Flota cieni obnaża słabość sankcji. "Kto ma dywizje i pieniądze, ten rządzi"

Przejęcie rosyjskich tankowców przez USA ponownie uruchomiło debatę o flocie cieni, sankcjach i geopolityce surowcowej. - Jeśli mówimy o prawie międzynarodowym i sankcjach, wszystko sprowadza się do pytania: kto ma ile dywizji, ile dolarów i jakie firmy kontroluje? Nawet Stany Zjednoczone czy Unia Europejska nie są w stanie skutecznie kontrolować tysiąca tankowców pływających po wodach międzynarodowych - podkreślił Daniel Czyżewski, ekspert ds. energetyki. 

2026-01-08, 10:24

Flota cieni obnaża słabość sankcji. "Kto ma dywizje i pieniądze, ten rządzi"
Daniel Czyżewski: szacuje się, że flota cieni składa się z około tysiąca tankowców . Foto: Shutterstock.com

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Stany Zjednoczone niemal jednocześnie zajęły dwa tankowce objęte sankcjami za nielegalny handel ropą
  • Operacje przeprowadzono na północnym Atlantyku i na Morzu Karaibskim, a celem były jednostki powiązane z rosyjską flotą cieni
  • Daniel Czyżewski podkreślił, że nawet Stany Zjednoczone czy Unia Europejska nie są w stanie skutecznie kontrolować tysiąca tankowców pływających po wodach międzynarodowych

Zajęcie rosyjskich tankowców przez Stany Zjednoczone ponownie zwróciło uwagę na funkcjonowanie tzw. floty cieni - sieci statków wykorzystywanych do omijania międzynarodowych sankcji. Równolegle coraz częściej wraca temat Wenezueli i jej ogromnych zasobów ropy naftowej. W ocenie ekspertów te dwa wątki łączą się w jedną geopolityczno-energetyczną układankę, w której kluczową rolę odgrywają interesy USA, zwłaszcza na południu kraju.

- Jeżeli chodzi o sytuację związaną z flotą cieni, to jest to jedna wielka gra pozorów. Szacuje się, że składa się ona z około tysiąca tankowców, co stanowi niemal 20 procent globalnej floty. Statki te często operują bez bandery, bez identyfikacji w systemach nawigacyjnych, a przeładunki odbywają się na otwartym morzu. Wszystko po to, by omijać sankcje nałożone w ostatnich latach na różne państwa - powiedział Daniel Czyżewski. Jak podkreślił ekspert, kluczową rolę w rozwoju floty cieni odegrała Rosja. - To właśnie Moskwa, jako największy gracz, dysponuje wystarczającymi zasobami finansowymi, by taką flotę utrzymywać i wspierać - zaznaczył gość Polskiego Radia 24.

Posłuchaj

Daniel Czyżewski gościem Rocha Kowalskiego (Temat dnia) 13:09
+
Dodaj do playlisty

Flota cieni. "Ważne jest, kto ma ile dywizji i pieniędzy"

Według Czyżewskiego problem ma charakter systemowy i wykracza poza same regulacje prawne. - Jeśli mówimy o prawie międzynarodowym i sankcjach, wszystko sprowadza się do pytania: kto ma ile dywizji, ile dolarów i jakie firmy kontroluje? Nawet Stany Zjednoczone czy Unia Europejska nie są w stanie skutecznie kontrolować tysiąca tankowców pływających po wodach międzynarodowych. Owszem, czasem można taki statek zatrzymać czy przechwycić, ale są to działania wyrywkowe i fragmentaryczne - ocenił ekspert.

W tle tych działań pojawia się również Wenezuela, objęta amerykańskimi sankcjami i posiadająca jedne z największych na świecie zasobów ropy naftowej. Eksperci zwracają uwagę, że twarda polityka Donalda Trumpa wobec Caracas - w tym presja dyplomatyczna i sankcyjna - ma przede wszystkim wymiar ekonomiczny. Chodzi o bezpieczeństwo energetyczne USA i interesy konkretnych regionów kraju. - Stany Zjednoczone, mimo pewnych tendencji izolacjonistycznych, konsekwentnie realizują swoją politykę wobec Wenezueli. Chcą odgrywać rolę policjanta, przynajmniej w wymiarze regionalnym, bo Caracas traktują jako część swojej strefy wpływów. W ostatnich dniach bardzo wyraźnie to podkreślili - powiedział Daniel Czyżewski. 

Kluczowym elementem tej układanki jest tzw. ciężka ropa naftowa - gęsta, trudniejsza w przerobie, ale idealnie dopasowana do rafinerii zlokalizowanych na południu Stanów Zjednoczonych. W Teksasie i Luizjanie znajdują się zakłady od lat przystosowane do przerobu wenezuelskiego surowca. Obecnie USA importują podobną ropę z Kanady, co wiąże się z wyższymi kosztami i większymi problemami logistycznymi. - Operacja wenezuelska jest skierowana na to, żeby polepszyć sytuację południowych stanów republikańskich - Luizjany i Teksasu - podkreślił Daniel Czyżewski. W tym sensie - jak wskazują eksperci - gra wokół Wenezueli nie dotyczy wyłącznie polityki zagranicznej czy praw człowieka. To przede wszystkim gra o surowce, ceny paliw i konkurencyjność amerykańskiego przemysłu energetycznego.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Robert Bartosewicz

Polecane

Wróć do strony głównej