more_horiz
Wiadomości

Finał Roland Garros 2022. Iga Świątek - droga na szczyt

Ostatnia aktualizacja: 04.06.2022 16:30
Wiele lat treningu, a w końcu siedem meczów, 14 setów, 112 gemów - tak w skrócie wyglądała droga Igi Świątek do pierwszego wielkoszlemowego tytułu w Paryżu w 2020 roku. Potem dwa lata efektownej wspinaczki na szczyt rankingu WTA, by 4 kwietnia 2022 roku zdobyć tenisowy Everest, zostać liderką, najlepszą z najlepszych w tenisowym świecie. Triumf w Roland Garros 2022 to kolejny skalp zaledwie 21-letniej Polki.
Iga Światek mistrzynią Roland Garros 2022
Iga Światek mistrzynią Roland Garros 2022Foto: Agencja Forum
  • 4 kwietnia 2022 roku Iga Świątek została liderką rankingu WTA, mimo zaledwie 20 lat weszła na tenisowy szczyt, tam gdzie nigdy nie dotarła żadna Polka 
  • "Mimo tego, że osiągnęłam to tak wcześnie, to całe życie na to pracowałam" – powiedziała 20-letnia Polka tuż po zakończeniu turnieju w Miami, gdzie odebrała trofeum dla zwyciężczyni turnieju i atrybuty królowej tenisa – w tym gratulacje od legend i okolicznościowy puchar 
  • Polka na swój sukces pracowała wiele lat. Wspierali ją najbliżsi, w tym tata Tomasz Świątek, który stworzył jej warunki do treningu
  • Zwycięstwo w Roland Garros 2020 oraz triumf w Paryżu w 2022 to dwa największe osiągnięcia Igi Swiątek w karcerze Polki 

Iga Światek w finale Roland Garros 2022 pokonała Coco Gauff. To było 35 zwycięstwo z rzędu liderki rankingu WTA i drugi w karierze tytuł na kortach ziemnych w Paryżu. Polska tenisistka wyrównała rekord (tego stulecia) Venus Williams pod względem liczby kolejnych wygranych meczów.

Starsza z sióstr Williams poprzednie stulecie zakończyła serią 35 zwycięstw. Drugie miejsce w tym zestawieniu zajmuje Serena Williams, w 2013 roku odnotowała odnotowała ona serię 34 triumfów.

Droga na szczyt Igi Świątek 

Iga Świątek wielkim talentem błysnęła w 2018 roku. Miała zaledwie 17 lat, od kilku bardzo ciężko trenowała, przebijała tysiące piłek podczas treningu, uczyła się i wiecznie podróżowała. Była skromna i pokorna, co prawdopodobnie się już nie zmieni, mimo tego, że sięgnęła gwiazd - bo taka Iga już jest.

W 2018 roku była bezkonkurencyjna na wimbledońskiej trawie w rywalizacji juniorek. W Londynie została mistrzynią tak jak przed laty Aleksandra Olsza i Agnieszka Radwańska. W juniorskim Roland Garros dotarła do półfinału. W tym roku zwyciężyła także w grze podwójnej na Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich w Buenos Aires.

- W 2018 roku nie mogłam nic więcej osiągnąć. Zrobiłam wszystko w stu procentach - mówiła Iga Świątek .

Świątek - Debiut Roku

Sukcesy Świątek zauważyły media i kibice, a także sponsorzy – gra Igi rozbudziła wyobraźnię. Czy Świątek zastąpi w najbliższym czasie Agnieszkę Radwańską i będzie czarować polskich kibiców, czy będzie rywalizować z największymi gwiazdami w turniejach WTA, czy dla Igi będziemy zarywać noce, śledząc zmagania na innych kontynentach? Te pytania jeszcze czekały na odpowiedź, a Iga Świątek już szykowała się do wejścia w dorosły świat tenisa.

- Nie wiem, czy cokolwiek sobie założę, bo to wszystko będzie dla mnie nowe. Nie wiem, czy np. w Wielkim Szlemie mam szansę dojść do np. trzeciej rundy. To wszystko się okaże po Australian Open. Poczekam zatem na razie z oczekiwaniami - analizowała tenisistka w jednym z wywiadów.

