Eksperci: bezrobocie rośnie minimalnie, wiele zależy od branży i regionu

2024-02-27, 10:00

Eksperci: bezrobocie rośnie minimalnie, wiele zależy od branży i regionu
zdjęcie ilustracyjne.Foto: Shutterstock/ Gorodenkoff

Na rynku pracy widzimy efekty spowolnienia gospodarki. Będziemy obserwować zwolnienia w konkretnych branżach co na pewno będzie problemem głównie w mniejszych miastach. Mamy nadzieję na wzrost konsumpcji, która wymusi zatrudnianie nowych pracowników.  Ale to będzie wymagało ich przystosowania do nowych potrzeb rynku - mówili goście audycji "Rządy Pieniądza": dr Krzysztof Kandefer ze Społecznej Akademii Nauk i dr Piotr Maszczyk z SGH.

Ekonomiści rozmawiali m.in. o wskaźniku bezrobocia podanym przez GUS, który w styczniu wyniósł 5,4 proc. Oznacza to drugi z rzędu wzrost bezrobocia w naszym kraju. Ostatnio taki poziom widzieliśmy w marcu 2023 roku. Pojawiają się opinie ekspertów, że decydują będą najbliższe trzy miesiące kiedy to okaże się, czy obecny lekki wzrost bezrobocia wynika ze spowolnienia gospodarki, z którego już będziemy się powoli podnosić czy też jest to jakiś bardziej trwały trend.

Nie brakuje jednak opinii, że częściowo przyczyną czy to nie zatrudnianie nowych czy zwalniania pracowników mogą być znaczące podwyżki płacy minimalnej w ostatnich latach, a w tym roku będzie ich łącznie dwie. Pojawiają się informacje o upadających firmach i zwolnieniach rządu kilkudziesięciu tysięcy osób czy kilkunastu procent załogi. Na razie są to zwolnienia punktowe niemniej w danym regionie mogą być mocno odczuwalne.

Niewielkie zmiany na rynku pracy?

- Antyinflacyjna na polityka, skądinąd skuteczna do prowadziła do znacznego spadku inflacji, musiała oznaczać dławienie konsumpcji, popytu globalnego. Obecna stagnacja gospodarcza, bo w zasadzie trudno powiedzieć czy jesteśmy już w recesji czy jeszcze w spowolnieniu i tak nieznacznie odbiła się na rynku pracy. Oczywiście jeżeli ktoś traci pracę to jest to dla niej bardzo trudny okres analizował Piotr Maszyczyk.

Zaznaczył też fakt spowolnienia gospodarczego głównie u naszych zachodnich sąsiadów, co negatywnie odbija się na polskich firmach, które są partnerami handlowymi Niemiec.

- To dla firm będących eksporterami albo częścią kreowania łańcucha wartości w ramach wielkich koncernów międzynarodowych, może oznaczać zwolnienia pracowników. Z drugiej strony mamy jednak czynniki pozytywne jak np. przewidywane tempo wzrostu gospodarczego w Polsce na poziomie 2,7 procent. A także silny popyt wewnętrzny, który za chwilę będzie generowany przez podwyżki płacy minimalnej, wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej, dla nauczycieli lub waloryzację emerytur, znacznie przekraczającą poziom inflacji za ostatnie 12 miesięcy. Będą się one materializowały najpierw jako dodatkowy dochód gospodarstw domowych, a później jako wzrost konsumpcji. To z kolei będzie stymulować popyt na produkty ale też na pracowników – mówił Piotr Maszyczyk.

Jego zdaniem nawet jeżeli pojawi się bezrobocie to tylko w poszczególnych branżach, a jednoczenie pojawi się popyt na pracę w innych sektorach.

Według Krzysztofa Kanderefra również należy mówić o wzroście bezrobocia raczej jako o zjawisku punktowym i bardziej sezonowym. Kolejne trzy miesiące - w jego ocenie - mogą nawet poprawić sytuację na rynku pracy, co jest naturalne w okresie wiosennym.

- Należy zwrócić uwagę, że wskaźnik bezrobocia cały czas kształtuje się nierównomiernie pod względem geograficznym. Są w Polsce obszary, gdzie jest niesłychanie niski, głównie w dużych miasta i są takie obszary, gdzie sięga 10 procent, a nawet miejscowo więcej. Tak jest historyczne. Przyczyn jest wiele. To  np. wzrost wynagrodzenia minimalnego, współpraca międzynarodowa, choć  bezrobocie rośnie już kolejny miesiąc z rzędu, to poziom tego wzrostu jest niewielki, a rosnąca konsumpcja na skutek  różnych polityk państwa spowoduje wzrost popytu na pracę – dowodził Krzysztof Kandefer.

Co z protestami rolników?

Goście "Rządów Pieniądza" odnieśli się też do  rolniczych protestów przeciwko unijnemu Zielonemu Ładowi oraz importu ukraińskich produktów rolnych do Polski. W tej drugiej sprawie pojawił sią apel Kongresu Kobiet, które zwróciły się do rolników o ostudzenie emocji, spokój i nie uleganie rosyjskiej propagandzie. Chodzi o to, aby poniechali żądań całkowitego zamknięcie granicy. Również resort rolnictwa zdaje się podchodzić do tego radykalnego postulatu sceptycznie wskazując argument czysto biznesowy, tj. jednoczesny zakaz wwozu polskich produktów na Ukrainę.

- Mam wrażenie, że pierwszy raz, ale nie ostatni, konfrontujemy się z podejściem, że Zielony Ład, zmiany związane z polityką klimatyczną dają się wprowadzić tak, żeby nikogo nie zabolało. Ale tak się nie da. Rolnicy są pierwszą grupą społeczną, która ponosi bezpośrednie koszty wprowadzania tego programu. Za chwilę zobaczą ten efekt wszyscy konsumenci, który będą musieli zapłacić znacznie więcej za energię elektryczną i ciepło bardzo dużo za docieplanie budynków – podkreślał Piotr Maszczyk.

Zaznaczał, że jeżeli ktoś uważa, że zmiany związane z polityką klimatyczną da się wprowadzić bez kosztowo, że nie zmieni się nasz tryb życia, model konsumpcji, to jest naiwny.

W odniesieniu do wpływu rolnictwa ukraińskiego na sytuację polskiego podkreślił, że Ukraina ma niezwykle korzystne warunki do prowadzenia działalności rolnej.

- Tylko Ukraina może wyżywić całą Europę, jeżeli chodzi o takie produkty jak zboża, oleje, owoce, cukier. Nie będzie tam być może tylko upraw cytrusów lub gajów oliwnych. W zasadzie więc moglibyśmy wpuścić Ukrainę do Europy i powiedzieć, że problem rolnictwa w UE jest rozwiązany, a rolnicy w pozostałych krajach mogą się przekwalifikować – ironizował Piotr Maszczyk.

Według ekonomisty unii nie pozostanie więc nic innego jak dotować europejskie rolnictwo choć zaznaczył, że nie jest zwolennikiem takiego rozwiązywania spraw.

Krzysztof Kandefer zauważył, że decydując się kolejny raz do dopłacanie trzeba się zastanowić skąd brać te pieniądze.

- Byś może zatem trzeba zastanowić się nad tempem wprowadzania Zielonego Ładu, może wyjaśniać konieczność transformacji prze którą w perspektywie nie uciekniemy choć będzie opór społeczny i być może też ekonomiczny – powiedział ekonomista.

 

Posłuchaj

Goście audycji "Rządy Pieniądza": dr Krzysztof Kandefer ze Społecznej Akademii Nauk i dr Piotr Maszczyk z SGH, oceniają zmiany na rynku pracy (Anna Grabowska PR24) 22:14
+
Dodaj do playlisty

 


PR24/Anna Grabowska/sw

 


Polecane

Wróć do strony głównej