Białystok zapłonął w nocy. Tak kibice witali Jagiellonię z Superpucharem [wideo]

Piłkarze Jagiellonii mieli w środowy wieczór powody do radości, sięgając po drugi w swojej historii Superpuchar Polski po wygranej z Wisłą Kraków. W Białymstoku na zespół Adriana Siemieńca mimo późnej pory czekali kibice, którzy hucznie powitali drużynę.

2025-04-03, 10:12

Białystok zapłonął w nocy. Tak kibice witali Jagiellonię z Superpucharem [wideo]
Jagiellonia hucznie powitana . Foto: PAP/Leszek Szymański

Jagiellonia hucznie powitana w Białymstoku

Poprzednio Jagiellonia sięgnęła po Superpuchar w 2010 roku, widać było wyraźnie, że mistrz Polski cały czas ma duży głód sukcesu, co tylko potwierdził Adrian Siemieniec, który jest jednym z głównych architektów ostatnich sukcesów klubu.

- To duża sprawa dla klubu i zawodników. Jagiellonia nie ma wielu trofeów w gablocie. Finałów się nie gra, finały się wygrywa — podsumował szkoleniowiec.

Meczu, który odbył się na PGE Narodowym, nie oglądali kibice "Jagi" - było to spowodowane bojkotem tego spotkania, będącym reakcją na przeniesienie spotkanie do stolicy. Pierwotnie miało się ono odbyć w Białymstoku.

Po środowej wygranej drużyna ruszyła w drogę powrotną do Białegostoku. Pod stadionem czekali na nich ultrasi, którzy odpalili race, celebrując sukces.

REKLAMA

Nie zabrakło tu szpilek dotyczących frekwencji ze strony kibiców innych klubów — ultrasi Jagiellonii nie zaimponowali pod względem frekwencji, jednak można powiedzieć, że zgrało się to dość dobrze z tym, jak wyglądał niedzielny Superpuchar.

Superpuchar Polski. Jagiellonia — Wisła Kraków: pustki na Narodowym

Spotkanie mistrza Polski i zdobywcy Pucharu Polski z poprzedniego sezonu urosło do miana jednego z najbardziej kontrowersyjnych w polskiej piłce. PZPN miesiącami szukał rozwiązania, które zadowoliłoby wszystkich, jednocześnie obawiając się bojkotu jednej czy drugiej strony — Wisła zapowiadała, że nie zamierza w ogóle przystąpić do meczu, jeśli jej fani nie zasiądą na trybunach. W obecnym sezonie wyjazdy kibiców "Białej Gwiazdy" są przeważnie torpedowane przez inne kluby, które nie chcą gościć ich na swoich obiektach.

Jagiellonia z kolei nastawiała się na to, że będzie mogła przygotować Superpuchar w roli gospodarza, a decyzja władz polskiej piłki nie została oczywiście odebrana dobrze. Zakończyło się w sposób, który odpowiadał chyba tylko PZPN — nie doszło w końcu do starć kibiców i incydentów na stadionie. Oczywiście stało się to kosztem krytyki ze strony dziennikarzy, nikłego zainteresowania meczem i mizernej frekwencji — Narodowy w środę świecił pustkami, a na jego trybunach zasiadło nieco ponad 10 tysięcy ludzi.

REKLAMA

Czytaj także:

Źródło: PolskieRadio24.pl/ps

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej