30 lat od historycznego triumfu Arkadiusza Skrzypaszka

30 lat temu Arkadiusz Skrzypaszek wywalczył dwa złote medale olimpijskie w pięcioboju nowoczesnym w Barcelonie.

2022-07-29, 05:00

30 lat od historycznego triumfu Arkadiusza Skrzypaszka
Sport - kartka z kalendarza . Foto: PR

Historyczny tryumf

W 1976 roku odbyły się XXI letnie igrzyska. Rozegrano je w stolicy Kanady Montrealu. Była to druga w naszych dziejach olimpiada pod względem ilości zdobytych medali. Wywalczono ich 26. Najlepsze pod tym względem okazały się zawody w 1980 r. w sowieckiej stolicy Moskwie. Tam ustrzeliliśmy ich aż 32. W kraju Klonowego Liścia wygrywaliśmy 7 krotnie, co zdarzyło się w naszej historii cztery razy. Biorąc powyższe pod uwagę można z całą pewnością stwierdzić, że były to jedne z najbardziej udanych igrzysk dla sportowców z Polski. Wśród tych, którzy stanęli na najwyższym stopniu podium znalazł się Janusz Pyciak-Peciak. To była nasza największa niespodzianka. Wywalczył krążek z najcenniejszego kruszcu w pięcioboju nowoczesnym. Jednej z najtrudniejszych dyscyplin sportowych.

- Do Montrealu jechałem po medal. Nie wiedziałem czy będzie złoty, ale wiedziałem, że musi być medal. Wygrałem złoto - wspominał nasz wybitny reprezentant.

Od tego momentu połączone w jedną konkurencję: pływanie, bieg, strzelectwo, szermierka oraz jazda konna stały się bardzo popularne w naszym kraju. Masa młodych ludzi ruszyła aby rywalizować w tej dyscyplinie. Jednak na następny sukces trzeba było poczekać aż 16 lat.

Nowy diament w kolekcji

W 1991 roku zupełnie niespodziewanie mistrzostwo świata w pięcioboju wywalczył 23 letni Polak Arkadiusz Skrzypaszek. Wraz z Maciejem Czyżowiczem oraz Dariuszem Goździakiem zdobyli srebrny krążek w rywalizacji drużynowej. Ulegli jedynie reprezentacji Wspólnoty Niepodległych Państw. To był wspaniały prognostyk przed zbliżającą się wielkimi krokami XXV letnią olimpiadą. Miała się ona odbyć w hiszpańskiej Barcelonie.

4 dniowa rywalizacja

Zawody rozpoczęły się 26 lipca zmaganiami szermierczymi w Palau de la Metallurgia w stolicy Katalonii. Wystartowało w nich 66 sportowców. Wśród nich nasi trzej medaliści z czempionatu globu rozegranego rok wcześniej w Stanach Zjednoczonych. Rywalizacja był bardzo udana dla lidera naszego teamu Skrzypaszka. Zajął drugie miejsce. Wyprzedził go jedynie reprezentant naszych bratanków gromadząc o 34 oczek więcej.

- Przegrałem tylko z Węgrem Laszlo Fabianem, zdobyłem 1000 punktów i we dwóch zdecydowanie górowaliśmy nad resztą. Punkt wyjściowy był znakomity i wiedziałem, że nie można tego odpuścić - stwierdził ówczesny mistrz świata.

Drugiego dnia odbyły się dwie konkurencje, pływanie oraz strzelectwo. W pierwszej z nich nie bardzo się powiodło naszemu liderowi. Był dopiero 21.

- Spałem zaledwie trzy godziny. Kiedy wstałem rano, ból mięśni był nieprawdopodobny. Popłynąłem o wiele wolniej, niż było mnie stać. Wynik 3:25 minut na 300 metrów nie był żadną rewelacją - zauważył Skrzypaszek.

Wygrał Litwin Gintaras Staskevicius, ale on nie liczył się w dalszej rywalizacji. Mimo nie najlepszego startu Polak nadal zajmował drugie miejsce. Po południu odbyło się strzelanie. W tej rywalizacji swój kunszt pokazał jeden z członków reprezentacji WNP. Polak był 9. Z bardzo dobrej strony pokazał się Goździak, jego kolega z teamu biało czerwonych. Był drugi.

