Po paryskim spotkaniu normandzkiej czwórki
Podczas piątkowego spotkania przywódców Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy w Paryżu podjęto decyzję o wycofaniu broni z Donbasu i Ługańska. – Moskwa chce pokazać Zachodowi, że na wschodzie Ukrainy powoli dochodzi do przerwania walk – stwierdził w Świecie w Powiększaniu Grzegorz Gromadzki z Fundacji Batorego.
2015-10-02, 21:19
Posłuchaj
W czasie spotkania z udziałem kanclerz Angeli Merkel oraz prezydentów: Władimira Putina, Petra Poroszenki i Francois Hollande’a zadecydowano o wycofaniu ze wschodniej Ukrainy broni lekkiej, a następnie ciężkiego uzbrojenia. W powietrzu pozostaną jednak drony i samoloty bezzałogowe, mające za zadnie nadzór przyjętych ustaleń. Na donbaskim froncie panuje względny spokój.
– Rosja zadecydowała, że trzeba przerwać działania zbrojne w Donbasie. Jej elity rządzące coraz bardziej zdają sobie bowiem sprawę z tego, jak bardzo są poza głównym nurtem światowej polityki, a chciałyby do niego wrócić – utrzymywał w Polskim Radiu 24 Grzegorz Gromadzki.
W Paryżu rozmawiano również o specjalnym statusie regionu. Zapewniono, że granice będą kontrolowane, a „obce siły” zostaną stamtąd wycofane. Moskwa twierdzi jednocześnie, że Kijów powinien rozpocząć oficjalne rozmowy z przedstawicielami zbuntowanych republik.
– Strona Petra Poroszenki forsuje w Parlamencie zmiany konstytucyjne decentralizacyjne z możliwym uznaniem specjalnego statusu samorządów w Doniecku i Ługańsku. Kijów nie uznaje jednakowoż władz wyłonionych na bagnetach rosyjskich – mówił Paweł Buszko, korespondent Polskiego Radia w Kijowie.
W programie była również o kolejnych nalotach Rosji w Syrii. O rosyjskich atakach lotniczych na pozycje Państwa Islamskiego mówił w Świecie w Powieszeniu Maciej Jastrzębski, korespondent Polskiego Radia w Moskwie.
Audycję prowadził Bogumił Husejnow.
Polskie Radio 24/dds/wj