Kryzys wartości? "W naszej części Europy wszystkie kraje mają kłopot z demokracją"
Stany Zjednoczone przez lata "eksportowały" demokrację, teraz ich polityka diametralnie się zmieniła. Czy demokracja przeżywa kryzys? - Demokracja ginie, ginie i zginąć nie może - mówił w Polskim Radiu 24 socjolog i antropolog z Uniwersytetu Gdańskiego Cezary Obracht-Prądzyński. Zaznaczył jednak, że są niepokojące sygnały, a świat "jest trochę na opak".
2026-01-12, 22:22
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W Europie do głosu dochodzą skrajne i nacjonalistyczne ugrupowania
- Donald Trump zatrzymał amerykański "eksport" demokracji
- Demokracja to system, którego żywot polega na permanentnym przezwyciężaniu swoich własnych kryzysów - powiedział Cezary Olbracht-Prądzyński
Winston Churchill powiedział kiedyś, że demokracja to fatalny system, ale do tej pory lepszego nikt nie wymyślił. O specyfice i kondycji tego ustroju w Europie mówił w Polskim Radiu 24 socjolog i antropolog Cezary Obracht-Prądzyński. Ekspert wskazał, że "z demokracją zawsze coś się działo" i w każdej dekadzie znajdziemy jej kryzys. - To jest system, po pierwsze, niezwykle zróżnicowany, Po drugie, system, którego żywot polega na permanentnym przezwyciężaniu kryzysów, swoich własnych kryzysów. Można powiedzieć, że ginie, ginie i zginąć nie może - dodał.
Obracht-Prądzyński zauważył jednak, że raporty, które analizują jakość i poziom demokracji na świecie, mówią, że od kilku lat systematycznie spada zarówno liczba krajów, które określamy mianem pełnej demokracji, jak i liczba ludzi, którzy żyją w tych krajach. - Rośnie natomiast liczba krajów, które są określane mianem wadliwej demokracji czy kulawej demokracji. Ocenił, że "to na pewno jest pewien wskaźnik, który jest niepokojący". Zaznaczył, że są też przykłady, gdy po tąpnięciu lub załamaniu, przychodzi odbicie i "korekta demokratyczna".
Posłuchaj
Problemy z demokracją w Europie
Socjolog zwrócił uwagę, że "gdybyśmy spojrzeli na naszą część Europy, kraje wyszehradzkie, wszystkie mają kłopot z demokracją". - Mamy Czechy, Babisza, przeciwko któremu nie tak dawno ogromne rzesze Czechów protestowały. I można by się zastanowić, co się stało, że faceta, którego, kolokwialnie mówiąc, wyniesiono na widłach, dzisiaj przywrócono do władzy - mówił gość Polskiego Radia 24. - To samo Słowacja, Węgry, kryzys w Bułgarii - dopiero co przecież rząd tam upadł - wyliczał. Zastrzegł, że są też kraje, które walczą o demokrację. To Mołdawia, Ukraina, Rumunia.
Jak mówił, podobnie sytuacja wygląda na zachodzie Europy. - Moglibyśmy właściwie iść niemal kraj po kraju, gdzie te znaki zapytania się pojawiają i wywołują pewne niepokoje, albo mamy do czynienia z sinusoidą. Austria, Holandia, Włochy - raz w tę stronę, raz tam - Szwecja, Finowie - wymieniał. Przypomniał, że w Finlandii zachwycano się premierką, a pół roku po jej rezygnacji wygrała partia skrajnie prawicowa.
Technokratyczny autorytaryzm
Podkreślił, że kluczowe jest pytanie, czy wiemy jak wyjść z dołka, z załamania nastrojów prodemokratycznych. Wskazał, że w przypadku USA kwestia ta ma wymiar globalny. Zaznaczył, ze każde takie wyjście z dołka, wiąże się z kosztami. - Koszty zarówno czasowe, koszty ekonomiczne, koszty polityczne, no ale też koszty związane z życiem ludzkim - wyjaśnił.
Gość Polskiego Radia 24, w kontekście wpływu mediów społecznościowych na demokrację, mówił, że "pojawia się taka teza i ona chyba znajduje wiele potwierdzeń faktycznych, że mamy do czynienia z pojawieniem się technokratycznego autorytaryzmu". - Liderzy kluczowych, największych firm technologicznych są jednocześnie osobami, nazwijmy to delikatnie, sceptycznie nastawionymi względem demokracji - powiedział. Podał przykład Elona Muska, który podnosi hasła o wolności bez ograniczeń i prezentuje niechęć w stosunku do równowagi władz i ich wzajemnej kontroli. - Następuje jakaś synergia władzy technologicznej, władzy ekonomicznej, władzy informacyjnej z władzą polityczną i ta synergia nie jest życzliwa względem demokracji - ocenił.
Koniec z eksportem demokracji
Ekspert wskazał, że Stanom Zjednoczonym nie udało się wprowadzić demokracji ani w Iraku, ani na Bliskim Wschodzie, ani Afganistanie. - Dzisiaj już nawet nie mówią o tym. Przykład Wenezueli pokazuje, że tam demokracja jako pewien cel w ogóle się nie pojawia - analizował. Przypomniał, że "Trump obiecywał, że koniec z tym misjonarstwem demokratycznym". Zaznaczył, że jest to zerwaniem z tradycją Partii Republikańskiej. - To prezydenci republikańscy w dużej mierze podejmowali tę interwencje i to konserwatyści chcieli szerzyć misyjną wizję amerykańskiej demokracji - tłumaczył. - Więc wszystko się poprzekładało i świat jest trochę na opak - podsumował Cezary Obracht-Prądzyński podczas rozmowy z Pawłem Wojewódką.
- Trump: pieniądze ze sprzedaży ropy Wenezuela wyda tylko w USA
- Nowy porządek świata według Trumpa. "Strategiczna szansa dla Europy"
- Wenezuela, Grenlandia… a co dalej? Były szef CIA wskazuje kolejny cel Trumpa
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Filip Ciszewski