Ukraina: mieszkańcy pod ostrzałem
Czy warunki porozumienia w Mińsku są respektowane i jak to wpływa na sytuację ukraińskiej ludności na wschodzie? O tym w Polskim Radiu 24 opowiadała dr Agnieszka Góralska z Fundacji Otwarty Dialog. – Ukraińcy codziennie żyją z myślą, że następny pocisk może trafić w ich dom.
2015-04-17, 14:10
Posłuchaj
Mijają dwa miesiące od porozumienia w Mińsku. Prezydenci Rosji, Ukrainy i Francji oraz kanclerz Niemiec w połowie lutego podpisali deklarację, w której zobowiązali się stabilizować sytuację na Ukrainie. W myśl porozumienia, na wschodzie kraju miało dojść do zawieszenia broni, jednak ten punkt jest notorycznie łamany, a na terenach ogarniętych wojną dochodzi do regularnych starć oddziałów ukraińskich z separatystami.
Mimo tego, dr Agnieszka Góralska uważa, że porozumienie z Mińska zmieniło sytuację w zapalnych regionach. – Obserwuję konflikt od samego początku. I tym razem jest lepiej niż było. Strony mniej do siebie strzelają i jest to widoczne. Walki prowokują najczęściej separatyści, Ukraińcy starają się postępować zgodnie z dyrektywami porozumienia.
Zdaniem komentatorki, sytuacja ludności zamieszkującej wschód Ukrainy jest trudna, a rytm życia wyznaczają kolejne wystrzały karabinów. – Ludzie podporządkowali swoje życie wojennemu trybowi. Nauczyli się, kto i o jakiej godzinie strzela, i z której strony można spodziewać się ataku.
Dr Agnieszka Góralska ludzki dramat na Ukrainie obserwowała z bliska podczas licznych podróży na wschód. – Niejednokrotnie widziałam, co się tam dzieje i czego ludzie doświadczają. Wielu Ukraińców nie może powstrzymać łez. Nigdy nie wiedzą, czy zaraz do ich domu nie wpadnie pocisk. Jeśli się tak dzieje, biorą taśmę, zaklejają dziurę i próbują żyć dalej. W takich okolicznościach nie jest to proste.
Polskie Radio 24/dm