Napięcia na Ukrainie
Podpisanie przez prezydenta Ukraina Wiktora Janukowycza kontrowersyjnej ustawy o zgromadzeniach w Kijowie spowodowało, że w stolicy rozpoczęły się protesty. Ostra reakcja władz, która broni dostępu do dzielnicy rządowej wstrząsnęła Polakami.
2014-01-20, 18:34
Posłuchaj
– Jak wskazują wyniki badań socjologicznych Ukraińcy już się przyzwyczaili do nadzwyczajnej sytuacji w kraju i wspierają protesty na Majdanie, a większość mieszkańców Kijowa godzi się na ewentualne problemy, wynikające z protestów. To co wydarzyło się w niedzielę zaskoczyło wszystkich. Zarówno liberalną część społeczeństwa, która była nastawiona na protest pokojowy jak i tą radykalną. Od listopada trwały rozmowy, że radykalny scenariusz jest możliwy, ale to co działo się w niedzielę, to był duży wstrząs dla całego ukraińskiego społeczeństwa – podkreśliła Olena Babakova z redakcji Ukraińskiej Polskiego Radia dla Zagranicy.
►Unijni ministrowie spraw zagranicznych zaakceptowali misję stabilizacyjną, która uda się do pogrążonej w chaosie Republiki Środkowoafrykańskiej. Głównym celem jest ochrona ludności cywilnej w pobliżu stolicy kraju oraz zabezpieczenie lotniska, gdzie schroniło się ponad sto tysięcy uchodźców, co jak na 4.5 milionowy kraj jest ogromną liczbą.
- Nikt nie umie tym krajem dobrze rządzić. Co dziesięć lat zmieniał się tam władca. Najpierw było miło, a później było trochę gorzej. Drugie wybory, które wynosiły kolejnych rządzących były trochę mniej sprawiedliwe niż te pierwsze – wyjaśnił dr Kacper Rękawek z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – To jest kraj, który, jak sama nazwa wskazuje, jest sztuczny, jest też pokolonialny, a to, że są tam olbrzymie problemy widać było na ekranach telewizorów. Rządzenie takim krajem, znajdującym się w tak nieciekawym i odizolowanym miejscu Afryki, jest naprawdę trudne. A intencje kolejnych rządzących nie są najlepsze.
Polska chce wesprzeć misję i wysłać do Republiki Środkowoafrykańskiej około pięćdziesięciu żołnierzy.
►Tymczasem Rwandą wstrząsnęło kolejne polityczne zabójstwo. Zamordowany został Patrick Karegeya, były szefa wywiadu. Powszechnie oskarża się o tę zbrodnię prezydenta Paula Kagame. Głowa państwa podczas oficjalnej wypowiedzi nie przyznał się do tego, że jego ludzie zabili Karegeya, choć jego wypowiedź może to sugerować.
- Nie zrobiliśmy tego, ale zadaję sobie pytanie, czy nie powinniśmy tego zrobić. Każdy kto działa przeciw Rwandzie zapłaci za to i to niezależnie od tego, gdzie się znajduje – powiedział prezydent Kagame.
PR24/Anna Krzesińska