Bałtyk zamarzał nie raz. Historie, które dziś brzmią niewiarygodnie

Bałtyk jest jednym z najpłytszych i najsłabiej zasolonych mórz na świecie. Dzięki temu w czasie surowych zim może, przynajmniej częściowo, zamarznąć. Czy w dawnych wiekach, gdy klimat był chłodniejszy od obecnego, istniała możliwość podróżowania po skutym lodem akwenie? I ile prawdy jest w opowieściach o karczmach budowanych na lodzie?

2026-01-10, 10:05

Bałtyk zamarzał nie raz. Historie, które dziś brzmią niewiarygodnie
Zamarznięty Bałtyk - zdjęcie ilustracyjne. Foto: WOJCIECH STROZYK/REPORTER
Czytaj także:

Zamarznięty Bałtyk

Trudno sobie dziś wyobrazić sytuację, w której polska linia brzegowa Bałtyku po horyzont pokryta jest lodem. Mało kto wie, ale taka sytuacja miała miejsce stosunkowo niedawno. Podczas wyjątkowo mroźnej zimy przełomu 1946 i 1947 roku niemal całe Morze Bałtyckie pokryte było lodem.

W Szwecji temperatura spadła do -50 stopni Celsjusza, a w polskich portach lód próbowano rozbić za pomocą dynamitu. Pod koniec lutego 1947 roku wzdłuż polskiego wybrzeża utrzymywała się pokrywa lodowa o szerokości nawet 6 kilometrów. W połowie marca duńskie cieśniny wciąż był zamarznięte, a 90% powierzchni morza pokrywała kra.

To był ostatni raz, gdy Bałtyk zamarznął w takim stopniu. Dziś nadal "nasze" morze pokrywa się lodem, choć na dużo mniejszej powierzchni. Lód jest jednak na tyle gruby, by w krajach takich jak Szwecja i Estonia w sezonie zimowym otwierać na zamarzniętym morzu drogi dla ruchu samochodowego.

Tym bardziej prawdopodobne wydają się historyczne przekazy mówiące o podróżach odbywanych po zamarzniętym Bałtyku. Czy jednak, zgodnie z popularnym mitem, między Polską a Szwecją można było przemieścić się saniami, a w połowie drogi pokrzepić w karczmie?

Zwały lodu przy latarni morskiej u wejścia do Portu Gdańskiego. Przełom marca i kwietnia 1947 r. Fot. PAP/Władysław Komorowski Zwały lodu przy latarni morskiej u wejścia do Portu Gdańskiego. Przełom marca i kwietnia 1947 r. Fot. PAP/Władysław Komorowski

Po Bałtyku na koniku

O zamarzaniu Bałtyku pisano w średniowieczu. Gall Anonim, nadworny kronikarz Bolesława Krzywoustego, notował, że jego pryncypał mroźną zimą 1110/1111 roku udał się na podbój bałtyckiego plemienia Prusów, przemieszczając się po zamarzniętych jeziorach i bagnach. W tym czasie, jak czytamy w innym źródle, Bałtyk pokryty był grubą warstwą lodu.

W kronikach zanotowano, że w 1204 roku można było przejść z bagażem po zamarzniętym Bałtyku z wybrzeża duńskiego na niemieckie. O zamarznięciu akwenu mowa była też w 1285 roku. Z kolei wyjątkowo mroźną zimę roku 1306 odnotowano w kilku źródłach. Dowiadujemy się z nich, że duża część Morza Bałtyckiego pokryta została lodem: mowa jest o podróżach z niemieckiego Rostocku do Danii i o pokrywie lodowej łączącej duńskie wybrzeże ze szwedzkim, a także wyspy Olandię i Gotlandię z Estonią.

Kolejna sroga zima nawiedziła tę część Europy w 1323 roku. Źródła podają informacje o okrętach, które utknęły w zamarzniętym morzu, a do tego cały Bałtyk pokryty miał być lodem. Jeszcze w marcu podróżowano konno po zamarzniętym akwenie. Co więcej, w Rocznikach Lubeki (nadbałtyckiego miasta w Niemczech) pisano o słowiańskich rozbójnikach, którzy urządzali najazdy przez lód na ziemie duńskie.

Rzucił się przez (zamarznięte) morze

Wzmianek o zamarzniętym Bałtyku było w poprzednich stuleciach dużo więcej (m.in. podczas zim 1393/1394, 1397/1398, 1406/1408, 1495/1496, 1545/1555). Podobnie sprawa się tyczy "lodowych" podróży po morzu między wyspami, miastami i państwami, o których pisano wielokrotnie.

