Pożar w Crans-Montanie. Sąd zdecydował ws. właściciela
Sąd w Szwajcarii zdecydował o trzymiesięcznym tymczasowym areszcie dla Jacques’a Morettiego, jednego z właścicieli baru Le Constellation w Crans-Montana, gdzie w noc sylwestrową doszło do pożaru, w którym zginęło 40 osób.
2026-01-12, 14:03
Pożar w Crans-Montanie. Właściciel baru trafił do aresztu
Sąd orzekł w poniedziałek, że Jacques Moretti, jeden z właścicieli baru Le Constellation w Crans-Montanie, gdzie w noc sylwestrową doszło do tragicznego pożaru, w którym zginęło 40 osób, pozostanie w tymczasowym areszcie przez trzy miesiące - podaje dziennik "Le Temps" oraz źródło zbliżone do sprawy, cytowane przez AFP.
Decyzja zapadła w ustawowym terminie 48 godzin i na obecnym etapie obowiązuje właśnie przez ten okres. W piątek prokuratura kantonu Valais poinformowała o zatrzymaniu 49-letniego mężczyzny pochodzącego z Korsyki. Jego partnerka, Jessica Moretti, współwłaścicielka lokalu, pozostaje na wolności.
O zastosowanie tego środka od tygodnia zabiegali prawnicy reprezentujący rodziny ofiar, którzy ostro krytykowali działania władz kantonalnych i sposób prowadzenia postępowania. Francuska para, uznawana za głównych podejrzanych w śledztwie wszczętym po tragedii, w której zginęło 40 osób, a 116 zostało rannych, była w piątek przesłuchiwana przez prokuraturę w Sion w kantonie Valais przez ponad sześć godzin.
Właściciel baru "Le Constellation" przyznał się do nieprawidłowości
Wiceburmistrzyni szwajcarskiego kurortu przyznała, że doszło do zaniedbań, które mogły przyczynić się do tragedii. Nicole Bonvin Clivaz w rozmowie ze szwajcarską telewizją RTS przeprosiła i poprosiła o wybaczenie wszystkie rodziny pogrążone w żałobie i cierpieniu.
Jak poinformowała, gmina Crans-Montana nie przeprowadziła kontroli w barze Le Constellation od 2019 roku, co oznaczało brak możliwości wykrycia nieprawidłowości ujawnionych później w trakcie śledztwa.
Podczas przesłuchania współwłaściciel lokalu Jacques Moretti zeznał, że drzwi ewakuacyjne były zamknięte. W barze nie funkcjonował również system gaśniczy w postaci spryskiwaczy sufitowych. Mężczyzna przyznał także, że zamontował łatwopalną piankę akustyczną bez wymaganych zabezpieczeń przed ogniem. Materiał zapalił się od fontann iskier przymocowanych do butelek z szampanem, a płomienie bardzo szybko rozprzestrzeniły się po lokalu, w którym przebywało około 400 osób.
- Przewoził maczetę pociągiem. Polak zatrzymany w Niemczech
- Protesty w Los Angeles. Ciężarówka wjechała w tłum ludzi
Źródło: Polskie Radio/Le Parisien/nł