Tłusty czwartek i jeden prosty przepis. Polacy często robią tu błąd

W tłusty czwartek – jakby było mało wyzwań z wyborem pączków, kolejkami po pączki, pochłanianiem pączków – przed Polakami stoi jeszcze jedno zadanie. Chodzi o przepis ortograficzny, który (często łamany) sugeruje, że tłusty czwartek celebrujemy bardziej, niż nam się wydaje.

2026-02-12, 08:05

Tłusty czwartek i jeden prosty przepis. Polacy często robią tu błąd
Jak się poprawnie pisze? "Tłusty Czwartek" czy "tłusty czwartek"?. Foto: Beata Zawrzel/REPORTER

Pączkowi wyznawcy

Tłusty Czwartek czy tłusty czwartek? Który zapis jest poprawny? Szybki przegląd internetowych tytułów dotyczących tego ostatniego – pełnego okrągłego obżarstwa – czwartku przed Wielkim Postem (albo: wielkim postem, pisownia jest dwojaka) przynosi niejednoznaczną odpowiedź.

Wiele jest jednak źródeł, które wyróżniają ten dzień wielkimi literami. Zatem, w myśl zasad ortograficznych, celebrujemy ten niekaloryczny czwartek i przenosimy go w sferę przynależną dniom świątecznym? Bo tak, wielkimi literami, piszemy o dniach otoczonych albo sakralnym nimbem, albo określających jakieś niereligijne, obchodzone powszechnie, święto. Dlatego: Środa Popielcowa, Wielki Czwartek, Wszystkich Świętych, a także Dzień Kobiet i Dzień Matki.

A przecież chyba nawet najbardziej zagorzali wyznawcy pączków nie celebrują tego dnia jako – dosłownie, nie ironicznie – święta. Trudno chyba również, by miłośnicy wyrobów pączkowych powoływali się przy zapisie "Tłusty Czwartek" na zasadę użycia wielkiej litery ze względów uczuciowych czy też dla wyrażenia szacunku. Nawet pączkowe szaleństwo (chyba) tak daleko nie sięga.

Nie bójmy się małych liter

Nie pozostaje nam zatem nic innego, by – szukając odpowiedzi na pytanie: "jaka jest poprawna pisownia tłustego czwartku?" – sięgnąć do adekwatnego przepisu. Brzmi on: "Małą literą piszemy nazwy obrzędów, zabaw i zwyczajów, np. andrzejki, dożynki, dyngus, gaik, kupała, mikołajki, oczepiny, prima aprilis, turoń, walentynki (tak, uwaga, bo w 2026 są chwilę po tłustym czwartku! – przyp. red.), zaręczyny".

Tłusty czwartek więc piszemy zgodnie z powyższą regułą małą literą. I mimo braku wielkich liter – graficznego wyróżnienia – nie potrzebujemy stosować przy nazwie tego dnia cudzysłowu. Metaforyczny sens określenia ostatniego czwartku karnawału jest zrozumiały z kontekstu. Wyjaśnia go nasza – przynosząca tego dnia dietetyczną dyspensę – tradycja.

Pączek lekki jak piórko

A co to w ogóle za tradycja? W ostatni czwartek przed Wielkim Postem (zatem przed 40-dniowym czasem odpierania kuchennych pokus) powinno było się najeść i napić do syta. Powinno było się przygotować na postne dni. "Powiadano, że w dniu tym tyle razy należy popróbować boczku i słoniny, ile razy kot ogonem ruszy", pisała Barbara Ogrodowska o tłustym czwartku w książce "Święta polskie. Tradycja i obyczaj". Znając kocią ruchliwość, wskazana przez naturę liczba "popróbowania" specjałów była niemała.

Rzecz jasna nie brakowało i smażonych na tłuszczu słodkości, w tym i głównego bohatera współczesnego tłustego czwartku. "Staroświeckim pączkiem trafiwszy w oko mógłby je był podsinić", przestrzegał Jędrzej Kitowicz w swoim "Opisie obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III". "Dziś pączek jest tak pulchny, tak lekki, że ścisnąwszy go w ręku, znowu się rozciąga i pęcznieje jak gąbka do swojej objętości, a wiatr zdmuchnąłby go z półmiska".

Źródło: Polskie Radio/jp

Barbara Ogrodowska, "Święta polskie. Tradycja i obyczaj", Warszawa 1996; sjp.pwn.pl.

Polecane

Wróć do strony głównej