Rok 2018 Polka zakończyła z tytułem Debiutantki Roku dla największej nadziei polskiego sportu – tenisistkę docenili słuchacze Polskiego Radia.

- Nie spodziewałam się, że w tak młodym wieku będę otrzymywać takie nagrody. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze wiele okazji, by wychodzić na takie sceny - przyznała podczas gali Nagród Sportowych Polskiego Radia im. Bohdana Tomaszewskiego.

Pierwszy sezon Igi Światek w WTA

W 2019 roku Iga Świątek zadebiutowała w "dorosłym" tenisie - rozegrała pierwszy sezon w WTA, przeszła wówczas kwalifikacje do Australian Open, w Melbourne zatrzymała się na drugiej rundzie. Wcześniej próbowała dostać się do głównej drabinki turnieju WTA w Auckland, ale odpadła w decydującej rundzie eliminacji. Potem przeszła dwustopniowe kwalifikacje halowego turnieju na kortach twardych w Budapeszcie. Idze Świątek nie udało się jeszcze wtedy sprawić niespodzianki - w walce o ćwierćfinał przegrała z broniącą tytułu Alison van Uytvanck 4:6, 5:7 - ale po podsumowaniu wszystkich punktów okazało się, że nastolatka z Warszawy, która dopiero rozpoczynała przygodę w turniejach WTA, zdobyła ich tylko o dwa mniej od rywalki. Potem Świątek walczyła w kwalifikacjach do turniejów w Miami i Indian Wells, wtedy jeszcze nie udało się jej zakwalifikować do drabinki głównej tych prestiżowych imprez. 

Kolejnym startem w 2019 było Lugano, gdzie Świątek zachwyciła, docierając do swojego pierwszego w karierze finału w rozgrywkach WTA.    

- Wierzyłam w siebie i mam nadzieję, że czeka mnie świetny mecz w finale (...) na razie jestem zupełnie nowa w WTA Tour, ale mój trener pewnie wszystko mi podpowie - taktykę i inne takie - więc będę gotowa - mówiła po półfinale, w którym pokonała Kristynę Pliskovą.  

Finałowego starcia Idze nie udało się wtedy wygrać. Przegrała ze Słowenką Poloną Hercog 3:6; 6:3; 3:6, ale mając 17 lat i 10 miesięcy, została najmłodszą polską tenisistką, która zagrała w finale imprezy tej rangi. Agnieszka Radwańska, gdy w lipcu 2007 roku triumfowała w Sztokholmie, miała 18 lat i cztery miesiące, a Magda Linette w swoim pierwszym finale grała, mając 23 lata i siedem miesięcy.

Polka w Lugano awansowała także do pierwszej setki światowego rankingu. Znalazła się na 88. miejscu zestawienia. Co więcej, 17-letnia tenisistka na moment przejęła wtedy berło od Magdy Linette w polskiej klasyfikacji - została numerem jeden. 

Pierwszy "dorosły" Roland Garros Świątek

- Nigdy dotąd nie dostałam dzikiej karty, wszystko sobie wypracowałam. Nie mogę się doczekać wyjazdu do Paryża na turniej i wszystko idzie zgodnie z planem - mówiła Iga Świątek w rozmowie z Polskim Radiem przed swoim pierwszym meczem na kortach ziemnych w Paryżu. 

Podkreślała też, że zawsze miała sentyment do turnieju na kortach imienia Rolanda Garrosa. - To mój pierwszy juniorski Wielki Szlem. Gdy miałam 15 lat, pojechałam na ten obiekt i byłam zauroczona tym, jak wyglądają takie turnieje. Na mączce czuję się świetnie, bo 3/4 życia spędziłam właśnie na tej nawierzchni. Nie mam żadnych oczekiwań, ale to naprawdę będzie duże przeżycie i mam nadzieję, że powalczę - mówiła.

Słowa dotrzymała. Brawurowo dotarła do 1/8 finału, gdzie spotkała się z obrończynią tytułu Simoną Halep. Rumunka wysoko zawiesiła poprzeczkę, Świątek walkę o ćwierćfinał przegrała w dwóch setach 6:1, 6:0 - jednak był to i tak największy życiowy sukces w jej "dorosłej" karierze. W Paryżu poczuła, że może rywalizować z najlepszymi - w drugiej rundzie wyeliminowała rozstawioną z "16" Chinkę Qiang Wang 6:3, 6:0, a w kolejnym pojedynku odprawiła mistrzynię olimpijską z Rio de Janeiro Portorykankę Monicę Puig (59. WTA) 0:6, 6:3, 6:3.  

Kolejne Wielkie Szlemy w 2019 nie były już tak udane. Na Wimbledonie Idze nie udało się wygrać pierwszego meczu, w US Open odpadła w 2. rundzie. Rywalizację w 2019 roku zakończyła szybciej niż początkowo planowała. Pod koniec września z powodu kontuzji stopy zrezygnowała z występów w Azji. Zajmowała wówczas 60. miejsce w rankingu. "Jestem trochę rozczarowana, ale nic się nie dzieje bez powodu... będę miała więcej czasu na odpoczynek po najbardziej ekscytującym, pełnym wzlotów i upadków sezonie" - podsumowała.

Rok zaczynała na 175. miejscu w rankingu, ale awansowała o ponad sto miejsc. Znalazła się w gronie najlepszych debiutantek cyklu. Co więcej, kibice uznali, że to zagranie Świątek z  było tym najlepszym w WTA w 2019 roku. 

Iga Świątek poszła w ślady Agnieszki Radwańskiej, która wcześniej etatowo otrzymywała to indywidualne wyróżnienie. Na uwagę kibiców zasłużył fenomenalny dropshot Igi, który kibice oklaskiwali podczas meczu z Kristyną Pliskovą w Lugano.  

Pandemia i matura w pierwszej części 2020 roku  

Na początku roku Iga Świątek dotarła do 1/8 finału w Australian Open oraz do 2. rundy turnieju w Dosze. Gdy świat opanowała pandemia koronawirusa i odwoływano kolejne turnieje w tym Wimbledon, zajmowała 49. miejsce w rankingu. Oczekując na pierwsze turnieje, które miały się odbyć na początku sierpnia, skupiała się na maturze. Oprócz języka polskiego zdawała egzamin z matematyki na poziomie rozszerzonym, a także z języka angielskiego.  

Po trwającej niemal cztery miesiące przerwie związanej z pandemią Iga Świątek wygrała pokazowy turniej w Montreux. W finale pokonała reprezentantkę gospodarzy Viktoriję Golubic 6:2, 6:2.  

Iga byłą głodna gry, jej trener Piotr Sierzputowski miał ambitne plany. - Zagramy we wszystkich największych turniejach. Najpierw w przeniesionym do Nowego Jorku Western&Southern Open, następnie US Open, Madryt - jeśli się odbędzie, Rzym i French Open. Potem będziemy się zastanawiać. Może dojdzie nam jeszcze Linz, Moskwa - wyliczał.

US Open Świątek zakończyła na trzeciej rundzie, lepsza okazała się utytułowana Białorusinka Wiktoria Azarenka. W Rzymie Polka niespodziewanie odpadła już w pierwszej rundzie. Potem jednak Świątek dała show w Paryżu.

Narodziny nowej gwiazdy, czyli Świątek królową Paryża 

- Gdy byłam bardzo mała, chciałam być trochę sławna. To było takie moje skryte marzenie. Chciałabym mieć kiedyś wpływ i zrobić coś świetnego w tenisie, dobrego dla świata - mówiła Iga Świątek w rozmowie z Polskim Radiem przed startem w Paryżu w 2019 roku. Już rok później spełniła swoje marzenie.

W 2020 roku po raz drugi w karierze występowała w paryskiej imprezie. Rok wcześniej odpadła w 1/8 finału, a dwa lata wstecz triumfowała tam w deblowych zmaganiach juniorek. W 2020 byłą jednak bezkonkurencyjna - w drodze po tytuł nie straciła seta, a w 1/8 finału w świetnym stylu pokonała turniejową "jedynkę" Rumunkę Simonę Halep 6:1, 6:2. Zrewanżowała się rywalce za porażkę z 2019 roku na tym samym etapie imprezy w Paryżu. 

- Mam wrażenie, że grałam perfekcyjnie. Nawet ja sama jestem zaskoczona, że byłam w stanie to zrobić.

Tenisowy świat był pod ogromnym wrażeniem. - Niemalże latała po korcie - przyznał z uznaniem były hiszpański tenisista Alex Corretja, który komentował spotkanie Polki w Eurosporcie.  