- Do dzisiaj nie wiem, jak mi się udało uzyskać tak dobry wynik, ciężki do powtórzenia na treningach, 191 punktów: dziewięć „dziesiątek” na 20 strzałów (…) mój wielki rywal Eduard Zienowka (z WNP przyp. red.), który strzelał na moim poziomie, nagle wypadł rewelacyjnie uzyskując aż 198 punktów! Pamiętam, że tego dnia poszedłem bardzo wcześnie spać. Po strzelaniu objąłem prowadzenie - wspominał czempion globu.

Następnego dnia odbył się bieg przełajowy. Organizatorzy postanowili wytyczyć bardzo wymagającą trasę. Różnica wzniesień wyniosła 98 metrów. To była istna męka. Lider naszego zespołu zajął bardzo odległą pozycję. Był dopiero 21.

- Po 2 kilometrach pomyślałem: „nie dam rady, schodzę”, ale po chwili zreflektowałem się: „zaraz, zaraz, a co mają powiedzieć inni?”. 13:24 minuty - to czas na jaki mnie było stać. Zienowka wyprzedził mnie po czterech konkurencjach - stwierdził Skrzypaszek.

29 lipca 1992 roku

Ten dzień miał zadecydować o podziale medali. Jazda konna to najbardziej przypadkowa część rywalizacji. Organizatorzy starali się przygotować na nią najlepsze konie, ale nie wszystkie one prezentowały równą klasę. Pierwszy do losowania podszedł lider z Rosji. Trafił bardzo dobrego wierzchowca. Na szczęście Polakowi także sprzyjało szczęście. Tak samo jak trzeciemu w dotychczasowej klasyfikacji, Węgrowi Attili Mizserowi. Walka zapowiadał się wybornie. Pierwszy wystartował sportowiec znad Dunaju. To nie był jego udany przejazd. Dwa wyłamania i przekroczony limit czasu nie dawały szans na ostateczny tryumf. Przedostatni w szranki stanął Polak.

- Wyjechałem na parkur (na Coruniesie) - bardzo usztywniony, już na drugiej przeszkodzie popełniając poważny błąd. Zrzutka. Podobnie na piątej. Jednak potem tak fenomenalnie poczuliśmy z koniem rytm, że już do końca jechaliśmy „na czysto”. Bardzo dobry wynik - 1040 punktów. Zjeżdżając z toru, spoglądam na Zienowkę. Jest blady, wręcz przerażony - wspominał Skrzypaszek.

Ostatni wystartował Rosjanin. Potwornie zestresowany popełnił mnóstwo błędów. Tuż przed końcem swojej próby wywrócił się z koniem. Ten tragiczny przejazd zepchnął go na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. A tym samym spowodował, że Polak został mistrzem olimpijskim. Nie dość tego. Bardzo zły rezultat Sowieta spowodował, że drużynowo także stanęliśmy na najwyższym stopniu podium. Tym samym zrewanżowaliśmy się reprezentacji WNP za porażkę na czempionacie globu z 1991 r.

Profesjonalista w każdym calu

Arkadiusz Skrzypaszek przyszedł na świat w Oświęcimiu 20 kwietnia 1968 roku. Dosyć szybko zainteresował się pięciobojem nowoczesnym.

- Widziałem w sobie potencjał wszechstronności. Uznałem, że to dla mnie szansa, usłyszałem, że w Drzonkowie jest najlepszy ośrodek przygotowań olimpijskich. Pojechałem tam na testy - zauważył przyszły złoty medalista olimpijski.

Miał wtedy 16 lat. Cztery lata później udał się na XXIV igrzyska do koreańskiego Seulu. Tam zajął odległe 23 miejsce, ale zdobył olbrzymie doświadczenie, które zaowocowało w Kanadzie. Ku zaskoczeniu całej opinii publicznej w naszym kraju po olimpiadzie w Montrealu postanowił zakończyć karierę.

- Na drugim roku studiów zorientowałem się, co dzieje się z moim organizmem. Sport wyczynowy, umówmy się, jest tylko dla szczególnie predysponowanych pod względem motofizycznym i psychicznym - stwierdził urodzony w Oświęcimiu pięcioboista.

Całkowicie usunął się w cień. Postanowił realizować się w zupełnie innej dziedzinie życia.

- Działam w nieruchomościach. Nie jestem jednak developerem, nie zajmuje się pośrednictwem. Jest to raczej development czyli doprowadzam inwestycję od punktu A do punktu B – zakomunikował Arkadiusz Skrzypaszek.

Tak jak w sporcie, w życiu zawodowym osiąga same sukcesy.

Źródła: sport.tvp.pl, olimpijski.pl, sport.interia.pl, kierunktokio.pl, dzieje.pl, awf.katowice.pl

AK

Polecane

Wróć do strony głównej