more_horiz
Wiadomości

Energa Basket Liga: Legia pokonuje Anwil. Ekipa z Włocławka zdeklasowana w pierwszej kwarcie

Ostatnia aktualizacja: 06.05.2022 21:29
Koszykarze Legii Warszawa, którzy w1/4 finału wyeliminowali obrońcę tytułu Arged BM Stal Ostrów Wlkp. 3-0, nie przestają zadziwiać w play off. Wygrali dwa razy we Włocławku z Anwilem i potrzebują jednego zwycięstwa, by zagrać w finale. "Kawał dobrej roboty" - powiedział trener Wojciech Kamiński.
Mecz Legia Warszawa - Anwil Włocławek
Mecz Legia Warszawa - Anwil WłocławekFoto: PAP/Tytus Żmijewski

Była to piąta z rzędu wygrana Legii w tegorocznym play off. Warszawiacy po raz ostatni zdobyli medal w 1969 roku i było to złoto (w sumie mają siedem tytułów mistrzowskich).

Legia wygrała w środę we Włocławku po dogrywce 83:79, a w drugim spotkaniu 77:71, prowadząc na początku 14:2, a po pierwszej kwarcie aż 23:3! Trener Kamiński studzi jednak nastroje i zdaje sobie sprawę, że kolejny krok w walce o awans do finału - w stolicy (9 maja) - będzie najtrudniejszy.

- Gratuluję swoim zawodnikom, koszykarzom z Włocławka dziękuję za walkę, bo wierzyli do końca i do końca walczyli. Zaczęliśmy bardzo dobrze i mądrze. W drugiej połowie pozwoliliśmy rozpędzić sie gospodarzom i doprowadziliśmy do nerwowej końcówki. Cieszymy się bardzo z dwóch zwycięstw, ale zdajemy sobie sprawę, że to tylko 2-0. Musimy być gotowi mentalnie na jeszcze jeden mecz. Jeśli pozwolimy sobie na dekoncentrację, tak jak w drugiej połowie w piątek, to wiemy, że Anwil będzie niebezpieczny. Zrobiliśmy kawał dobrej roboty, ale robota nie jest skończona. Jadąc do Ostrowa także nie spodziewaliśmy się dwóch wygranych, ale to jest sport, po to trenujemy, by wygrywać. To, co zakładają dziennikarze, fachowcy, komentatorzy to inna sprawa... Dziękuję kibicom Anwilu za stworzenie atmosfery i naszym fanom, którzy przyjechali z Warszawy - bo było ich słychać - powiedział Kamiński.

W pierwszej połowie legioniści trafili 10 razy zza linii 6,75 m, a w 24. minucie prowadzili po kolejnej "trójce" kapitana Łukasza Koszarka najwyżej w spotkaniu - 52:31. Po trzech kwartach Legia wygrywała 57:46, ale w pierwszych minutach czwartej Anwil seryjnie zdobywał kosze, a przede wszystkim wymuszał błędy stołecznych zawodników w ataku dzięki dobrej defensywie. Zespół trenera Przemysława Frasunkiewicza zmniejszył straty do czterech punktów 55:59.

Posłuchaj
00:42 Grzegorz Kamiński po wygranej z Anwilem Włocławek.mp3 Grzegorz Kamiński po wygranej z Anwilem Włocławek

Na trzy minuty przed końcem Legia prowadziła, po wolnych Koszarka, 69:57, ale kilkadziesiąt sekund później doszło do starcia, które mogło odwrócić losy meczu - Sebastiana Kowalczyka z liderem wojskowych Robertem Johnsonem. Ten pierwszy prowokował Amerykanina, a ten machnął ręką w nos rywala. Arbitrzy długo sprawdzali sytuację na wideo i ostatecznie ukarali gracza Anwilu faulem technicznym (to był jego drugi, więc musiał opuścić parkiet), a Johnsona niesportowym.

W nerwowej końcówce więcej spokoju zachowali warszawiacy, choć po rzucie zza linii 6,75 m Jamesa Bella Anwil przegrywał tylko 69:72 na 27 sekund przed końcem.

- Nie możemy grać tylko połowy założeń (taktycznych - PAP), bo wtedy robią się straszne "dziury", co było widać. Przez prawie pół meczu czekamy na gracza na naszej połowie, jesteśmy mało aktywni przy akcjach pick and roll. Zaczęliśmy znowu za szybko, jakieś "dzikie" rzuty. Mamy założenia, ale nie kontrolujemy tego, co dzieje się na boisku i zaczynamy "wariować". W trzech kolejnych kwartach wygrywaliśmy, kibice nas "ponieśli", za co im dziękuję. Legia zaczyna od pierwszej minuty bardzo agresywnie, a my od drugiej kwarty i dlatego nie jesteśmy w stanie wygrać - podsumował na konferencji prasowej trener włocławian Przemysław Frasunkiewicz.

Posłuchaj
00:15 Przemysław Frasunkiewicz o meczu z Legią.mp3 Przemysław Frasunkiewicz o meczu z Legią

Najwięcej punktów dla Anwilu uzyskał Amerykanin James Bell - 18, a jego rodak Luka Petrasek miał double-double - 11 pkt i 16 zbiórek. W stołecznej ekipie 18 pkt (oraz pięć zbiórek i trzy asysty) miał Raymond Cowels III, zaś Johnson zdobył 11 pkt, dodał osiem zbiórek i cztery asysty.

- Kolejny bardzo emocjonujący mecz. Zaczęliśmy świetnie, ale wiedzieliśmy, że taka gra nie będzie trwać cały czas. Anwil się obudził, powalczył w obronie i mieliśmy kłopoty w ataku. W play-off jesteśmy wielkim zespołem, który nie poddaje się, wie co ma grać. Jak nie jeden zawodnik, to drugi, jak nie drugi, to trzeci jest liderem. Jesteśmy zespołem przez wielkie "Z". Czuję dumę z chłopaków - powiedział 38-letni kapitan Łukasz Koszarek, który uzyskał 10 pkt, miał cztery zbiórki i trzy asysty.

Drugi mecz półfinałowy: Anwil Włocławek - Legia Warszawa 79:83 (3:23, 23:19, 20:15, 25:20)

Stan rywalizacji play-off (do trzech zwycięstw) 2-0 dla Legii. Trzecie spotkanie w poniedziałek o godz. 17.30 w Warszawie.

Punkty:

Anwil Włocławek: James Bell 18, Jonah Mathews 13 , Ziga Dimec 12, Luke Petrasek 11 , Kyndall Dykes 6, Kamil Łączyński 6, Szymon Szewczyk 3, Michał Nowakowski 2, Marcin Woroniecki 0, Sebastian Kowalczyk 0.

Legia Warszawa: Raymond Cowels III 18, Grzegorz Kulka 13, Robert Johnson 11 , Łukasz Koszarek 10, Jure Skifić 8, Muhammad-Ali Abdur-Rahkman 7, Adam Kemp 4, Grzegorz Kamiński 4 , Dariusz Wyka 2

Zobacz także

Zobacz także