Spór wokół szefa SOP. MSWiA komentuje list funkcjonariuszy
List pracowników Służby Ochrony Państwa, w którym domagają się powrotu do służby komendanta gen. Radosława Jaworskiego, pojawił się w momencie finalizowania wieloaspektowej kontroli w formacji - wskazuje MSWiA. Resort podkreśla, że generał pozostaje na zwolnieniu lekarskim, a o jego dalszej przyszłości mają przesądzić ustalenia kontroli.
2026-01-12, 13:12
Kadra SOP pisze do MSWiA. Chcą powrotu gen. Jaworskiego
W poniedziałek portal tvn24 poinformował, że kadra kierownicza Służby Ochrony Państwa w liście do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji domaga się powrotu do służby gen. Radosława Jaworskiego. Dodał, że komendant SOP nie wykonuje swoich obowiązków od września ubiegłego roku, po tym, jak skradziono auto należące do rodziny Donalda Tuska.
Fakt wpłynięcia pisma do MSWiA potwierdziła Polskiej Agencji Prasowej rzeczniczka tego resortu Karolina Gałecka, która przypomniała, że w formacji trwa wieloaspektowa kontrola. - Ta kontrola lada moment się zakończy i zakładam, że list, który otrzymaliśmy teraz jest właśnie tym podyktowany - powiedziała Gałecka.
Rzeczniczka przypomniała, że gen. Jaworski nie jest na urlopie, a na zwolnieniu lekarskim, a co za tym idzie nie może pełnić obowiązków służbowych. Dodała, że w SOP zachowana jest ciągłość sprawowania urzędu, a obowiązki komendanta formacji pełni obecnie, wyznaczony przez samego Jaworskiego, płk Krzysztof Król.
- Gen. Jaworski wyznaczył pana Króla, a to oznacza, że ma do niego zaufanie i ufa mu na tyle, żeby mógł on sprawować służbę i ciągłość urzędu podczas jego nieobecności - powiedziała. Gałecka dodała, że ewentualne decyzje co do przyszłości gen. Jaworskiego zapadną po zakończeniu kontroli w SOP.
Po kradzieży auta należącego do rodziny premiera Donalda Tuska zwolnieni ze stanowiska zostali dyrektor i wicedyrektor biura ochrony premiera, a szef SOP-u gen. Radosław Jaworski najpierw poszedł na zaległy urlop, a następnie wziął zwolnienie lekarskie. W związku z tą sytuacją szef MSWiA Marcin Kierwiński poprosił o raport i informacje ze strony Służby Ochrony Państwa.
Areszt po kradzieży samochodu rodziny Donalda Tuska
W połowie września rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński poinformował, że sąd zgodził się na trzymiesięczny areszt dla mieszkańca Sopotu podejrzanego o kradzież samochodu marki Lexus należącego do rodziny premiera Donalda Tuska.
Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy, jak wyjaśnił Duszyński, dotyczy kradzieży samochodu z włamaniem, a także dokumentów, które były w aucie. Drugi zarzut obejmuje posłużenie się podrobionymi tablicami rejestracyjnymi poprzez umieszczenie ich na skradzionym Lexusie. Łukaszowi W. grozi do 10 lat więzienia.
Mężczyzna został zatrzymany na lotnisku w Gdańsku. Planował wylecieć do Burgas w Bułgarii. Jak przekazała rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku Karina Kamińska, 41-latek był zaskoczony i nie stawiał oporu.
Funkcjonariusze przeszukali także jego mieszkanie i zabezpieczyli materiał dowodowy. Jak ustaliła PAP, mężczyzna był już wcześniej karany za oszustwa i przestępstwa przeciwko życiu. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Sopocie.
- Gwałt na komendzie w Piasecznie. Szef MSWiA zabrał głos
- Tusk i Nawrocki pogodzili Polaków? 87 proc. Polaków ma to samo zdanie
- Weto ustawy cyfrowej. Smoliński: poszliśmy za daleko
Źródło: PAP/nł