Dramat kierowców na aplikację. Grożą blokadą warszawskiego lotniska

Kierowcy, świadczący usługę Bolt Airport, mają dość utrudnień powodowanych przez konkurencję oraz zbyt niskich stawek. Zapowiadają możliwość zablokowania lotniska, a nawet rozpoczęcia strajku.

2025-04-04, 15:29

Dramat kierowców na aplikację. Grożą blokadą warszawskiego lotniska
Punkt odbioru pasażerów na Lotnisku Chopina. Foto: Adam Burakowski/East News

Kierowcy Bolt Airport zapowiadają strajk

Kierowcy Bolt Airport przechodzą specjalną selekcję nim będą mogli, za pośrednictwem aplikacji, przyjmować pasażerów na warszawskim Lotnisku Chopina. Jednak okazuje się, że korzyści z tego tytułu nie mają takich, jakby oczekiwali, a do tego nie mogą zabierać pasażerów "z miasta". W związku z zaistniałą sytuacją rozważają różne formy protestu, co – ich zdaniem – jest uzasadnione. Problem dotyczy nie tylko sposobu rozliczeń z aplikacją, ale również działań konkurencji. Kierowcy deklarują gotowość do strajku lub zablokowania dojazdu do lotniska.

Bolt i Uber vs taksówkarze

Na Lotnisku Chopina pasażerów wysiadających z samolotu w Warszawie zabierać mogą (oprócz autobusów komunikacji miejskiej) tylko Ele Taxi, czyli tradycyjne taksówki, oraz Bolt i Uber. Kierowcy działający za pośrednictwem aplikacji nie mają postoju, czekają na pasażera na pobliskim parkingu. Tradycyjni taksówkarze zarzucają konkurentom dumping cenowy i na różne sposoby utrudniają im życie. Od powolnego przejazdu blokującego wyjazd z parkingu aż po nagrywanie najdrobniejszych nawet przewinień wobec przepisów. Do tego, jak zauważają kierowcy pracujący za pośrednictwem aplikacji Bolt, dochodzi kwestia rozliczeń. 

"Przy kursie za 30 zł, prawie 8 zł oddajemy lotnisku jako prowizję, drugie tyle zabiera korporacja. Zostaje ok. 15 zł, z których musimy kupić paliwo i utrzymać samochód. Część kierowców, żeby się utrzymać, musi robić dwa etaty - mówili kierowcy "Gazecie Wyborczej". Do tego nie mogą zabierać pasażerów na mieście, tylko muszą wracać na lotnisko. 3 kwietnia, kierowcy planowali zbiorowe niepodjęcie pracy (co mogłoby oznaczać straty dla firmy pośredniczącej w zamawianiu ich usług). Zamiast tego zdecydowali udać się do siedziby firmy, by podjąć próbę negocjacji. Na miejscu usłyszeli jednak, że „nikogo nie ma”. Jak twierdzą, na skierowane wcześniej pismo do zarządu wciąż nie otrzymali odpowiedzi.

Będzie strajk kierowców?

Jeżeli nie uda im się dojść do porozumienia, kierowcy są gotowi na tradycyjny strajk. Wykorzystają tu fakt, że do tego, by stać się kierowcą Bolt Airport trzeba przejść dodatkową weryfikację i otrzymać pozwolenie od lotniska. Cała procedura zajmuje co najmniej dobę, więc Bolt musi liczyć się z utratą prowizji z całego dnia - minimum. Drugą formą protestu, którą rozważają, jest zablokowanie ruchu wszystkich taksówek w stronę terminala przylotów. W rozmowie z "Wyborczą" Bolt zapewnia, że "pracuje nad poprawą warunków pracy kierowców". Przedstawiciel firmy Paweł Kunicki zapewnił nawet, że Bolt jest już w trakcie ustalania spotkania z kierowcami. 

REKLAMA

Czytaj także: 

Źródło: Gazeta Wyborcza/AM


Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej