Żywe prezenty
Kupno zwierzęcia na prezent pod choinkę to jeden z najgorszych pomysłów. Warto przemyśleć wszystkie za i przeciw zanim podaruje się komuś psa, kota, chomika czy papugę.
2013-12-13, 13:08
Posłuchaj
- To nie jest dobry pomysł na prezent. Uważam, że zwierzę jest dla mnie przyjacielem, a przecież przyjaciół dobieram sobie sama. Każdy ma swoje wyobrażenie na temat wymarzonego zwierzęcia i ma prawo sam sobie go wybrać – podkreśliła Agnieszka Marks z Pruszkowskiego Domu Tymczasowego. – Każdemu, kto do nas przychodzi opowiadamy jakie dane zwierzę ma charakter i jak się zachowuje. Uważamy też, że każdy powinien nawiązać pierwszą osobistą więź z czworonogiem.
- Agnieszka znana jest z dobierania kotów do odpowiednich ludzi. Zdarza się, że ktoś na podstawie zdjęcia wybrał jakieś zwierzę, a wychodzi od nas z zupełnie innym kotem – z uśmiechem dodała Katarzyna Kościołek-Jaśkiewicz z Pruszkowskiego Domu Tymczasowego.
Konsekwencje nietrafionego prezentu bywają tragiczne. Nie tylko przed wakacjami, ale po nowym roku wiele kotów i psów trafia na ulicę.
- Pamiętajmy, że zwierzę jest tylko wtedy świetnym prezentem, kiedy sam sobie taki prezent robię – stanowczo stwierdziła Agnieszka Marks.
Zdarzają się osoby, którym trudniej przygarnąć jakieś zwierzęta, bo np. nie mają odpowiednich predyspozycji.
- To słychać często już w pierwszym zdaniach nawet telefonicznej rozmowy. Zdarzają się osoby, które np. nie spełniają podstawowych założeń – np. nie mają zabezpieczonych okien i balkonów. A tymczasem kot, jeśli choć na chwilę spuścimy go z oka, to może sobie, tak jak małe dziecko zrobić sobie coś złego – wyjaśniła Katarzyna Kościołek–Jaśkiewicz.
To co cieszy nas niekoniecznie ucieszy naszych pupili. Ekscentryczne prezenty dla zwierząt – takie jak masaże czy biżuteria – nie sprawdzają się.
- Pytanie dla kogo to ma być prezent. Nie wyobrażam sobie, żeby świetnym prezentem dla kota była kąpiel, nawet różana. Zwierzęta nie doceniają prezentów rzeczowych. Ważniejszy dla nich jest czas, jaki im poświęcimy - powiedziała Agnieszka Marks.
PR24/Anna Krzesińska