Powtórka z Iraku? Szulc: zaklinanie rzeczywistości nie działa
Delcy Rodriguez przejęła władzę w Wenezueli po uprowadzeniu przez USA Nicolasa Maduro. - Zaklinanie rzeczywistości póki co nie działa i być może jesteśmy o krok bliżej scenariusza, o którym Trump już wspomniał, że się nie boi wysłać tam żołnierzy - powiedział w Polskim Radiu 24 dr Karol Szulc, amerykanista z Uniwersytetu Wrocławskiego.
2026-01-05, 11:23
Najważniejsze informacje w skrócie:
- USA pojmały i wywiozły z Wenezueli prezydenta Nicolasa Maduro
- Władzę sprawuję wiceprezydentka Delcy Rodriguez
- To nas przybliża do scenariusza irackiego z 2003 roku - mówił Karol Szulc
Delcy Rodríguez, która przejęła obowiązki prezydenta Wenezueli, zaprosiła rząd Stanów Zjednoczonych do bliższej współpracy. W oświadczeniu w mediach społecznościowych napisała, że Wenezuela "aspiruje do życia bez zewnętrznych zagrożeń". Podkreśliła również, że jednym z priorytetów tego kraju będzie budowanie relacji z USA. Trzeciego stycznia siły amerykańskie przeprowadziły operację w Wenezueli, podczas której schwytano i wywieziono do USA urzędującego prezydenta Nicolasa Maduro i jego żonę. Mają być sądzeni w Stanach Zjednoczonych za wspieranie narkoterroryzmu. Jednocześnie prezydent Donald Trump zażądał by wiceprezydent Delcy Rodrigez podporządkowała się administracji USA.
Karol Szulc wskazał, że po "chłopackim zachwycie" w administracji Trumpa po pojmaniu Maduro, okazało się, że "ich słowa nie czynią rzeczywistości" i władzę przejęła Delcy Rodriguez. - Zaklinanie rzeczywistości póki co nie działa i być może jesteśmy o krok bliżej scenariusza, o którym Trump już wspomniał, że się nie boi wysłać tam żołnierzy - powiedział amerykanista. Zdaniem eksperta "niestety to nas przybliża do scenariusza irackiego z 2003 roku".
Posłuchaj
Władza w Wenezueli
Pytany o możliwość współpracy Rodriguez z USA, ocenił, że "to, co brzmiało jak racjonalne postępowanie, żeby jednak ludzi reżimu przeciągnąć na swoją stronę, szybko się obróciło w typową pyskówkę z Donaldem Trumpem". Dodał, że możliwy jest scenariusz współrządzenia Rodriguez z przedstawicielami opozycji i balansowania, grania na czas, żeby Trump nie zdecydował się wysłać wojska.
Ekspert wyjaśnił, że zwykle ok. 1/3 społeczeństwa popiera reżim. - To są ludzie i ich rodziny, którzy pracują dla reżimu, którzy mają synekury. Nie jest, moim zdaniem tak, że 90 procent Wenezuelczyków się teraz cieszy - powiedział Szulc. Stwierdził, że Donald Trump sam by chciał wybierać, "kto będzie rządził, żeby nikt nie mógł się czuć pewny". Zwrócił przy tym uwagę na "odstawienie na boczny tor", przynajmniej narracyjnie, noblistki Marii Coriny Machado.
"Nie chodzi o demokrację"
Szulc ocenił, że w amerykańskiej interwencji w Wenezueli nie chodzi o "żadną demokrację". Tłumaczył, że Trump na potrzeby wewnętrzne, w obliczu spadającego poparcia, potrzebował pokazać sprawczość i jaki jest męski. Kolejna przesłanka była biznesowa. - Jest wciąż takie marzenie mityczne Amerykanów o tym, że oni będą kontrolować rynek ropy naftowej. Tak samo mówili o Iraku w 2003 roku. Donald Trump jest na tyle bezczelny i naiwny, że mówi o tym już wprost, że teraz amerykańskie firmy będą tam tym zarządzać - mówił amerykanista. Podkreślił, że wojna z narkobiznesem była tylko argumentem pod publiczkę.
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Filip Ciszewski