawet na zmiennika, bo Eric-Maxim Chupo Mooting wyjechał na Puchar Narodów Afryki.

Mimo wielkich osłabień faworytem nadal pozostaje żądny rewanżu za jesienne 0:5 Bayern.

Piątek, 7 stycznia, godz. 20:30:

Bayern Monachium (Robert Lewandowski) – Borussia Moenchengladbach

Wiosną mniej Biało-Czerwonych

Wiele wskazuje na to, że zimą znacznie zmniejszy się polska kolonia w Bundeslidze. Krzysztof Piątek wyjechał już na testy medyczne do Fiorentiny i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem rundę jesienną spędzi w jednym zespole z Bartłomiejem Drągowskim.

Do odejścia szykuje się też nasza dwójka w Unionie Berlin. Tymoteusz Puchacz i Paweł Wszołek jesienią nawet nie zadebiutowali w lidze niemieckiej i teraz dostali zgodę na poszukiwanie nowych pracodawców. W stolicy Niemiec zostanie więc tylko jeden z dotychczasowej czwórki Biało-Czerwonych – Dennis Jastrzembski. W tym sezonie on także był jednak najczęściej zaledwie rezerwowym Herthy.

Dwójkę Polaków nadal będzie można oglądać w barwach Augsburga. Robert Gumny i Rafał Gikiewicz jesienią byli podstawowymi zawodnikami swojej drużyny, a wiosną powalczą o utrzymanie.

Pod koniec ubiegłego roku po trwającej ponad 200 dni przerwie spowodowanej kontuzją do składu VFL Wolfsburg wrócił Bartosz Białek. Młody polski napastnik nie może póki co liczyć na miejsce w pierwszej jedenastce „Wilków”, ale wiosna to czas kiedy w roli jokera powinien powoli piąć się w klubowej hierarchii.

Sobota, 8 stycznia, godz. 15:30:

Hoffenheim – FC Augsburg (Rafał Gikiewicz, Robert Gumny)

Niedziela, 9 stycznia:

15:30 Hertha Berlin (Dennis Jastrzembski) – 1 FC Koeln

17:30 VFL Bochum – VFL Wolfsburg (Bartosz Białek)


Czytaj także:

 

MK

Zobacz także

Zobacz także