- Przed meczem rozmawiałam z Darią (Daria Abramowicz, psycholog współpracująca ze Świątek - przyp. red.), i ona radziła, żeby przejąć kontrolę od początku. Ja do końca nie wierzyłam, ale Daria mnie lepiej nastawiła. Oczywiście porozmawiałam też o taktyce z trenerem i po raz pierwszy zaufałam im kompletnie i zrobiłam wszystko, co miałam zrobić - powiedziała Iga Świątek w rozmowie z Cezarym Gurjewem. 

Gdy Świątek jako pierwsza Polka w historii awansowała do półfinału turnieju French Open nie tylko tenisowy świat komentował jej sukces. "Brawo Iga!" - napisał Robert Lewandowski, "Gratulacje! Nie zatrzymuj się" - dodał Marcin Gortat. 

I Iga posłuchała. Zameldowała się w finale i została okrzyknięta nową królową tenisa. Polkę komplementował Mats Wilander - były tenisista, triumfator siedmiu wielkoszlemowych w singlu. Szwed porównał grę Polki do kunsztu Novaka Djokovicia i podkreślał, że Iga może zdobyć w kobiecym tenisie podobną pozycję jak Serb w męskim.

- Nie widziałem ani jednej zawodniczki, która jest tak zaawansowana technicznie przy wszystkich uderzeniach. Nie widziałem młodej jak ona tenisistki demonstrującej taką zdolność, jeśli chodzi o zdobywanie punktów, pójście do przodu i atakowanie piłki wznoszącej - analizował.

To, czego Iga Świątek dokonała w Paryżu, przeszło do historii. 19-letnia wówczas tenisistka w finale pokonała Amerykankę Sofię Kenin 2:0 (6:4, 6:1) i odniosła największy sukces w historii tenisa w Polsce. Została pierwszą polską triumfatorką wielkoszlemowego turnieju rangi Wielkiego Szlema.

Do Paryża pojechała jako 54. tenisistka rankingu WTA.  Wyjechała jako "17" rakieta świata. Czy  to były narodziny nowej znakomitości tenisa? - pytano.

Zawodniczka z Raszyna miała jeszcze w planach start w zawodach w Ostrawie. Co ciekawe, ze względu na wcześniejszy ranking nie była pewna udziału w turnieju. Na pierwotnej liście zgłoszeń była... pierwszą oczekującą do drabinki kwalifikacji. Nowa upieczona mistrzyni podjęła ze swym sztabem decyzję o wcześniejszym zakończeniu sezonu.

"Dziękuję za wasze wsparcie i do zobaczenia w przyszłym roku" - powiedziała w nagraniu zamieszczonym na profilu WTA. 

Świątek i potwierdzanie umiejętności - czyli rok 2021 

Nadchodzący sezon będzie trudniejszy - powiedziała Iga Świątek przed pierwszym meczem w Australian Open 2021. Przyznała również, że choć ma już na koncie wielkoszlemowy tytuł, to w kwestii określania celów na 2021 nie zaszła większa zmiana.

- Cały proces nie uległ zmianie i muszę robić to, co zwykle. To dla mnie dobra wiadomość, bo czuję się w tym bezpiecznie. Oczywiście z tyłu głowy mam myśl, że teraz stoją za mną więksi sponsorzy, większe zobowiązania, więc jest jakiś element nowości - powiedziała Polka, która właśnie podpisała kontrakt z polskim ubezpieczycielem PZU. 

W Melbourne dotarła do 1/8 finału, w którym czekała znana rywalka ... Simoną Halep. Rumunka tym razem wygrała. Iga szybko poprawiła sobie jednak humor w Adelajdzie. Wygrała drugi w seniorskiej karierze turniej. W finale nie dała szans Belindzie Bencic, wygrywając oba sety 6:2. Efektowne zwycięstwo Igi Świątek zostało docenione przez dziennikarzy i komentatorów.

"Taka regularność uderzeń, zdolność podejmowania decyzji na korcie, przygotowanie fizyczne i mentalne w tak młodym wieku sprawia, że kilkanaście wielkoszlemowych triumfów przed Igą Świątek. Wrócę tu za kilka lat, gdy licznik będzie się zbliżał do dwucyfrowego" - zapowiadał Jakub Pogorzelski, dziennikarz portalu Polskiego Radia 24. 

- To był doskonały występ Igi Świątek. Styl, w jakim Polka wygrała w Australii był bardzo imponujący - w każdym meczu dominowała, nie było ani momentu niepokoju o wynik. To, że już na początku sezonu Świątek pokazuje się z tak dobrej strony, zwiastuje nam bardzo ciekawy rok 2021 - mówił w rozmowie z Polskim Radiem redaktor naczelny "Tenisklubu" Adam Romer.

Dzięki kolejnemu triumfowi Świątek awansowała na 15. miejsce w rankingu WTA.

Po przenosinach na mączkę, w Rzymie Polka odniosła kolejny sukces. W finale turnieju na malowniczo położonych kortach w stolicy Włoch zdeklasowała wyżej notowaną Czeszkę Karolinę Pliskovą 6:0, 6:0. Stawką pojedynku dla Polki był trzeci tytuł w karierze oraz historyczny awans do pierwszej "10" światowego rankingu.  

Po triumfie w prestiżowej imprezie na Foro Italico, Świątek zyskała w oczach bukmacherów i miała najwyższe notowania przed zbliżającym się wielkoszlemowym turniejem French Open. Broniącą tytułu Polkę w ćwierćfinale zatrzymała jednak Greczynka Maraą Sakkari.

 - Zabrzmi to trochę kolokwialnie, ale miałam gorszy dzień. One zdarzają się każdemu. Nie mam też aż tak dużego doświadczenia - mimo że wygrałam rok temu - żeby mieć czasami wszystko tip-top dopilnowane. Nie przeżyłam jeszcze wszystkiego w ciągu swojej kariery. Myślę, że takie dni będą się jeszcze zdarzały. Jest mi mega przykro, że miało to wpływ na moją dyspozycję na korcie. Czułam, że nie uderzam czysto piłki, że często podejmuję złe decyzje i gram w złym kierunku. Moja przeciwniczka bardzo dobrze to wykorzystała - zaznaczyła Iga Świątek po porażce z Sakkari 4:6, 4:6.  

- Cieszę się, że dotarłam do tego etapu turnieju. Naprawdę nie wiedziałam, czego się spodziewać na początku. [...] Myślę, że i tak generalnie poszło mi lepiej, niż przypuszczałam i niż wychodzi niektórym, kiedy wracają jako obrońcy tytułu. [...] Równie dobrze mogłam przegrać każdy inny mecz - dodawała.

W 2021 roku w Paryżu Świątek równolegle rywalizowała w turnieju debla. W parze z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands dotarła do finału. Tam lepsze okazały się Czeszki Barbora Krejcikova i Katerina Siniakova, które zwyciężyły 6:4, 6:2. 

Została sportowcem tak jak tata Tomasz, który był wioślarzem, byłym olimpijczykiem z Seulu. Na tenisowy kort pierwsza z rodziny weszła starsza siostra Igi, Agata. Gdy Agata poznawała kolejne tajniki tenisowego rzemiosła, siostrzyczka podpatrywała i podawała jej piłki. W końcu przyszedł czas na Igę, która od razu pokazała charakter, spryt i to coś - tak trudne do określenia - tenisowy zmysł. Na efekty nie trzeba było czekać długo. Iga od ponad 15 lat pracuje na korcie, żmudny i ciężki trening oraz jej charakter zaważył, ze od kilku lat odnosi kolejne zwycięstwa i zdobywa tytuły. 

– Parę razy tak było, że Idze się nie podobało i sama chciała rezygnować, kiedy pewne rzeczy się nie składały - mówił w wywiadzie w Polskim Radiu Tomasz Świątek, który swojej córce stworzył warunki do uprawiania sportu, choć czasami bywało ciężko. - To nie jest tak, że to ślepa miłość do sportu od początku do końca. Podchodziłem do tego bardzo miękko, bo nie można zmusić dziecka do nauki czy do sportu – opowiadał ojciec polskiej mistrzyni. – Iga sama przyznała, że takim pierwszym pozytywnym sygnałem był 2016 rok: pierwszy juniorski Roland-Garros. Wyjeżdżając tam, otarła się o duży świat tenisowy, zobaczyła parę gwiazd i zrozumiała, że to jest dobry kierunek, że tym kierunkiem powinna podążać. No i mamy tego efekty – przyznał Tomasz Świątek.

