Tymoszenko usłyszała zarzuty korupcyjne. Służby wkroczyły do biura partii
Ukraińskie organy antykorupcyjne postawiły zarzuty Julii Tymoszenko, byłej premierce Ukrainy. Śledztwo dotyczy podejrzeń o próbę wpływania na głosowania w parlamencie poprzez korupcję deputowanych. Sama Tymoszenko potwierdziła przeszukania w siedzibie partii, jednocześnie stanowczo odrzucając zarzuty.
2026-01-14, 12:20
Śledczy stawiają zarzuty byłej premierce Ukrainy
Ukraińskie instytucje zajmujące się zwalczaniem korupcji postawiły zarzuty Julii Tymoszenko - byłej premierce i liderce partii Batkiwszczyna. Informację podał portal Ukrainska Prawda, powołując się na źródła w kręgach politycznych. Sama Tymoszenko potwierdziła, że w siedzibie jej ugrupowania przeprowadzono przeszukania, jednocześnie stanowczo zaprzeczając stawianym jej oskarżeniom.
Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) oraz Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) poinformowały o ujawnieniu przypadków korupcji wśród kierownictwa jednej z frakcji parlamentarnej. Jak ustalili dziennikarze, śledztwo dotyczy właśnie Julii Tymoszenko. SAP przekazała agencji Interfax-Ukraina, że zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa ma związek z próbą przekupienia grupy deputowanych w celu uzyskania określonego wyniku głosowania w parlamencie.
Tymoszenko: to polityczna presja przed wyborami
Była premierka Ukrainy odniosła się do sprawy za pośrednictwem mediów społecznościowych. Potwierdziła, że funkcjonariusze przeprowadzili czynności w biurze Batkiwszczyny, jednak, jak podkreśliła, nie znaleźli dowodów na popełnienie przestępstwa.
"Nie znaleźli nic, więc po prostu zabrali moje telefony służbowe, dokumenty parlamentarne i osobiste oszczędności, o których informacje są w całości zawarte w oficjalnej deklaracji. Kategorycznie odrzucam wszystkie absurdalne zarzuty" - napisała.
Zdaniem Tymoszenko działania służb mają charakter polityczny i są elementem walki przed zbliżającymi się wyborami. Jak zaznaczyła, od lat mierzy się z presją i próbami eliminowania jej z życia publicznego. "To nie jest pierwsze polityczne zlecenie wymierzone we mnie. Prześladowania i terror to moja codzienność od wielu lat. Od dawna nie boję się niczego, bo wiem, że jestem uczciwa wobec siebie, ludzi i Ukrainy" - podkreśliła.
- Witkoff i Kushner ponownie spotkają się z Putinem? Padła możliwa data
- Rosja czuje presję i terroryzuje Ukraińców. Wykorzystała swoją ulubioną broń
- Kluczowe rozmowy ws. KPO. Od nich zależą miliardy złotych dla Polski
Źródła: Ukrainska Pravda/PAP/tw