Reforma PIP wraca na stół. "Trudno będzie przekonać KE do negocjacji"

Zablokowana przez premiera Donalda Tuska reforma Państwowej Inspekcji Pracy była wpisana do KPO. Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko mówił w Polskim Radiu, że bardzo trudno będzie przekonać Komisję Europejską do ponownej rewizji kamieni milowych. - Oczywiście sprawy nie ułatwia też kalendarz, czyli to, że KPO kończy się w sierpniu 2026 roku - zauważył.

2026-01-13, 10:11

Reforma PIP wraca na stół. "Trudno będzie przekonać KE do negocjacji"
Jan Szyszko podkreślił, że bardzo trudno będzie przekonać KE do rewizji KPO w zakresie reformy PIP. Foto: PR1

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Donald Tusk zablokował przygotowaną przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej reformę Państwowej Inspekcji Pracy
  • PIP miała dostać uprawnienia do zmieniania umów śmieciowych na umowy o pracę
  • Jan Szyszko tłumaczył, że to uprawnienie PIP to jeden z kamieni milowych KPO

Premier Donald Tusk tuż przed końcem roku (30.12) zablokował reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Szef rządu tłumaczył, że w projekcie ustawy są zbyt daleko idące uprawnienia dla Inspekcji. Przepisy przygotowane przez resort Agnieszki Dziemianowicz-Bąk miały dać nowe uprawnienia inspektorom pracy. Mieli oni m.in. dostać możliwość zmiany umów śmieciowych na korzystne dla pracownika. Zmiany w Państwowej Inspekcji Pracy zostały wpisane do tak zwanych kamieni milowych w KPO, który został uzgodniony z Brukselą.

- Jestem głównym negocjatorem KPO, więc to jest perspektywa, którą ja prezentuję - powiedział wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko w radiowej Jedynce. - Oczywiście zrealizujemy każdy mandat nadany przez Radę Ministrów - dodał. Wskazał, że jeśli zapadnie decyzja o wyrzuceniu reformy PIP z KPO, to przeprowadzi odpowiednie negocjacje. - Oczywiście wiemy, że jest to trudne w obecnej sytuacji - dodał. 

Państwowa Inspekcja Pracy wpisana do KPO

Szyszko tłumaczył, że w KPO kwestia Państwowej Inspekcji Pracy ma dwa główne zobowiązania. - Pierwszym jest właśnie nadanie PIP kompetencji do przekształcania umów na ścieżce administracyjnej - poinformował. Wyjaśnił, że mowa tylko o sytuacjach wątpliwych i tylko wówczas, gdy "życzy sobie tego strona, wobec której poczyniona jest interwencja". Podkreślił, że takie decyzje nie mogą zapadać jednoinstancyjnie.

- Druga rzecz to jest cyfryzacja czy unowocześnienie samej Państwowej Inspekcji Pracy, która nie jest instytucją zbyt nowoczesną ani sprawnie działającą - dodał wiceminister. Tłumaczył, że digitalizacja PIP miałaby zostać przeprowadzona na wzór ZUS. - Cały program 800 plus jest zarządzany przez ZUS przez raptem kilkadziesiąt osób - opisał. 

Mało czasu na zmiany

Dopytywany, czy jeszcze cokolwiek możemy w Krajowym Planie Odbudowy zmienić, biorąc pod uwagę, że ta część już była raz rewidowana, Szyszko stwierdził, że "przestrzeń do rozmów zawsze jest". Jednocześnie przypomniał, że "reforma Państwowej Inspekcji Pracy pojawiła się w planie odbudowy niejako na życzenie Polski". - Raz już poruszaliśmy ten temat z Komisją Europejską. Będzie granicznie trudno przekonać Komisję Europejską do ponownych negocjacji - ocenił. - Oczywiście sprawy nie ułatwia też kalendarz, czyli to, że KPO kończy się w sierpniu 2026 roku, czyli już za parę miesięcy, co powoduje, że w ciągu bardzo krótkiego czasu, kilku miesięcy musielibyśmy podjąć ten temat ponownie - analizował wiceminister. - Mam nadzieję, że uda się znaleźć rozwiązanie, przede wszystkim Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, bo ono odpowiada za realizację tego kamienia milowego - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Jedynka

Polecane

Wróć do strony głównej