Sukcesów Igi też by nie było, gdyby nie współpraca z psychologami. Tenisistka z Raszyna w przeszłości współpracowała z kilkoma specjalistami z tej dziedziny. To jednak Daria Abramowicz ją najbardziej do siebie przekonała.

- Bardzo dobrze mnie rozumie i zna. Tak jakby potrafiła czytać w moich myślach, co jest dziwne. Była żeglarką, więc ma doświadczenie w sporcie. Była też trenerką, więc ma jakby pełen pakiet. Dzięki niej staję się mądrzejsza. Wiem więcej o sporcie, o psychologii, potrafię zrozumieć swoje własne uczucia i wyrazić je. Dzięki niej zwiększyła się też moja pewność siebie – wyliczała Świątek. Z poprzednimi psychologami Świątek spotykała się w Warszawie. Abramowicz zaś towarzyszy jej podczas turniejów.

- Dla mnie to było nowością. Tak pracuje Daria, to jej styl. Bardzo się cieszę, że zdecydowała się ze mną podróżować, bo pracuje też z wieloma innymi zawodnikami. Z nimi też podróżowała - z żeglarzami czy kolarzami. Teraz skupia się na mnie i bardzo się z tego cieszę, bo wykonuje świetną robotę.

Pierwsze sukcesy Iga odniosła pod okiem Piotra Sierzputowskiego, z którym pracę rozpoczęła w 2016 roku. Razem wkraczali na salony światowego tenisa.

- Jest dość młody, ale także naprawdę ambitny. Ma dobre oko. Ze względu na jego młody wiek uczymy się jakby razem. Bardzo mnie wspiera. Wszystko układa się świetnie – mówiła Świątek po sukcesie w 2020 roku w Paryżu.

Decyzja o zmianie trenera była trudna nie tylko dla Igi, ale to do zawodniczki należało ostatnie słowo.  - To Iga decyduje, z kim chce pracować, kto jej najbardziej pasuje. Nie możemy jej narzucić "dzisiaj będziesz pracowała z tym trenerem", jeśli ona nie będzie się na to godziła, to nie będzie współpracy. Oczywiście prowadziliśmy wewnętrzne rozmowy, ale tak naprawdę decyzja ostatecznie należała do Igi – zdradzał Tomasz Światek. 

- Te pierwsze miesiące pokazały, że idziemy w bardzo dobrym kierunku - dodawał.

Przez kilka lat w sztabie Igi Świątek była trenerka od przygotowania fizycznego Jolanta Rusin-Krzepota. Od jesieni 2019 roku zastąpił ją Maciej Ryszczuk.

Iga Świątek pozostaje sobą 

Mimo sukcesów, które osiągnęła w młodym wieku, Iga Świątek jest bardzo skromną osobą. 

- Nie postrzegam siebie jako najlepszej zawodniczki. Jestem tą samą Igą, jaką byłam będąc daleko w rankingu WTA. Cieszę się, że dzięki temu, że osiągam sukcesy, mogę promować polski sport. Największą satysfakcję mam, kiedy młode pokolenie sięga po rakietę i też chce grać w tenisa.

Sukcesy Igi Świątek:

wygrane turnieje WTA (6):

- 2021, Adelajda, korty twarde (pula nagród 535,5 tys. dol.)

- 2021, Rzym, korty ziemne (pula nagród 1,58 mln euro)

- 2022, Doha, korty twarde (pula nagród 2,33 mln dol.)

- 2022, Indian Wells, korty twarde (pula nagród 8,58 mln dol.)

- 2022, Miami, korty twarde (pula nagród 8,58 mln dolarów)

- 2022, Rzym, korty ziemne

przegrane finały w turniejach WTA (1):

- 2019, Lugano, korty ziemne (pula nagród 250 tys. dol.)

osiągnięcia w Wielkim Szlemie:

Australian Open - półfinał (2022)

French Open - zwycięstwo (2020)

Wimbledon - 1/8 finału (2021)

US Open - 1/8 finału (2021)

French Open - zwycięstwo (2022)

/red/ah


Zobacz także

Zobacz także