Kiedy skończą się mrozy? Te zapomniane znaki niosły jednoznaczną odpowiedź

Prognoza pogody stanowi dziś efekt sił połączonych – m.in. danych satelitarnych, obliczeń komputerowych, analiz synoptyków. Dawnej, na długo przed czasami aplikacji meteorologicznych, sięgano po bardzo tradycyjne metody.  

2026-02-01, 09:07

Kiedy skończą się mrozy? Te zapomniane znaki niosły jednoznaczną odpowiedź
Mroźna zima w Polsce. Foto: Grzegorz Wajda/REPORTER

Jaka będzie pogoda?

Zanim przyszły do Polski meteorologiczne technologie, zanim pogodynki i pogodyni (pogodynkowie?) stali się potężnymi zwiastunami słońca i burz – pogodę przewidywano inaczej. Od tego, czy spadnie deszcz, będzie ciepło, ustąpi mróz zależało przecież bardzo wiele: plony, warunki życia. Dlatego w dawnych społecznościach opartych na rolnictwie wypracowano przez wieki tradycyjne metody, które niosły odpowiedź na arcyważne pytanie: "Jaka będzie pogoda?".

Metody te, mówiąc w największym uproszczeniu, oparte były albo na obserwacji przyrody (od kierunku wiatru, po zachowanie zwierząt), albo odwoływały się do spraw pozaracjonalnych. Co do tych drugich, tu w grę wchodziło myślenie magiczno-religijne, pomieszane czasem czy to z wróżbiarstwem, czy z astrologią.

Pogoda według dawnych Polaków

Tradycyjne przepowiadanie pogody należało do skarbca ludowej wiedzy. A tę przekazywano z pokolenia na pokolenie choćby za pomocą przysłów lub porzekadeł. Zdania tego typu i w takiej funkcji, jak pisała dr Karolina Dziubata-Smykowska z Instytutu Antropologii i Etnologii UAM w Poznaniu, to "krótkie formy ustne powstałe na skutek obserwacji sezonowych zjawisk przyrodniczych i zestawienia ich z kalendarzem religijnym".

Każdy z nas zna takie przysłowia. Być może do najpopularniejszych należy to związane z 26 lipca: "Od świętej Anki zimne wieczory i ranki". Na bardzo długiej, dziś w większości zapomnianej liście takich ludowych prognostyków znajduje się również to odnoszące się do 11 listopada ("Gdy mróz na świętego Marcina, będzie tęga zima") czy do 12 marca ("Na świętego Grzegorza, idzie zima do morza").

Jeśli chodzi o zimę, o pytania: "Kiedy skończą się mrozy?", "Kiedy zima ustąpi?" – w polskiej tradycji ludowej kluczowy był 2 lutego.

Moc ukryta w gromnicy

Data była nieprzypadkowa – w tym dniu Kościół katolicki obchodzi Święto Ofiarowania Pańskiego, bardziej znane pod nazwą święto Matki Bożej Gromnicznej. A że luty, jak sama nazwa wskazuje, był miesiącem najsroższym, wiele ze zwyczajów związanych z tym świętem dotyczyło spraw pogodowych.

Kiedy więc na początku lutego ludzie szukali odpowiedzi na pytanie: "Kiedy skończą się mrozy?", tradycja kazała im wypatrywać pewnych znaków. Nie mogło wśród nich zabraknąć tego, który łączył się z gromnicą – szczególną świecą poświęcaną 2 lutego w kościołach. Oto jeśli z zapalonej podczas mszy gromnicy kapało dużo wosku, miała być to, według tradycji, zapowiedź jeszcze długiej zimy. Jeśli natomiast palący się knot gromnicy skwierczał, stanowiło to długoterminową wróżbę: zapowiedź letnich burz i deszczy.

Prognozy zamknięte w rymie

Wiele pogodowych prognoz kryło się w przysłowiach związanych ze świętem Matki Bożej Gromnicznej. Oto kilka z nich:

  • "Na Gromnicę masz zimy połowicę",
  • "Gdy na Gromnicę z dachu ciecze, zima się jeszcze przewlecze",
  • "Gdy na Gromnicę jest ładnie, dużo śniegu jeszcze spadnie",
  • "Gdy słońce świeci jasno na Gromnicę, to przyjdą większe mrozy i śnieżyce",
  • "Na Gromniczną błoto – zima będzie jak złoto",
  • "Na Gromniczną mróz – szykuj chłopie wóz" (zatem, wyjaśnijmy, "chowaj, chłopie, sanie"),
  • "Gromniczna pogodna, będzie jesień dogodna",
  • "Gdy na Gromnicę roztaje, rzadkie będą urodzaje".
Feliks Jabłczyński, "Chata w śniegu", 1913 r. Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie/domena publiczna Feliks Jabłczyński, "Chata w śniegu", 1913 r. Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie/domena publiczna

Trudno, by te ludowe sposoby na przewidywanie pogody miały konkurować z nowoczesną meteorologiczną technologią. Ale przecież nie o konkurencję tu chodzi – ile o przypomnienie, przy okazji powszechnego zainteresowania pogodowym tematem, o pewnym istotnym aspekcie życia naszych przodków. Bo, jak pisała badaczka folkloru Mirosława Bobrowska, kultura ludowa "jest ważną częścią kultury narodowej, spuścizną i dziedzictwem".

Dlatego, sprawdzając w aplikacji, jaka nas czeka temperatura, warto pamiętać, jak to kiedyś z przewidywaniem pogody bywało. 

Źródło: Polskie Radio/jp

Karolina Dziubata-Smykowska, "Polskie przysłowia i obserwacje pogodowe z perspektywy etnoklimatologicznej", "Etnografia Polska", t. 69, 2025; Zygmunt Gloger, "Rok polski w życiu, tradycyi i pieśni", Warszawa 1900; dr Małgorzata Dziura, "Światło w zimowym mroku", www.gov.pl; Barbara Ogrodowska, "Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne", Warszawa 2010.


Polecane

Wróć do strony głównej