Kluczowe polskie lotnisko narażone na sabotaż. Podjęto bezprecedensową decyzję

2024-05-23, 20:00

Kluczowe polskie lotnisko narażone na sabotaż. Podjęto bezprecedensową decyzję
Lotnisko Rzeszów - Jasionka jest pod szczególnym nadzorem polskich służb . Foto: rzeszowairport.pl

Szef MSWiA Tomasz Siemoniak przekazał, że Polska zacieśnia mechanizmy bezpieczeństwa na lotnisku Rzeszów-Jasionka, z którego transportowane jest 90 proc. uzbrojenia i ekwipunku wojskowego dla Ukrainy. Jest to m.in. reakcja na serię aresztowań osób podejrzanych o dywersję. 

Bloomberg, w którym ukazała się rozmowa z szefem MSWiA, przypomina, że lotnisko Rzeszów-Jasionka jest nie tylko hubem transportowym, ale też punktem przesiadkowym dla zachodnich polityków udających się do Kijowa. Natomiast powodem rosnącego niepokoju o rosyjskie akcje sabotażowe jest seria aresztowań osób podejrzanych o udział w tego typu akcjach.

- Mamy do czynienia z obcym państwem, które przeprowadza wrogie i - używając żargonu wojskowego - kinetyczne operacje na polskim terytorium - oznajmił minister Siemoniak w wywiadzie. Dodał, że "nie zdarzyło się to nigdy wcześniej".

Poziom zagranicznej ingerencji jest bezprecedensowy

Koordynator służb specjalnych nie ujawnił jednak żadnych szczegółów dotyczących sposobów bardziej szczelnego zabezpieczenia lotniska Rzeszów-Jasionka. Nie krył jednak, że poziom zagranicznej ingerencji jest bezprecedensowy.

Bloomberg przypomniał, że kwestia bezpieczeństwa portu lotniczego Rzeszów-Jasionka w kontekście rosyjskich operacji znalazła się w centrum zainteresowania w kwietniu. Wówczas prokuratora poinformowała o zatrzymaniu mężczyzny podejrzanego o udział w spisku mającym na celu zamordowanie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i zbierającego informacje o tym lotnisku.

Akcje w całej Europie

Szef MSWiA ocenił, że akcje, które miały ostatnio miejsce były przeprowadzane na zlecenie rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Dodał, że podobne operacje organizowane są w całej Europie. Zazwyczaj przeprowadzają je osoby, które minister nazwał "jednorazowymi agentami", rekrutowane ze środowisk chuligańskich czy organizacji przestępczych i gotowe podjąć się takich zadań za pieniądze.

Siemoniak ocenił, że sytuacja jest "bardzo poważna", zważywszy, że rosyjskie służby działają teraz na obcym terytorium w sposób bardziej zamierzony. - Nie mówimy już o agentach wpływu czy jakiejś działalności online (...). To są ludzie, którzy są gotowi przyjść i podpalać - zwraca uwagę minister.

Seria akcji w Polsce

Premier Donald Tusk poinformował na początku tygodnia o zatrzymaniu 12 osób podejrzanych o próby sabotażu i dywersji w Polsce, w tym pobicia oraz próby podpalenia. Badane są też tropy, które mogą prowadzić do rosyjskich służb w związku z podpaleniem centrum handlowego przy ul. Marywilskiej w Warszawie.

Prokuratura Krajowa podała 18 kwietnia, że na terytorium Polski zatrzymano i postawiono zarzuty Pawłowi K., który zgłosił gotowość do działania dla wywiadu wojskowego Rosji, a pozyskane od niego informacje miały pomóc w ewentualnym zamachu.

- Do jego zadań należało zebranie i przekazanie wywiadowi wojskowemu Federacji Rosyjskiej informacji na temat zabezpieczenia lotniska Port Lotniczy Rzeszów-Jasionka. Miało to m.in. pomóc w planowaniu przez rosyjskie służby specjalne ewentualnego zamachu na życie głowy obcego państwa, prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego - poinformowała prokuratura.

Czytaj także:

PAP/kg/wmkor

Polecane

Wróć do strony głównej