Azyl na Węgrzech dla dwóch Polaków. "Zaskoczenia nie ma"

Węgry pod koniec grudnia wysłały list do przedstawicielstw państw członkowskich z informacją, że udzieliły azylu dwóm obywatelom Polski. - Wśród polityków zaskoczenia nie ma, mówią wprost, że to było do przewidzenia - mówiła w Polskim Radiu 24 dziennikarka Anna Łubian. Wymieniła także kogo politycy wskazują, jako tych, którzy otrzymali azyl. 

2026-01-09, 15:40

Azyl na Węgrzech dla dwóch Polaków. "Zaskoczenia nie ma"
Premier Węgier Viktor Orban. Foto: ATTILA KISBENEDEK/AFP/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Węgry poinformowały o kolejnych, dwóch azylach politycznych dla Polaków
  • W piśmie nie ujawniły nazwisk osób
  • - Wśród polityków zaskoczenia nie ma, mówią wprost, że to było do przewidzenia - przekazała dziennikarka Anna Łubian

Pod koniec grudnia Węgry powiadomiły kraje unijne o przyznaniu azylu dwóm obywatelom Polski. Na ten moment nie ma oficjalnych informacji, komu. W piątek o sprawę zapytany został minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. - Ustalamy to. Myślę, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych będzie miało pierwszą informację. My też czekamy na te szczegóły. Wiemy, że wobec dwóch osób takie azyle są udzielone - mówił, wskazując, że nie ma pewności, że azyl przyznano Zbigniewowi Ziobrze i jego żonie. Co więcej, rzecznik MSZ Maciej Wewiór powiadomił, że Polska wystąpiła do Węgier o informację o tym, kim są osoby, którym przyznano azyl.

Sprawę komentowała w Polskim Radiu 24 dziennikarka TVP Anna Łubian. - Tajemnicza, ale do przewidzenia. Jak pytałam dzisiaj polityków w Sejmie, o to, kto mógłby taki azyl uzyskać to wszyscy, zarówno politycy PiS, jak i koalicji rządzącej wymieniają Zbigniewa Ziobrę - mówiła. Przekazała, że w kwestii drugiej osoby na sejmowych korytarzach pojawiły się dwie kandydatury - żona Zbigniewa Ziobry Patrycja Kotecka oraz Daniel Obajtek. - Wśród polityków zaskoczenia nie ma, mówią wprost, że to było do przewidzenia - dodała. Jak wskazała, pojawiły się słowa oburzenia ze strony ministerstwa sprawiedliwości. - W tej sprawie Polska tak na prawdę instrumentów prawnych, które byłyby skuteczne, nie ma. Jedynce, co pozostaje Polskim organom sprawiedliwości, o ile mowa o tych osobach, które mają postawione zarzuty, to czekać, być może na wynik wyborów na Węgrzech na wiosnę, które mogą coś zmienić - mówiła.

Posłuchaj

Dziennikarka Anna Łubian Halicka gościnią Macieja Wolnego (Polskie Radio 24) 20:34
+
Dodaj do playlisty

Polska powinna nagłośnić sprawę na arenie międzynarodowej?

Dziennikarka oceniła, że sprawa Marcina Romanowskiego "pokazała, że to jest trochę szach i mat". - Że można być w kraju europejskim, można się ukrywać w tym kraju wbrew wszelkiego rodzaju międzynarodowym i unijnym ustaleniom - powiedziała. Łubian została zapytana, czy dobrym rozwiązaniem byłoby gdyby Polska nagłośniła sprawę na arenie międzynarodowej. - Już próbowano to zrobić. W przypadku Marcina Romanowskiego podejmowane były takie kroki, żeby być może zaalarmować Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Być może tutaj jakaś próba wywarcia presji na Węgry przyniosłaby skutek. Efekt jest taki jaki widzimy - mówiła.

- Marcin Romanowski już teraz nie tylko na Węgrzech może przebywać, Europejski Nakaz Aresztowania został mu cofnięty, ale wciąż przez miesiące był na Węgrzech i był tam pod ochroną prawną. Tak na prawdę jest to kuriozalna sytuacja, bo i Węgry i Polska są w Unii Europejskiej. Teoretycznie UE ma wspólne prawo dotyczące np. ścigania osób, które mają różnego rodzaju postawione zarzuty i okazuje się, że Viktor Orban gra va banque i odnosi swojego rodzaju skutek - zaznaczyła.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Maciej Wolny
Opracowanie: Aneta Wasilewska

Polecane

Wróć do strony głównej