Matka czwórki dzieci ugodziła mężczyznę nożem. Prosiła o ułaskawienie, prezydent zdecydował

2024-05-16, 12:24

Matka czwórki dzieci ugodziła mężczyznę nożem. Prosiła o ułaskawienie, prezydent zdecydował
Angelika Zajączkowska stanęła w obronie swojego ówczesnego męża. Foto: facebook.com/Angelika-Zajączkowska

- Kamień spadł mi z serca. Czuję niesamowitą ulgę - powiedziała Angelika Zajączkowska po wyjściu z sali rozpraw. Decyzję prezydenta i dokument potwierdzający akt łaski uznała za najlepszy prezent urodzinowy wieńczący lata jej walki o wolność.

- Musi minąć trochę czasu, zanim dotrze do mnie ta pozytywna wiadomość - powiedziała reporterowi portalu onet.pl po wyjściu z sali sądowej 27-latka. Kobieta została skazana na trzy lata.

- Dostać ułaskawienie jest bardzo ciężko. Otrzymałam coś, co jest niemożliwe, co rzadko, kto dostaje. Dziękuję za drugą szansę. Teraz zaczyna się spokojne, normalne życie, przede wszystkim dla moich dzieci. Zależy mi, żeby naprawić swoje błędy i nie popełniać ich ponownie - dodała.

Od sąsiedzkich nieporozumień po nóż w plecy

Sprawę młodej kobiety opisywał portal onet.pl. W 2018 r., gdy Angelika mieszkała z mężem i dwójką małych dzieci w niewielkim mieszkaniu blisko centrum Wrocławia, nic nie zapowiadało, że może dojść do eskalacji sąsiedzkiego konfliktu. Często dochodziło wówczas do nieporozumień pomiędzy nią a sąsiadem mieszkającym nad rodziną. Krytykował on hałasy dochodzące z mieszkania, jak np. płacz dwuletniego syna Kuby, czy nowo narodzonego Nikodema.

Na przestrzeni lat napięcie rosło, aż do pamiętnego dnia w styczniu 2020 roku, gdy w efekcie jednej z awantur do mieszkania małżeństwa wtargnął nieznany mężczyzna i zaatakował męża pani Angeliki. W rozmowie z dziennikarzem wspominała, że zapamiętała, iż po tym, jak drzwi ich mieszkania zostały otwarte z zewnątrz z impetem i jej mąż upadł, w progu okładał go wysoki mężczyzna, który potem "wyszarpał go na klatkę schodową i rzucił nim w kąt".

Gdy pani Angelika wybiegła na korytarz, zobaczyła tego, zupełnie obcego, mężczyznę, który pochylał się nad jej mężem i uciskał go kolanem, a następnie zrzucił ze schodów. Kobieta wróciła do mieszkania, żeby wezwać na pomoc policję, ale w zdenerwowaniu nie potrafiła odblokować telefonu. Wtedy chwyciła nóż, wybiegła na klatkę i wbija go nieznajomemu w plecy. Dopiero po jakimś czasie dowiedziała się, że to znajomy sąsiada, z którym miała konflikt. 

Areszt, rozprawa i wyrok

Kobieta spędziła w areszcie siedem miesięcy. Przed sądem broniła się sama. Prokuratura oskarżyła ją o usiłowanie zabójstwa i żądała ośmiu lat więzienia. Ostatecznie sądy dwóch instancji uznały, że Angelika nie miała zamiaru zabić napastnika, ale nie działała też w obronie koniecznej, bo cios został wymierzony w plecy. Ostatecznie przyjęto, że spowodowała ciężki uszczerbek na zdrowiu pokrzywdzonego. Została skazana na najniższy wymiar kary, czyli trzy lata więzienia.

Czytaj także:

Ze względu na wychowywanie małych dzieci sąd odroczył jej karę na rok, a następnie na kolejne dwa lata. - Codziennie mierzę się z tym, po co wzięłam ten nóż - mówiła kobieta.

- Działałam instynktownie. Szczególnie gdy na klatkę wyszedł mój syn. Skoro ten mężczyzna w taki sposób potraktował mojego męża, dusił go i zrzucił ze schodów, bałam się, co może zrobić dziecku - dodała.

Prośba o ułaskawienie i decyzja prezydenta

Dwa lata temu kobieta rozwiodła się z mężem. Samotnie wychowuje obecnie już czwórkę dzieci, w tym dwójkę ze spektrum autyzmu. Jej najmłodszy syn nie ma jeszcze roku. Jednak termin odroczenia kary mijał 25 maja br. Bała się, że jeśli pójdzie do więzienia, to jej dzieci trafią do domu dziecka.

Wniosek o ułaskawienie złożyła latem 2023 roku. Oba sądy, które ją skazywały, pozytywnie zaopiniowały jej prośbę. "Szanowny panie prezydencie. Zwracam się z prośbą o szybkie i pozytywne rozpatrzenie mojego wniosku o ułaskawienie. Jestem mamą czwórki dzieci i wychowuję je sama. Wiem, że skrzywdziłam człowieka i nie uchylam się od kary. Jestem winna. Ale błagam o prawo łaski. Teraz mam przerwę w odbywaniu kary, ale za kilka miesięcy będę musiała wrócić do więzienia. Co wtedy stanie się z moimi dziećmi? Błagam jak rodzic rodzica, proszę o ułaskawienie" - napisała do prezydenta.

Jak przekazał sąd, prezydent, podejmując decyzję o ułaskawieniu, miał na uwadze szczególnie trudną sytuację rodzinną pani Angeliki, jak również wyrażenie przez nią skruchy, odbycie części kary, incydentalny charakter czynu oraz pozytywną opinię środowiskową. W przypadku pani Angeliki Andrzej Duda zastosował prawo łaski poprzez warunkowe zawieszenie wykonania reszty kary pozbawienia wolności na okres pięciu lat próby z ustanowieniem dozoru kuratora sądowego.

Pełnomocnik oskarżonej radca prawny Tomasz Sanocki powiedział, że jest pozytywnie zaskoczony decyzją prezydenta.

Czytaj także: 

onet.pl/st/wmkor

Polecane

Wróć do strony głównej