Wojna francusko-brytyjska o nikab
Brytyjski dziennik "The Daily Telegraph" przytacza dwie sprzeczne wypowiedzi na temat zakrywania twarzy przez zamieszkałe na Wyspach muzułmanki.
2010-10-16, 15:38
Posłuchaj
W przeciwieństwie do Francuzów i Belgów, Brytyjczycy nie zamierzają zakazać tej praktyki.
"Daily Telegraph" donosi o pełnej irytacji tyradzie, jaką wygłosił francuski deputowany á propos niechęci Londynu do wprowadzenia takiego zakazu. Jacques Maynard, który jako przewodniczący francuskiej komisji parlamentarnej zarekomendował ustawowy zakaz zakrywania twarzy we Francji, oświadczył, że zgoda na islamską burkę i zasłonę - tak zwany nikab - czyni z Wielkiej Brytanii raj dla ekstremizmu islamskiego i nic dziwnego, że brytyjska stolica zyskała sobie miano Londonistanu. Jacques Maynard rozmawiał z brytyjskimi dziennikarzami po przegranej w akademickiej debacie na temat islamskiej zasłony przeprowadzonej w Katarze nad zatoką Perską. Ta debata zostanie w ten weekend pokazana w brytyjskiej telewizji.
Ale już z góry na stronie internetowej "Daily Telegraphu" ukazał się inny artykuł, w obronie nikabu. Była doradczyni rządu Partii Pracy, Alvina Malik powtarza argument, że zakaz noszenia zasłony miałby głęboko "niebrytyjski" charakter, ingerując w swobody osobiste i wyznaniowe.
Przeciwnicy nikabu, których jednak również nie brak w Wielkiej Brytanii, twierdzą natomiast, że rzuca on wyzwanie zachodnim standardom zachowania i jest wyrazem zniewolenia kobiet, przy czym nie jest nawet formalnie wymogiem koranicznym.
sm
REKLAMA