Próbował podpalić biuro PO. Został uznany za niepoczytalnego
Krzysztof B. podejrzany o próbę podpalenia biura Platformy Obywatelskiej w Warszawie został uznany za niepoczytalnego - ustalił reporter Polskiego Radia Michał Makowski. Prokuratura Rejonowa dla Warszawy-Śródmieścia skierowała wniosek do sądu o umorzenie postępowania przygotowawczego przeciwko 44-lakowi oraz wystąpiła o umieszczenie mężczyzny w zakładzie psychiatrycznym.
2026-01-07, 06:43
Rzucił koktajlem Mołotowa w budynek przy Wiejskiej
17 października 2025 roku Krzysztof B. rzucił butelką z łatwopalną cieczą w budynek przy ulicy Wiejskiej, gdzie mieści się m.in. biuro Platformy Obywatelskiej oraz kawiarnia Czytelnik. 44-letni mężczyzna następnie próbował podpalić rozlaną ciecz oraz rzucił kawałkami szkła w kierunku osoby, która usiłowała go powstrzymać.
Prokuratorskie zarzuty dotyczyły bezpośredniego niebezpieczeństwa sprowadzenia pożaru zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz naruszenia nietykalności cielesnej osoby interweniującej. Krzysztofowi B. groziło za to do 8 lat więzienia, a 22 października 2025 roku sąd orzekł wobec mężczyzny trzymiesięczny areszt.
Sprawca trafi do zakładu psychiatrycznego?
Powołani w sprawie biegli psychiatrzy oraz psycholog po przeprowadzeniu badania Krzysztofa B. stwierdzili, że mężczyzna w czasie popełnienia zarzucanych czynów miał zniesioną zdolność do rozpoznania znaczenia swoich poczynań oraz pokierowania swoim postępowaniem. - Biegli wskazali, że istnieje wysokie ryzyko popełnienia czynów zagrażających porządkowi prawnemu, więc zachodzą postawy do umieszczenia podejrzanego w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym - powiedział Polskiemu Radiu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba.
Posłuchaj
Krzysztof B. groził wcześniej premierowi
W maju 2025 roku Krzysztof B. został skazany na trzy tysiące złotych grzywny za groźby karalne pod adresem premiera Donalda Tuska, publikowane na platformie X. Podczas przesłuchania w prokuraturze w sprawie ataku na warszawskie biuro Platformy Obywatelskiej mężczyzna 10-krotnie podawał imię i nazwisko obecnego prezesa Rady Ministrów. Ponadto był zdziwiony, że budynku znajduje się również kawiarnia, a nie wyłącznie siedziba jednej z partii politycznych.
Źródło: Polskie Radio/Michał Makowski/łl