W 1423 roku podobno (kronikarz dystansował się słowami: "mówiono, że") przemieszczano się konno między Lubeką a Prusami. W czasie srogiej zimy przełomu 1459 i 1460 roku podróżowano po lodzie m.in. z Inflant (ob. Łotwa i Estonia) do Szwecji i Danii oraz z Gdańska na Hel. O zamarznięciu Zatoki Gdańskiej i/lub podróżach na Hel wspominano jeszcze kilkukrotnie w późniejszych źródłach, np. w latach 1608, 1635, 1674, 1686 czy 1740.

Trzeba zaznaczyć, że od końca średniowiecza do przełomu XVIII i XIX wieku nastało wyraźne ochłodzenie klimatu. Okres ten przeszedł do historii jako mała epoka lodowcowa. Zimy bywały wówczas naprawdę srogie. Taką bardzo mroźną zimę w Europie odnotowano m.in. w 1658 roku.

Trwała wówczas II wojna północna (1655-1660), w Polsce znana bardziej jako potop szwedzki. W konflikcie jednym z polskich sojuszników była Dania, która wypowiedziała agresywnym skandynawskim sąsiadom wojnę. Do historii przeszło wydarzenie z początku wspomnianego 1658 roku, gdy szwedzkie wojska pod wodzą króla Karola X Gustawa przeprowadziły udaną ofensywę na duńskie wyspy przez zamarznięte cieśniny Mały i Wielki Bełt.

"Marsz przez Wielki Bełt". Obraz J. F. Lemke przedstawiający ofensywę szwedzką przez duńskie cieśniny w 1658 r. Fot. Wikimedia "Marsz przez Wielki Bełt". Obraz J. F. Lemke przedstawiający ofensywę szwedzką przez duńskie cieśniny w 1658 r. Fot. Wikimedia

Karczmy na środku morza?

Nie ma zatem wątpliwości, że Bałtyk w poprzednich wiekach, przynajmniej częściowo, zamarzał. Wiarygodne wydają się też informacje o przemieszczaniu się ludzi po bałtyckiej pokrywie lodowej. A co ze słynnymi karczmami stawianymi na środku Morza Bałtyckiego?

Rzeczywiście, informacja o takim zjawisku pojawiła się w dawnych zapiskach. Autor wspomnianych Roczników Lubeki, wiadomość o słowiańskich najazdach na ziemie duńskie w 1323 roku, uzupełniał wzmianką, że "po środku morza na lodzie były założone gospody i szynki dla przyjezdnych". Mamy więc źródłowe potwierdzenie, że na zamarzniętym Bałtyku stawiano karczmy. Być może to właśnie ta wzmianka przyczyniła się do powstania mitu o gospodach budowanych na środku zamarzniętego morza, w których zatrzymywali się podróżni przemieszczający się saniami między Szwecją a Polską.

Autorowi Roczników zapewne jednak chodziło o tę część morza pomiędzy wybrzeżem duńskim i niemieckim, po której, jak wiemy, przy odpowiednio mroźnej zimie, podróżowano. Należy w tym miejscu wspomnieć o wyjątkowej mapie "Carta Marina" stworzonej w XVI wieku przez szwedzkiego geografa i historyka Olausa Magnusa. Widać na niej pokrywę lodową utrzymującą się wzdłuż południowego i południowo-wschodniego wybrzeża Bałtyku. Na całej powierzchni tego lodu umieszczone zostały budynki, zapewne słynne karczmy.

Fragment mapy "Carta Marina" Olausa Magnusa z XVI wieku. Widoczna jest pokrywa lodowa na Bałtyku, a na niej karczmy. Fot. Library of Congress/dp Fragment mapy "Carta Marina" Olausa Magnusa z XVI wieku. Widoczna jest pokrywa lodowa na Bałtyku, a na niej zapewne karczmy. Fot. Library of Congress/dp

Prawdopodobnie zatem stawiano karczmy na tafli zamarzniętego Bałtyku, ale nie na środku akwenu, a niedaleko brzegu.

Źródła: Polskie Radio/th

R. Girguś, Wyjątki ze źródeł historycznych o nadzwyczajnych zjawiskach hydrologicznych i meteorologicznych na ziemiach polskich w latach 1601-1920, 2022;

U. Kossowska-Cezak, R. Twardosz, Współczesne anomalie termiczne na historycznych ziemiach polskich, "Przegląd Geofizyczny", rocznik LXII, zeszyt 1-2, 2011;

G. Miernik, Polska w okowach lodu zimą 1946/1947 roku. Gospodarcze i społeczne konsekwencje kłopotów w funkcjonowaniu transportu i komunikacji, "Polska 1944/45-1989. Studia i Materiały", 20 (2022);

O. Muszkat, Ekstrema klimatyczne na ziemiach polskich w czasach piastowskich według źródeł historycznych, "Prace Historyczno-Archiwalne", t. XXIII, 2011.

Polecane

Wróć do strony głównej